Lista blogów » stylstynka

MY HAIR CARE

Zobacz oryginał
D%25C5%2581UGIE%252C%2BMOCNE%252C%2BZDRO

Raz na jakiś czas zadajecie mi  pytania dotyczące moich włosów – najczęściej pytacie o pielęgnacje, bądź rodzaj ich stylizacji z danej sesji. Bardzo mi miło, gdy ktoś z Was stwierdza, iż wyglądają one zdrowo i nienagannie. Warto, jednak pamiętać, iż ideałów nie ma, a wierzcie mi, że to co mam na głowie już od dłuższego czasu jest moją największą zmorą!

Jeżeli ciekawi Was dlaczego tak uważam zapraszam do dalszej lektury – oczywiście możecie również przeskoczyć od razu do samych produktów jakimi pielęgnuje włosy (mimo wszystko nie polecam tej opcji, ponieważ niżej wymieniam kilka istotnych faktów, o których warto wiedzieć) ;))


Wielkim atutem jest to, iż genetycznie odziedziczyłam grube, gęste i ciemne pasma. Niestety bardzo ciężko o nie zadbać! Niezmiernie się puszą, z natury są raczej suche i bardzo uwrażliwione. Zupełnie się uskarżając nadmienię też o tym, że mają ogromną tendencje do rozdwojonych końcówek – sam fryzjer stwierdził, że to typ bardzo wymagających włosów, potrzebujących więcej poświęcenia. 
Jak wszystko w świecie mają one fazy lepsze i gorsze. Potrafią się prezentować naprawdę niczego sobie, bądź po prostu fatalnie. Ich wrogiem są między innymi zimowy mróz, letni ukrop, deszcz i wilgoć w powietrzu – wyjątkowo niekorzystnie reagują na te czynniki i odbija się to na ich kondycji.
Kierując się założeniem, że z naturą nie należy walczyć, staram się dbać o nie, jak potrafię i tak dobierać wszelkie kosmetyki, by odpowiadały ich potrzebom i pomagały w regenerowaniu uszkodzeń i problemów. UWAGA! Nie jestem typową „włosomaniaczką” i moja wiedza z tego tematu nie jest zbyt rozbudowana. Przekłada się to na pielęgnacje, która raczej zalicza się do zredukowanej. 


** Z racji, iż nie jestem specjalistom od fryzur, proszę odbierzcie wpis z przymrużeniem oka i sugerujcie (nie kierujcie!) się moimi spostrzeżeniami. Nie zapominajcie, że każdy włos jest inny. **


ELSEVE%252C%2BMagiczna%2BMoc%2BOlejk%25C

Punktem wejścia jest szampon i odżywka. U mnie dobrze sprawuje się zestaw „ELSEVE, Magiczna Moc Olejków” od firmy „L’Oreal”. To kosmetyki, których celem jest odżywienie oraz nadanie blasku i gładkości. Z tych też zadań w pełni się wywiązują. Ich płynna konsystencja wyjątkowo polubiła się z moją skórą głowy i włosami, tworząc zgrabny, zgrany duet.

Szampon nawilża i oczyszcza, a odżywka subordynuje – w efekcie moje włosy są błyszczące i w miarę leiste w dotyku. To połączenie jest dla mnie wprost niezastąpione.


KALLOS%2BBanana%2B-%2Brecenzja%252C%2BNa

By wspomagać kondycję włosów stosuję maski. Staram się nakładać je regularnie w pewnych odstępach czasu – tak aby wspomagały wewnętrzną strukturę.

Absolutnym numerem jeden wśród tego typu artykułów jest dla mnie „KALLOS, Banana”. Za każdym razem włosy po jej zastosowaniu odradzają się na nowo! Zawarty w jej składzie wyciąg z banana i kompleks multiwitamin sprawiają, że fryzura staje się wygładzona, aksamitna, lśniąca i lekka. Dodatkowym atutem jest to, iż maska wchłania się i stanowi niewidoczną powłokę chroniącą przed zewnętrznymi czynnikami.

„AVON Advance Techniques, Moroccan Argan Oil” to z kolei kosmetyk bogaty w arganowy olejek, odpowiedni dla każdego typu włosów. Używam tej maski na zmianę z wymienioną wyżej – uzyskuję dzięki niej podobny efekt, jednak muszę przyznać, iż ta zespala ze sobą wszystkie włosy kreując efekt błyszczącej i dorodnej tafli koloru. Przy czym wspaniale, nieco orientalnie pachnie! 


Eliksiry%2Bdo%2Bw%25C5%2582os%25C3%25B3w

Od niedawna moją codzienną pielęgnację wspomagają również olejki. Zdecydowałam się na ich aplikacje w celu uniknięcia niszczenia się włosów na skutek wierzchnich bodźców z jakimi muszą sobie radzić – i owszem, był to słuszny wybór.

Najczęściej sięgam po zupełnie nieobciążający eliksir odbudowujący „ELSEVE, Magiczna Moc Olejków” w wersji z fioletową nakrętką. Ten niezwykle ciekły i delikatny olejek to moje odkrycie wszech czasów. Jego użytkowanie gwarantuje jedwabistość i miękkość. Dodatkowo działa ochronnie względem końcówek i ułatwia rozczesywanie. Jest moim ideałem także jeśli chodzi o termoochronę przed stylizowaniem fryzury na gorąco – izoluje nieprzyjemne skutki działania ciepłego powietrza oraz bardzo upraszcza samo układanie.

Gęstszym i regularniejszym w konsystencji olejkiem jest „Joanna, Argan Oil”, jedwabisty eliksir z olejkiem arganowym. Sięgam po niego w chwili, gdy moje włosy dopadają cięższe momenty, ponieważ kosmetyk silnie je reperuje. Cenię go za to, że podobnie, jak poprzednik działa na tych samych płaszczyznach – ponadto wydaję mi się, że posiadając impasową formułę silniej nawilża. Zależnie od zamysłu nakładam go na całą długość, bądź same końce. Olejek  nie przetłuszcza, ani nie przeciąża włosów. 


Piel%25C4%2599gnacja%2Bw%25C5%2582os%25C

Zaś tak w pełnej krasie prezentuje się mój skuteczny, niewielkich rozmiarów „team” do rozpieszczania włosów :)


Wszystkie z wymienionych przeze mnie kosmetyków uważam za wartościowe i godne polecenia. Wydaję mi się, iż w szczególny sposób sprawdzić powinny się u wszystkich posiadaczek włosów podobnych do moich, czyli wysokoporowatych i niesfornych – z tego też powodu wyjątkowo polecam je właśnie tym dziewczynom.


Standardowo, w razie wątpliwości zachęcam Was do kontaktu ze mną poprzez pozostawienie komentarza pod wpisem! 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.