Miesięcznik | zaczęłam pisać wiersze | rozstanie |
Zobacz oryginał pon., 06/08/2018 - 21:17
Hej!
Tego typu wpisów dawno nie było, bo przeniosłam miesięczniki na kanał Różowa Szminka. Niestety wydaje mi się, że tego... nie dam rady nagrać. Ogólnie jestem do tyłu dwa miesiące i chociaż codziennie obiecuję sobie, że w końcu do tego usiądę, to wiem, że póki co nie dam rady.
W czerwcu dużo się u mnie pozmieniało, o czym wspominałam w tym wpisie, ale zrobiłam to na tyle tajemniczo, że nawet moja siostra cioteczna nie zrozumiała, o co mi chodzi. Otóż... rozstałam się z chłopakiem. Opuściliśmy mieszkanie, które przez pół roku traktowaliśmy jako nasz wspólny dom i każdy poszedł w swoją stronę. Od tego zdarzenia minęło sporo czasu, ale... niestety nadal jest mi ciężko i po prostu opowiadanie o tym wyzwala we mnie masę smutku, z którą staram się walczyć każdego dnia.
Zaczęłam inwestować więcej w siebie. Jak tylko przeczytałam informację, że Ania z bloga aniamaluje organizuje warsztaty o tanim podróżowaniu, od razu stwierdziłam, że muszę tam jechać. Fakt, że muszę wstać o 6 i spędzić 2 godziny w autobusie ani trochę mnie nie zniechęcił. Spędziłam świetnie czas w towarzystwie Pań o podobnej pasji, a potem dodatkowo w towarzystwie siostry i jej znajomych.
Kiedy cały mój "plan" się rozsypał, zaczęłam doceniać jeszcze bardziej drobne momenty, które wywołują na mojej twarzy uśmiech, czyli np śniadanie na działce, rodzinne granie w Dobble, spacer w słoneczny dzień, czy życzliwy uśmiech drugiej osoby. Mam nadzieję, że nie odbierzecie mnie, jako osobę banalną, ale na serio takie szczególiki jakoś mnie dalej napędzały.
W lipcu załatwiłam też kwestię studiów, czyli odebrałam dyplom i zapisałam się na magisterkę. Wybrałam pedagogikę i mam już w związku z tym plan na przyszłość. Czy dojdzie do skutku nie wiem, ale przynajmniej pojawiło się w mojej głowie coś, co mnie napędza do działania. Ogólnie wyjątkowo często jeździłam w ciągu ostatnich 30 dni do Olsztyna, ale chciałam wszystko załatwić osobiscie, a nie za pośrednictwem poczty. Poza tym miałam możliwość zobaczyć z Puszkiem stare okolice, czyli Kortowo, Plażę Miejską czy starówkę. Zawsze miło spędzamy tam czas, mimo że nie szukamy na siłę wyszukanych rozrywek. Kilka przebitek możecie zobaczyć TUTAJ.
Zaczęłam też pracę i chociaż jest okey, to cały czas rozglądam się za czymś nowym, co wciągnie mnie bezgranicznie. Niestety ciężko w dzisiejszym czasie o pracę, a co dopiero powiedzieć o pracę marzeń, ale nie zniechęcam się tym. Zbieram doświadczenie na rozmowach kwalifikacyjnych :D
Na sam koniec poinformuję Was, że udało mi się w końcu dać upust moim myślom i... zaczęłam pisać wiersze, takie do szuflady. Daje mi to tak dużo przyjemności i jakoś wycisza. Po żadnym treningu nie czułam się taka spokojna, jak i napisaniu kilku wersów czegoś nowego.
Zostawię Wam jeszcze link do fajnych rzeczy, z którymi moim zdaniem warto się zapoznać :)
Jak przenieść włoski luz do Polski?
#mojepieknomojahistoria
Uwielbiam prezenty, ale nie wszystkie przyjmuję
Wiarygodność blogera
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.









