Lista blogów » All I need is love and great shoes

Max Factor Excess Volume Extreme Impact

Zobacz oryginał
Maskary Max Factora znam już od dawna, do ulubionych zaliczam 2000 Calorie i False Lash Effect. Z wielką chęcią i ciekawością przetestowałam więc ostatnio nową maskarę Excess Volume i dwa linery Excess Intesity. Głównym zadaniem wspomnianej wcześniej maskary jest zwiększenie objętości rzęs oraz głęboka i intensywna czerń.  

1.JPG


2.jpg






Produkt jest na tyle ciekawy, że stanowi połączenie bazy nadającej rzęsom objętość z intensywnie czarnym lakierem, który ma zapewnić głębię koloru.  Tak jak widzicie poniżej, maskara składa się z dwóch końcówek, a każda z nich zakończona jest inną szczoteczką. Krok pierwszy - objętość - posiada szczoteczkę silikonową, dosyć dużą, z gęstym pasmem krótkich wypustek. Formuła ta zawiera woski, ciemne pigmenty i sferyczne cząsteczki, które mają nadać rzęsom objętość. Końcówka numer dwa - intensywny kolor- to standardowa szczoteczka, której głównym zadaniem jest nałożenie ciemnego lakieru pogłębiającego czerń naszych rzęs. 

4.JPG


5.JPG


6.JPG


7.JPG

Produkt jest rzeczywiście bardzo innowacyjny i daje wiele możliwości przy tworzeniu makijażu. Przy nakładaniu warstwowym trzeba jednak uważać, żeby nie skończyć z efektem pajęczych nóg na rzęsach. Masakrę trzeba nakładać w tym przypadku stopniowo i oszczędnie. Po aplikacji bazy warto odczekać kilka chwil i dopiero później przejść do lakieru pogłębiającego kolor. Według mnie lakier ten działa jak swoisty top coat, jest lżejszy niż baza, nie usuwa ani nie rujnuje zbudowanej na samym początku bazy, pogłębia za to kolor i utrwala efekt końcowy. Dobrym rozwiązaniem jest również zamknięcie tych dwóch formuł w oddzielnych opakowaniach, zawsze możemy pominąć jeden z kroków, do makijażu dziennego na przykład stosować tylko bazę lub tylko lakier pogłębiający kolor, mamy w tej kwestii totalną swobodę wyboru.

3.JPG

Jedynym minusem jaki zauważyłam podczas stosowania tuszu Excess Volume to dosyć grube opakowanie i niewygodna aplikacja. Trzeba się przyzwyczaić do formatu i rozmiaru całej maskary (jak widzicie na zdjęciach szczoteczki osadzone są na krótkich trzonkach).Trzeba także uważać na to żeby z warstwami nie przesadzić, w takich sytuacjach z pomocą może przyjść szczoteczka do rozczesywania rzęs. Sam tusz jest bardzo trwały, nie osypuje się, bardzo dobrze trzyma kształt rzęs oraz ich podkręcenie. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia przed i po użyciu maskary Excess Volume. 
11.jpg
Dwa linery, które również testowałam pochodzą z serii Excess Intensity. Główna obietnica w przypadku tych kredek to trwałość i wodoodporność. Muszę przyznać, że z dwóch kolorów jakie testowałam (01 i 02) najbardziej zaprzyjaźniłam się z linerem niebieskim. Ma świetny i bardzo intensywny kolor, nie rozmazuje się, nie znika z powieki szybko, a utrwalony cieniem sypkim zostanie z nami na długo. Połyskliwy, złoty odcień stosowałam za to najczęściej jako baza pod cienie na całą powiekę, szczególnie do wieczorowego smoky eyes. Kredki są automatyczne i nie trzeba ich temperować. 

8.JPG


9.JPG


Dajcie znać w komentarzach czy używałyście już nowości od Max Factora i jak spisują się u Was;) Pozdrowienia!


10.JPG


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.