Lista blogów » Lumpola Style

Maxi sukienka w prążki - warstwowo / Maxi dress in stripes in layers

Zobacz oryginał
1%2Bpaski%2B16%2Btak%2Bgotowe.jpg


Punkt widzenia

Już wspominałam, że miałam bardzo feralną niedzielę. Po tygodniu przeziębienia, potwornie męczącego kataru i podłego samopoczucia był to pierwszy dzień ulgi, więc postanowiłam go spędzić rodzinnie. Umówiliśmy się na obiad z Wawrzkiem i jego dziewczyną Martyną w Croatii, a potem chcieliśmy w domu pograć w różne gry. W drodze powrotnej z Croatii wstąpiłam do Żabki po winko, gdzie w wyniku zamieszania pierwszy raz w życiorysie zostawiłam na ladzie telefon. Kiedy po niego wróciłam, już go nie było, ktoś go już przytulił. Całe popołudnie spędziłam więc z Wawrzkiem, jeżdżąc po salonach Plusa i na policji, bo Tados był po piwku, a Martyna dzielnie oglądała z nim w tym czasie mecze siatkówki. Bardzo późnym wieczorem trafiłam do Gosi, która ponownie pożyczyła mi swojego zapasowego telefonu, i poświęciła swój czas, żeby mi w nim wszystko poustawiać. Ponownie, bo jakieś pół roku temu stłukłam szybkę w moim telefonie i zanim oddałam ją do wymiany, Gosia zrobiła mi mozolnie kopię wszystkich ważnych kontaktów. Nie wiem, co ja bym bez niej zrobiła! Wtedy bardzo złorzeczyłam na swoją pechową sytuację, ale gdyby nie ona, dziś byłabym bez niczego, odcięta od świata. Gdy wróciłam od Gosi w nocy z pożyczonym i zaopatrzonym telefonem, okazało się, że zamiast ładowarki laptopa włączyłam do prądu toster, który w tym czasie TYLKO rozgrzał się do czerwoności ... Następnego dnia zadzwoniła moja nadlękowa mama, przerażona, bo nie potrafiła się do mnie dodzwonić w niedzielę, a wie, że ja do telefonu jestem raczej przyrośnięta ... Kiedy opowiedziałam jej, co się wydarzyło, westchnęła z ulgą i podziękowała mi za "dobre wiadomości". Ja byłam rozwalona całą tą złą passą, a ona przeszczęśliwa, że nic mi się nie stało. Dwa dni później opowiadałam całą historię Wiesi, która skwitowała ją z uśmiechem tymi słowami "Ty to jednak jesteś w czepku urodzona". Podejście mojej mamy i Wiesi pomogło mi spojrzeć na całą tę sytuację, tak jak lubię, a nie pod wpływem zmęczenia i złych emocji. Bo przecież mam Gosię, dzięki Gosi mam kontakty i telefon, nie spaliłam domu, mam wokół ludzi, którzy mi pomagają, wspierają, troszczą się i stawiają do pionu :) W moim życiu wszystko dotąd było po coś, nie było przypadków. Myślę, że niedługo Wam opowiem, po co była ta cała niedziela, mimo, że zawiodła mnie moja intuicja, bo przecież jak zawsze nie miałam złych przeczuć ;)

Trochę o stylizacji

Mój dzisiejszy zestaw to długa letnia sukienka bez ramiączek z marszczonym karczkiem i naszytymi kieszeniami, uszyta z marszczonej prążkowanej biało czarnej grubszej bawełny. Sukienka miała halkę, którą usunęłam, bo moim zdaniem była niepotrzebna, tylko dodatkowo grzała. Ponieważ oprócz długości maxi, pasków i prążków, jestem zafiksowana ostatnio na warstwy, i nie za bardzo lubię pokazywać się odkryta, nałożyłam ją na białą koszulę z podobnego do sukienki bawełnianego, tłoczonego w prążki materiału. Dodałam ramoneskę z prawdziwej skóry, którą kupiłam za 40 zł w zeszłym roku, moje atłasowe czarne szpilko kaczuszki i słomianą torebkę kuferek na złotym łańcuszku z metalowym zapięciem. Bardzo chcę dla Was wykonać jak najwięcej zdjęć poza ścianą i drzwiami, ale to łączy się z gonitwą za sensownym oświetleniem w ogrodzie, co nam średnio wychodzi :( Na pocieszenie za to zawsze możemy liczyć na urocze towarzystwo Lakiego, z nadzieją, że to rekompensuje Wam słabą jakość zdjęć :)) 

Laki z wiekiem zrobił się niezwykle towarzyski, uwielbia z nami spędzać czas w ogrodzie :) Gdy słyszy ode mnie, że już z nim idę na huśtawkę, robi z radości piruety w powietrzu, biega i doskakuje jak szczeniak, prowadzi mnie do niej i z lubością turla się w trawie, by potem położyć się pod nogami i być najszczęśliwszym psem pod słońcem :) Jeżeli coś mnie jeszcze zatrzyma w domu, choćby muszę usiąść na chwilę do komputera i mu to mówię, czeka cierpliwie, kładzie się na moich nogach i tylko czasem sobie westchnie ;)


Dziś wszystko co mam na sobie pochodzi z second-handów.
Today I'm wearing everything from second-hand shops.



sukienka/dress - TOAST
koszula/shirt - NEXT
torebka/bag - NN
skórzana kurtka/leather jacket - GENERATION
szpilki/heels - PETER KAISER



1%2Bpaski%2B3%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B13%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B4%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B8%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B15%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B21%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B30%2Btak%2Bgotowe.jpg

1%2Bpaski%2B28%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B27%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B23%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bpaski%2B27%2Bkadr%2Btak%2Bgotowe.jpg


Bardzo uszczęśliwia i motywuje mnie każdy ślad Twojej tu obecności, dlatego serdecznie dziękuję za odwiedziny na moim blogu i za wszystkie komentarze. Zapraszam do oglądania i czytania, a jeśli Ci się spodoba, do obserwowania :}

Every trace of your presence here makes me happy and motivates me, so thank you so much for visiting my blog and for all the comments. I invite you to watch and read, and if you like it, to observe :)



Zaloguj się, żeby dodać komentarz.