Mierzenie butów
Zobacz oryginał pt., 31/05/2013 - 21:21Czy wyobrażacie sobie kupić buty bez mierzenia? Wiecie- tak w ciemno. O ładne, patrzę na rozmiar, biorę, idę do kasy, wracam do domu- niewygodne, za małe, za duże itd. No nie! Żadna z nas nie wyobraża sobie chyba kupić buty bez ich mierzenia. Myślicie sobie pewnie- nic głupszego już nie mogła napisać. Truizmy rodem z Coelho- mierzenie butów- doprawdy, temat godny nie tylko wpisu, ale całej książki! Taaaaak... i pewnie macie teraz rację. :) Ale nie do końca! Otóż... mierzenie butów ma ogromny wpływ na nasze życie. Dochodząc do sedna tematu- spotkałam się ze stwierdzeniem: z seksem przed ślubem jest jak z mierzeniem butów przed ich zakupem- to konieczność. No tak... bo jak tu kupić buty bez mierzenia?
Pewnie myślicie sobie teraz: no nie! Taka zagorzała katoliczka, a jest za seksem przed ślubem! Cóż za obłuda!!! Ale już tłumaczę i z góry zastrzegam- potraktujcie ten wpis z przymrużeniem oka- but to nie człowiek, ale myślę, że mimo wszystko fajnie obrazuje sprawę.
Kupowałyście kiedyś buty przez Internet? Deezee, Sarenza, czasnabuty, stylowebutki, allegro, szafa, ebay- portali na których można swoją szafę wzbogacić o kolejną parę jest całe mnóstwo i jestem niemalże przekonana, że każda z Was kiedyś skusiła się na jakąś parę. Internetowe sklepy obuwnicze cieszą się ogromną popularnością, a przecież butów tam nie mierzymy... Znamy długość wkładki, wiemy jak wyglądają i to na tyle... Czyli jakieś informacje są- w sumie to nawet kluczowe informacje. Wiadomo- cała tajemnica zostaje zachowana, nie widziałyśmy butów na żywo... Ale mimo to większość z nas już nie raz skusiła się na jakiś model z internetowej witryny i kliknęła KUP. Co wtedy? Szybki przelew i.... niemiłosiernie długie CZEKANIE. Z Bogiem sprawa jeśli buciki przywiezie kurier, gorzej jeśli zaufałyśmy Poczcie Polskiej i każdy dzień zdaje się być wiecznością.... Oczekiwania wzrasta, coraz bardziej pragniemy nowej pary, wreszcie....DZWONEK DO DRZWI, tak! To kurier z naszą paczką, szybka parafka i w szaleńczym pędzie rozrywamy opakowanie... SĄ! W końcu je mamy, nasze cudowne, wyśnione, idealne, wymarzone, niemalże perfekcyjne buty, na które tak długo czekałyśmy. Pierwsza przymiarka- idealnie! :) Warto było czekać? Zdecydowanie tak! Czyż radość nie jest większa niż wtedy, gdy idziemy do sklepu, wybieramy model- często najlepszą alternatywę, która nie zawsze rzuca na kolana, przymierzamy- okej, rozmiar się zgadza, wydają się wygodne, płacimy, wychodzimy. Pierwsze wyjście- tragedia, miały być wygodne, a obcierają.
Nie mówię, że to reguła- buty z obuwniczych bywają wygodne, a internetowo można nie trafić. Ale wiecie co.... Wszystkie buty, które kupiłam przez Internet są idealnie wygodne i jeszcze ładniejsze, niż oczekiwałam (właśnie czekam na dwie pary z Deezee), a wszystkie, które mnie obcierają kupiłam po zmierzeniu w sklepie, w którym wydawały się być wygodne. Więc coś w tym jest. Powtórzę raz jeszcze- przymrużcie oczy trochę i uśmiechnijcie się czytając ten tekst. :)
Wszystkim, z którymi jutro się zobaczę na Lednicy, choć widzieć pewnie nie będę :D życzę pięknej pogody i przede wszystkim ogromnej łaski Miłosierdzia. :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




