Lista blogów » marysia-k

Moda na zimę!

Zobacz oryginał
Pamiętam, że w dzieciństwie kosmetyczka mojej mamy fascynowała mnie równie bardzo jak nowe odcinki Scooby Doo. Zamykałam się w łazience i fascynowałam się różami, cieniami i szminkami do ust. Raz zbiłam drogi podkład w szklanej buteleczce. Nic nie mówiąc mamie umieściłam resztki w koszu na śmieci. Mina mamy spoglądającej na jej ulubiony podkład tarzający się między sosem pomidorowym i brudną ścierką- becenna. Ze smutkiem tyle razy odliczałam dni do dorosłości, kiedy to tusz na rzęsach będzie legalny. Cały czas miałam wrażenie, że te kilka lat to milion lat świetlnych, które możliwe że nigdy nawet nie nadejdą. Tyle razy straszyli końcem świata... W podstawówce już zaczęłam się malować, koło piątej klasy, kiedy to niestety stałam się pryszczatą dziewczynką (ból psychiczny jak nie wiem). Pierwsze kosmetyki pochodziły z serii gazetek Hello Kitty, gdzie tusze gwarantowały długość i grubość nie z tej ziemii. Miały one konsystencję smoły i zawierały malutkie niteczki. Malując nimi rzęsy czułam się tak, jakbym machała wachlarzem w oczach. Pobudzając moją wyobraźnię raz nawet myślałam o sobie: "Wóżka Marysia" inspirując się serią WITCH. Nie raz nauczyciele mnie poganiali i musiałam wypłukiwać swoją tapetę w zlewie. Te milion lat świetlnych zleciało w mgnieniu wytuszowanego oka. Teraz jest mi to zupełnie obojętne, a nawet nie potrzebne. Zostałam wierna tylko podkładowi, na inne upiększanie nie mam po prostu czasu. Choć dorobiłam się własnej kosmetyczki i w weekendy lubię do niej zaglądać, sprawia mi to mega frajdę.  
DSC_0945.JPG
DSC_0920.JPG
DSC_0940.JPG
DSC_0936.JPG
DSC_0943.JPG
DSC_0934.JPG
DSC_0927.JPG
DSC_0952.JPG
DSC_0933.JPG
buty-  Gant, <tutaj> | skarpetki- no name | sweter- H&M | kamizelka- stylemoi | torebka- fabiola | zegarek- lorus | sukienka- Niren (wszystkie sukienki tutaj: <klik> | pierścionek- Skorpion | saszetka- ogondesigns

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.