Lista blogów » thirties in the city
Multikulti
Zobacz oryginał ndz., 08/05/2016 - 14:38Stany- wiadomo: melting pot, multikulti, kraj emigrantów. A NYC to już wyjątkowo. I w miarę równomiernie rozkłada się "układ sił". Na ulicach Nowego Jorku na każdym kroku widzi się ortodoksyjnych lub mniej ortodoksyjnych Żydów (mieszka tu największa diaspora poza Izraelem), Azjatów (13% populacji), Latynosów (29%), Afroamerykanów (23%). Miasto jest miastem emigrantów, koniec XIX i początek XX wieku to fale migracji z Niemiec, Włoch, Irlandii. ...O Polakach nie wspomnę (obecnie ok 3 % populacji NYC). Przybyło wtedy ok. 12 milionów osób w poszukiwaniu swojego eldorado.
Być w takim miejscu i nie przyjrzeć się temu z bliska? Postanowiłyśmy więc udać się na do Chinatown i Little Italy, a przy okazji pospacerować po sąsiedzkiej SoHo.
Wrażenia? Ok, koloryt jest, ale w filmach wygląda to jednak lepiej. Przemknęłyśmy pomiędzy Chińczykami po Chinatown, po 2-ch ulicach Little Italy, prawie pustych (pewnie z powodu deszczu) ulicach SoHo.
Chinatown jest pełna chińskich sklepików, salonów kosmetycznych, sklepików dla turystów i knajpek o estetyce przypominającej...PRL). Można sobie popatrzeć na egzotyczne owoce i warzywa, rozłażące się kraby, powdychać specyficzny zapach owoców morza. Można dać się namówić na szybko na jakąś niedrogą pamiątkę, ale biada wam, jeśli zaczniecie przebierać w towarze. Wtedy sprzedawca traci zainteresowanie sprzedażą i cierpliwość. Można iść do chińskiej autentycznej knajpy i zamówić górę żarcia za przystępną cenę. My również skusiłyśmy się na słynne pierożki- "dim sum".
Little Italy to kilka uliczek z włoskimi restauracjami i ...chińskimi sklepikami. Kamieniczki dość zadbane, ceny w restauracjach dość wysokie, choć pewnie warto. My akurat byłyśmy po ekonomicznych dim sumach, więc pożądania włoskiego dania w USA nie czułyśmy. Generalnie obiecywałam sobie więcej, dużo więcej po Little Italy. Tego południowego temperamentu, atmosfery z Ojca Chrzestnego 2, kiedy de Niro skakał po dachach lub namiastki opisów z Mamma Lucia M. Puzo. Nic z tego.
No to poszłyśmy na spacer do Soho. Piękne kamienice z pięknymi żeliwnymi balkonami i schodkami przeciwpożarowymi. Wtedy zaczęło naprawdę mocno padać. I... zignorowałyśmy alternatywny charakter SoHo, wsiadłyśmy w metro i pojechałyśmy do TJ Maxxa i Marshall'sa na zakupy.:)
Wieczorem zobaczyłyśmy jeden z symboli Nowego Jorku: The Flatiron Building. Budynek-Żelazko z racji swego kształtu jest jednym z pierwszych najwyższych budynków w NYC. Został wybudowany w 1902 roku. Już wtedy mieli rozmach i wizję!
Dzień zakończyłyśmy spacerem po 5th i 6th Avenue i Rockeffeler Center.
Dzień zakończyłyśmy spacerem po 5th i 6th Avenue i Rockeffeler Center.
Grand Central Station
wnętrze Grand Central Station
zwróćcie uwagę na chińskie napisy w tle
a to już autentyczne Chinatown
jedzenie pałeczkami mi nie wyszło ;)
SoHo, czyli South of Houston Street
powrót do Chinatown- McDonald w wersji chińskiej
ogród przy Rockefeller Center
lodowisko (to z filmów) przy Rockefeller Center, nadal zmrożone i czynne
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




