Moja definicja miłości...
Zobacz oryginał śr., 06/02/2019 - 20:25
Z pozoru zwykły poranek. Zmywam z włosów resztki snu, włączam muzykę. Czajnik oznajmia, że jest gotowy spełnić moje poranne pragnienie. Drzewa poruszają się w rytm wiatru, a ptaki przemierzają codzienną trasę. Wkładam świeże kwiaty do wazonu, delektuję się gorącą herbatą i otulam ciepłym kocem...uśmiecham się do niego. Tak bardzo. Tak mocno. I daję tyle miłości, ile w stanie jest pomieścić moje ciało. Kiedyś chciałam mieć wszystko pod kontrolą, nawet ilość ofiarowanych uczuć...ale prawda przyszła do mnie niespodziewanie, jak przychodzi słońce, które wpada przez otwarte okno i w jednej chwili zrozumiałam, że każdy dzień zasługuje na specjalny toast.
Czytaj więcej »
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



