MOJA CODZIENNA PIELĘGNACJA TWARZY
Zobacz oryginał wt., 13/01/2015 - 22:09Jakiś czas temu wspomniałam Wam o problemach z cerą, z którymi walczę od czasów gimnazjum. Pociągnęło to za sobą lawinę pytań, ponieważ większość z Was nie mogła w nie uwierzyć. Cóż… to prawda. Przez wiele lat zmagałam się z trądzikiem, łykałam wszelkie możliwe medykamenty, stosowałam antybiotyki, które przesuszyły mi cerę, uczęszczałam na zabiegi, które nie zawsze dawały wymierne efekty. Cztery lata temu, tuż po przeprowadzce do Krakowa, moja cera przeżyła prawdziwy kryzys – przypuszczam, że powodem była zmiana otoczenia (zarówno wody, jak i powietrza, a wiadomo jak to z tym krakowskim powietrzem bywa). Wędrowałam od jednego dermatologa do drugiego – zazwyczaj z receptą w ręku i marnym końcowym skutkiem. Proponowano mi kurację Izotekiem, jednakże nie zdecydowałam się na nią, ponieważ doszłam do wniosku, że moja cera nie jest w aż tak kiepskim stanie, by podejmować się radykalnych środków. Ostatecznie zostałam skierowana na badania hormonalne i od tego czasu łykam hormony, które świetnie radzą sobie z moją cerą. Muszę przyznać, że jest w dosyć dobrym stanie, choć nadal nie jest to cera idealna. Jakiś czas temu obiecałam sobie, że ogarnę ten temat, zajmę się swoją cerą, ponieważ ciągle spychałam ją na dalszy plan, odkładałam w czasie potencjalne zabiegi, którym powinnam się poddać (kwasy etc.) – oczywiście powodem był brak czasu. Wzięłam sprawy w swoje ręce i zaopatrzyłam się w kosmetyki, które prezentuję Wam poniżej.
CODZIENNA PIELĘGNACJA: ŻEL, TONIK, KREM
Na co dzień wybieram kosmetyki dermatologiczne – stawiam na znane marki, np. La Roche-Posay (cała seria Effeclar), Pharmaceris (Przeciwtrądzikowy krem normalizujący zwężający pory – rewelacja!), czy Avene (polecam zwłaszcza krem TriAcneal). Od niedawna stosuję całą serię Vichy Normaderm: żel głęboko oczyszczający, tonik oczyszczający i zwężający pory oraz krem nawilżający zwalczający niedoskonałości skóry. Po ponad dwóch tygodniach aplikowania wspomnianej serii nie zauważyłam ani diametralnej poprawy, ani też pogorszenia – jest w porządku, zatem nie narzekam, cierpliwie oczekując na efekty.
Żel głęboko oczyszczający Vichy Normaderm doskonale oczyszcza twarz, świetnie radzi sobie z pozostałościami makijażu (używam dosyć trwałego podkładu Vichy Dermablend). Jest bardzo wydajny (zużycie możecie zauważyć na zdjęciu poniżej, twarz zmywam dwa razy dziennie). Nie zatyka porów, nie przesusza cery, wręcz przeciwnie – pozostawia ją świeżą i zmatowioną.
Tonik oczyszczający Vichy Normaderm świetnie wygładza cerę i zwęża pory. Nie podrażnia cery, jest delikatny, jednak martwi mnie fakt, iż kilka godzin po nałożeniu podkładu świeci mi się twarz – do tej pory taka sytuacja nie miała miejsca. Za błysk obwiniam tonik, który najprawdopodobniej przez alkohol w swoim składzie wysusza cerę i tym samym powoduje nadmierną produkcję sebum. Rozważam stosowanie go wyłącznie na noc, szukam zamiennika. Jeśli macie fajny, delikatny tonik godny polecenia – piszcie śmiało! :)
Krem nawilżający zwalczający niedoskonałości skóry Vichy Normaderm jest wręcz rewelacyjny! Idealnie nawilża, ma delikatną konsystencję i bardzo przyjemny zapach. Świetnie sprawdza się pod makijaż, szybko się wchłanie i matowi cerę.
PEELINGI
Regularne stosowanie peelingów daje u mnie świetne efekty: rozjaśnia cerę, poprawia jej stan, usuwa zaskórniki. Aktualnie używam dwóch peelingów – mechanicznego i enzymatycznego. Zazwyczaj najpierw stosuję peeling mechaniczny, którym przygotowuję cerę na działanie peelingu enzymatycznego i kwasu, o którym w dalszej części wpisu.
Wyposażyłam się w Korund kosmetyczny, w którym zakochałam się już po pierwszym użyciu. Jest REWELACYJNY! To minerał w formie sypkiej, który należy połączyć z wybranym kosmetykiem w formie płynnej (ja stosowałam go z żelem Vichy Normaderm). Idealnie oczyszcza cerę, usuwa martwy naskórek, sprawia, że skóra jest napięta, prezentuje się świetnie bez makijażu, delikatnie zaróżowiona cera świeżo po peelingu wygląda bardzo zdrowo i naturalnie.
Tuż po peelingu mechanicznym stosuję peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych – papai i ananasa. Zawarte w nim enzymy mają za zadanie przede wszystkim stymulować procesy odnowy skóry, a przy tym oczyszczać cerę, utrzymywać jej właściwe nawilżenie, usuwać martwy naskórek. Na początku nie byłam przekonana do działania tego peelingu, ponieważ wystarczy nałożyć go na twarz, by działał… i muszę przyznać, że rzeczywiście działa, w dodatku rewelacyjnie. Skóra po nim jest gładka, napięta i przede wszystkim oczyszczona. Po takim oczyszczaniu moja cera gotowa jest na zabiegi kwasem…
KWAS MIGDAŁOWY
Na początku zaznaczę, że doskonale zdaję sobie sprawę z działania kwasów, posiadam ogromną wiedzę na ich temat i liczne doświadczenia z przeszłości (zarówno prosto z gabinetu, jak i zacisza domowej łazienki), zatem wiem w jaki sposób obchodzić się z tymi specyfikami i robię to z największą ostrożnością. Aktualnie stosuję kwas migdałowy o stężeniu 40% marki APIS. Kosmetyk ten został polecony mi dawno temu przed znajomą kosmetyczkę. Używałam go w przeszłości, dawał świetne rezultaty, dlatego zdecydowałam się na ponowny jego zakup. Co takiego robi kwas migdałowy? Przede wszystkim łagodnie złuszcza skórę, a co za tym idzie – rozjaśnia cerę i zwęża pory. Aktualnie aplikuję go raz w tygodniu i niecierpliwie wyczekuję efektów! Po użyciu kwasu należy nałożyć neutralizator w formie żelu! Podczas kuracji kwasem koniecznością jest krem z wysokim filtrem SPF oraz zaprzestanie kąpieli słonecznych (solarium również).
MASKA NAWILŻAJĄCA
Tuż po zabiegu kwasem najlepiej jest maksymalnie nawilżać twarz. Ja w tym celu używam maski algowej normalizująco-balansującej marki Farmona, która idealnie nawilża moją skórę, pozostawia ją niesamowicie miękką, wygładzoną i zdrowo wyglądającą. Szczerze polecam! :) Raz w tygodniu stosuję również maseczkę antybakteryjną z zielonej glinki marki Bielenda, która doskonale oczyszcza cerę.
DEMAKIJAŻ
Na koniec zostawiłam temat demakijażu, ponieważ jest to najważniejsza część pielęgnacji twarzy. Dziewczyny, pamiętajcie o zmywaniu resztek makijażu. To bardzo ważne, by oczyścić dokładnie cerę, dać jej odpocząć. Ja swój makijaż zmywam zazwyczaj mleczkiem micelarnym Ziaja (nawilżającym lub uniwersalnym – nie dostrzegam znacznej różnicy w ich działaniu, oba sprawdzają się świetnie), natomiast makijaż w okolicach oczu zmywam delikatnym płynem do demakijażu oczu również marki Ziaja.
Dodam jeszcze, że na noc często nakładam na twarz maść apteczną Skinoren, która działa cuda na mojej cerze. Na chwilę obecną to wszystkie kosmetyki, których aktualnie używam do pielęgnacji twarzy. Za miesiąc lub dwa na pewno napiszę Wam o efektach mojej pielęgnacji oraz kuracji kwasem migdałowym.
Jeśli macie kosmetyki godne polecenia, koniecznie dajcie znać w komentarzach. Jeśli macie problemy z cerą, również piszcie – wspólnie postaramy się z nimi walczyć. Trzymajcie się ciepło. Buziaki! ♥
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










