Moje serce jest rozdarte
Zobacz oryginał wt., 16/02/2016 - 19:15Taki oto mam dylemat ostatnio w głowie. Zapewne większość z Was odpowie natychmiast, a mnie to pytanie spędza sen z powiek. Najgorsze jest to, że zapewne będę musiała niebawem taką decyzję podjąć. Na co dzień jestem dość zdecydowaną osobą (jak na kobietę), ale TAKA decyzja wpływa przecież na życie TAK znacząco, że to wszystko przyprawia mnie o ból głowy.
Oczywiście córka w pierwszej klasie szkoły podstawowej, wcale takiego wyboru nie ułatwia. Każdy drobiazg analizuję pod jej kątem. Jedno to co teraz… a co będzie za rok, dwa lata, pięć? Czy będzie się tam dobrze czuła? Czy będzie miała wygodny dojazd? Mapy okolicznych wsi znam już chyba lepiej niż niejeden geodeta!
Wiecie jaki jest mój sposób na sprawdzenie jak ciepło się ubrać? Zerkam przez okno. Patrzę na kilka osób i wyciągam średnią. Nikt nie powie lepiej jak ciepło się ubrać, niż ludzie na zewnątrz. Sprawdza się od ładnych paru lat. Sama nie wiem czego się spodziewać za oknem na wsi? Kur? Traktora? Wiem wiem, stereotypy, ale tłumów nie będzie.
Zdaję sobie sprawę z tego, że kupno mieszkania/domu to nie uwiązanie się do końca życia. Zawsze można się znów przeprowadzić. Ta myśl przekonuje mnie do tych kilku metrów swojej zieleni, z drzewkiem rozmarynu i krzaczkiem mięty do parzenia herbaty. Jednak kolejna przeprowadzka, to kolejne setki pytań…
Co więc lepsze? Gdzie lepiej się żyje?
Miasto znam od zawsze. Tutaj się urodziłam i tutaj żyję całe 27 lat. Jeszcze do niedawna nawet nie brałam pod uwagę takiej opcji, żeby z miasta się wyprowadzić. Tu miałam wszystko czego potrzebowałam. Nawet ten nasz SMOG kojarzy mi się z zapachem zimy, a nie czymś trującym, przed czym trzeba uciekać. Uwielbiam ten miejski zgiełk i to że zawsze coś się dzieje. Lubię mieć świadomość tego, że wychodząc za drzwi już jestem „wśród ludzi”. Cieszy mnie bliskość wszystkich sklepów, szkół czy restauracji. Cenię sobie to, że spacerem mogę dojść do centrum, a tramwajem czy autobusem często dojadę do celu szybciej niż samochodem. Tutaj też córka będzie miała na pewno bezpieczniejszą drogę ze szkoły do domu. A przynajmniej zawsze oświetloną i z chodnikiem!
Jednak coraz częściej ciągnie mnie właśnie poza miasto… Wieś kojarzy mi się z lasem, ściółką, zapachem drewna i poranną rosą. Z ogniskiem, grillem i beztroskim bieganiem po łące. Wiem że mieszkanie na wsi (takiej podmiejskiej) to nie do końca tak wygląda, ale to są właśnie moje pierwsze skojarzenia. To one rodzą w mojej głowie myśli o przeprowadzce. Tylko za tą ściółką i drewnem stoi TYLE znaków zapytania! Tyle rzeczy trzeba wziąć pod uwagę, wszystko sprawdzić, analizować… Czy do sklepu blisko? Jaka szkoła w okolicy? Co z gimnazjum? Jaka droga do domu? Czy chodnik jest i czy oświetlona droga? Jak blisko do przystanku i w ogóle jak z dojazdem do miasta?!
Jak widzicie, setki pytań! Spora część jeszcze bez odpowiedzi. Dziś mogę jeszcze powiedzieć, że moje serce jest „w mieście”, jednak rozum podpowiada ewakuację.
Pewnie wiele z Was ma za sobą przeprowadzkę w nowe miejsca. Jestem bardzo ciekawa Waszych przeżyć i doświadczeń z tym związanych. Czy jest coś na czym się zawiedliście? Czy może nie zamienilibyście swego miejsca do życia na żadne inne?
The post Moje serce jest rozdarte appeared first on szafeczka.com.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



