Witajcie! Dziś Was zaskoczę i odbiegnę trochę od głównej tematyki. Jak dobrze wiecie na moim blogu można znaleźć wpisy spod trzech kategorii: moda, styl życia i uroda. Najmniejszą aktywnością cieszy się wymieniona jako ostatnia, kategoria uroda. Szczerze powiem, że nie wiem dlaczego tak jest- być może do tej pory nie zetknęłam się jeszcze z wieloma produktami godnymi polecania lub po prostu zbyt mało ich testuję. Dziwi mnie to tym bardziej dlatego, że jestem "drogeryjnym fanem" i interesuję się tą tematyką. Cóż... jedyny wniosek jaki się nasuwa do mojej głowy, mówi o tym, by to zmienić! :) Tak więc od tej pory możecie się spodziewać więcej niż dotychczas urodowych wpisów na moim blogu.

Wydaje mi się, iż każda dziewczyna, która rozpoczęła już swoją przygodę z makijażem wie, jak ciężkim zadaniem jest znalezienie odpowiedniego podkładu. Takiego, który będzie spełniał nasze oczeiwania i dodatkowo dopasuje się do potrzeb naszej skóry. Osobiście miałam już okazję testować sporą grupę fluidów (w tym: "Rimmel", "AVON", "Maybelline"). Moja droga w poszukiwaniu "ideału" nie była krótka. Z tego też względu chciałabym Wam przybliżyć kilka ostatnio nabytych produktów, z których jestem zadowolona i są to moje perełki w kosmetyczce. Mam nadzieję, że w jakiś sposób pomoże to którejś z Was- być może dzięki moim poniższym opiniom i Wy znajdziecie swoich ulubieńców.
Dla ułatwienia dodam też, że jestem posiadaczką cery mieszanej w kierunku ku tłustej. Cały czas pod okiem dermatologa zmagam się również z niedoskonałościami na cerze. Zaś od podkładu oczekuję przede wszystkim: średniego krycia, lekkiej (nie zapychającej!) formuły i matowienia.
Mój odcień to: Golden Beige (D3W3). Zaś na zdjęciu widnieją dwie buteleczki, ponieważ jedna należy do mojej mamy ;)
"L'Oreal, True Match"
------------------------------
Na pierwszy ogień idzie moje wielkie odkrycie! Jedyny w swoim rodzaju i niezastąpiony "True Match". To kosmetyk o którym już od kilku lat głośno w internecie. Bez wyrzutów sumienia mogę przyznać, że nie dziwi mnie to. To podkład, który tak, jak obiecuje producent idealnie stapia się z naszym odcieniem skóry. Dodatkowo: bardzo dobrze wyrównuje koloryt oraz posiada przyzwoite krycie, które bez problemu można według uznania stopniować. Należy wspomnieć również, że nie jest to produkt o matowym wykończeniu, w swojej formule posiada niewidoczne drobinki rozświetlające- jednak mimo tego faktu wykończenie jakie pozostawia na skórze jest pudrowe.
Ja jestem z niego bardzo zadowolona! :) Nie daje mi on typowego "matu" na cały dzień, ale po jego nałożeniu moja cera nie świeci się w żaden nachalny, ani przerażający sposób.
Jeżeli oczekujecie naturalnego efektu "L'Oreal" powinien stać się Waszym wyborem!

Używam dwóch odcieni na zmianę: Sand (60) i Sun Beige (63)- dla jasności: ten drugi na twarzy wcale nie jest taki mocno żółty, na jaki wygląda w opakowaniu ;)) Trzecia buteleczka należy do mojej mamy.
"Max Factor, Facefinity 3in1"
---------------------------------------
Drugie miejsce w moim rankingu zajmuje produkt od firmy "Max Factor". To kolejny fenomen, który swoimi poszczególnymi właściwościami depcze po piętach wyżej przedstawianego poprzednika. Po pierwsze jest to fluid, który już w żaden sposób nie rozświetla, a matuje. Dodatkowo producent zapewnia nas, iż jest to kosmetyk "3w1". Co w tym przypadku oznacza: bazę, korektor i podkład w jednym. Pokryta nim twarz zdaje się być jakby ładniejsza, jest też całkowicie gładka w dotyku- co potwierdza, że rzeczywiście to podkład zawierający cechy primer'u w sobie. Niestety nie zgodzę się z tym, iż zawiera w sobie również cechy korektora- ponieważ na mojej cerze żadnych cudów w tym względzie nie zauważyłam. Poza tym należy również dodać, że: ma krycie na średnim poziomie i świetnie wyrównuje koloryt.
To podkład, który rekomenduję wszystkim posiadaczkom cery, takiej jak moja. To właśnie ten produkt sprawi, że przez cały dzień Wasza buzia będzie wyglądała przyzwoicie! :)
Jeśli więc oczekujecie zakrycia tego co trzeba na Waszej cerze i trwałości "Facefinity 3in1" to najlepsza opcja!
Tak, jak na zdjęciu widać mój odcień to: Soft Beige (105).
"Max Factor, Lasting Performance"
----------------------------------------------
To akurat produkt pełen przeciwieństw- posiada swoje mocne, jak i słabe strony. Określiłabym go jako "średniaka", ale nie zrażajcie się tym od razu, ponieważ cieszy się on również rzeszą swoich wielbicielek ;) Jest to podkład, który jak sama nazwa wskazuje ma nam zapewnić trwały makijaż na cały dzień. Zdecydowanie jest to jego mocna strona, ponieważ wizaż jest w nienaruszonym stanie przez cały dzień. Poza tym dosyć dobrze matuje- cera zaczyna się błyszczeć dopiero po kilku godzinach od nałożenia (ale wydaje mi się, iż tak jest przy prawie każdym podkładzie). Tak, jak poprzednicy równie dobrze radzi sobie z kryciem i wyrównaniem kolorytu. Czas jednak na minusy, które przy codziennym używaniu mogą mocno dać się odczuć. Fluid ma bardzo lepką i gęstą konsystencję, więc jego nakładanie przysparza trochę problemów i jest czasochłonne. Zauważyłam również, że mnie po kilku jego użyciach zaczęło wyskakiwać coraz więcej tzw."niespodzianek" na twarzy- jednak jest to kwestia przyzwyczajenia cery do produktu.
Gdyby nie dwa ostatnie aspekty (ze szczególnym naciskiem na ten ostatni) byłby to pewnie mój ideał, więc jeśli chcecie zaryzykować to warto go wypróbować- z pewnością nie każda cera będzie reagowała na niego, tak jak moja :) W tym przypadku nie namawiam, ani nie neguję!
Mój kolor pudru, to: Nouveau Beige (13)- warto dodać, że używam niezmienne tego samego odcieniu pudru, bez względu na to jaki podkład nałożę na twarz :)
"Max Factor, Creme Puff"
-----------------------------------
Nie byłabym sobą, gdybym podarowała sobie ten końcowy punkt i nie wspomniała o pudrze! :D Fenomenalny "Creme Puff" utrwala makijaż, matuje, wzmacnia krycie, dopasowuje się do odcienia podkładu i w dodatku jeszcze pięknie pachnie! Jedynym o czym jeszcze nie wspomniałam jest to, że przy mojej mieszanej cerze bez żadnych poprawek utrzymuje się w dobrym stanie stosunkowo długo.
Moim zdaniem jest to malutkie "cacko", zamknięte we wspaniałym złotym opakowaniu. Nie muszę chyba dodawać, że wszystkim go polecam, prawda? :)
Na sam koniec dla podsumowania chciałabym jeszcze raz, na jednym zdjęciu przedstawić wszystkie produkty, które wyżej opisałam. Myślę, że udało mi się w jasny i rzetelny sposób przybliżyć Wam działanie kilku kosmetyków. Jeżeli jednak mielibyście do mnie dodatkowe pytania, proszę śmiało zadawajcie je w komentarzach- ja będę się czuła spełniona mogąc Wam na nie odpowiadać! ;))
Uff... tym sposobem dobrnęliśmy do końca- dziękuję wszystkim tym, którzy się poświęcili i przeczytali całość :) Miłego wieczoru!