Lista blogów » STYLEEV

MY OMBRE HAIR.

Zobacz oryginał
IMG_5819r.jpg
 
Wczoraj podzieliłam się z Wami tą nowinką na fejsie, by uniknąć odpowiedzi na te same pytania, opiszę po krótce co i jak. Choć szczerze, to sama nie wiem jakim cudem mi to tak ładnie wyszło.
Na początku myślałam, by dodać post, ale bałam się, że mnie zniechęcicie do włosów "wyszły okropnie, miałaś lepsze itp.", jednak kiedy dodałam zdjęcia na fb i poczytałam komentarze, to pomyślałam, że może faktycznie dobrze mi to wyszło.
 
Całkowity spontan, zero wiedzy i przygotowania na ten temat. Pomyślałam "raz kozia smierć".
Przypomnę, że przystawiałam się do ombre rok, ponad rok. Bałam się, że zniszczę włosy, nie wyjdzie mi coś, będę miała siano i okropny kolor końcówek. Wiele razy poza tym pisałam o tym na blogu. Co mnie naszło? Sama nie wiem, zadzwoniłam do chłopaka, by kupił mi rozjaśniacz do włosów z Joanny, chodziło mi o słoneczny blask. Kupił mi jednak INTENSIV BLOND.
z8238634X,--Rozjasniacz-do-calych-wlosow
 
Od razu rozpakowałam to cudo, poczytałam troszkę co i jak, ile mniej więcej trzymać go na włosach.
Nigdy nie miałam do czynienia z farbą, nigdy jej nawet nie rozrabiałam. Pomieszałam w pojemniczku, pobiegłam do łazienki i zaczęłam tworzyć. Rozjaśniacz nakładałam palcami (miałam oczywiście rękawiczki foliowe załączone w pudełku) od mniejszej połowy włosów do dołu, robiąc ombre, czyli im bardziej w dół tym więcej pozostawiałam rozjaśniacza. Nie odczekałam nawet 5 min, po czym zmyłam rozjaśniacz, z obawy, że rozjaśni mi do platyny. I co? I ledwo co mi złapało końcówki. No dobra, wysuszyłam, natłuściłam włosy, zaczęłam jeszcze raz. Tym razem potrzymałam dłużej (wybaczcie, ale nie patrzyłam na zegarek) może było to 5-7min.
Zmyłam. Na umytych włosach nie było aż tak widać ombre, pozostawiłam do wyschnięcia, im bardziej suche, tym ładniejsze i wyraźne ombre. Pochodziłam pół dnia, nie zadowalał mnie do końca ten efekt. Fakt- w planach miałam delikatne rozjaśnienie na końcówkach, lecz było mi za mało.
Nałożyłam po raz kolejny rozjaśniacz, tak jak wcześniej, tyle, że grubszą warstwę.
I oczywiście- nie używałam do tego folii aluminiowej, nie zawijałam w nią włosów, tylko założyłam starą koszulkę. Odczekałam do 10min, umyłam włosy i już nie ruszałam.
 
Efekty? Wow! Ja jestem bardzo zadowolona, a pamiętam słowa mamy- "oszalałaś? będziesz żałować". I żałuję ale tego, że nie zrobiłam sobie ombre wcześniej! :) Oczywiście jestem z siebie dumna, że nie spieprzyłam czegoś, tylko udało osiągnąć mi się taki efekt.
Jeśli chodzi o pielęgnację, od czasu posta o włosach i makijażu troszkę zmieniłam kosmetyki.
Myję szamponem z odżywką od Pantene.
 
pantene_intensywna_regeneracja_szampon_o
 
Rano i wieczorem pielęgnuję je olejkiem arganowym, który okropnie śmierdzi, ale daje ładne efekty, polecam. Jestem dodatkowo zadowolona, ponieważ nie muszę suszyć ani prostować teraz włosów, gdy mam ombre, fajnie wyglądają na falowanych- takie właśnie mam, gdy nie suszę włosów. Proste natomiast mam po suszeniu, poprawiałam je zawsze prostownicą. Co robię przy ułożeniu, to pomagam grzywce prostownicą i lekko tapiruję przy nasadzie.
 
Jeśli ktoś wacha się, czy robić ombre czy nie, to nakłaniam do tego pomysłu, o ile nie macie zniszczonych bardzo końcówek!! No i również jeśli ktoś się nie czuje na siłach zrobić sam, to może koleżanka, mama? Bo fryzjerkom bym nie ufała. :)
 
W następnym poście outfit, już z nowymi włosami. Miłego dnia. ;*
 
 

 
pierwsze zdjęcie po pierwszym rozjaśnieniu:

IMG_5677.JPG
 
IMG_5700.JPG


IMG_5787.JPG


IMG_5841.JPG


IMG_5850.JPG


IMG_5832.JPG


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.