Lista blogów » Lumpexoholiczka
MARDY BUM
Zobacz oryginał ndz., 02/12/2012 - 14:56Każde miasto ma takie smaki i miejsca na swojej turystycznej mapie, których ominąć nie sposób. A jeśli je ominiecie to pod żadnym pozorem nie wolno się do tego przyznać! Nigdy. Nikomu.
W Paryżu na śniadanie zjecie bagietkę z serem albo croissanta ze słodkimi powidłami. W Neapolu musicie iść na pizzę. W Atenach spróbować mousaki, w Pradze knedliczków. A co z Lizboną?
W Lizbonie są pasteis de nata.
Czyli babeczki zrobione z ciasta francuskiego wypełnionego kremową śmietaną, która po upieczeniu przybiera konsystencję budyniu.
Pozycja obowiązkowa. Dobro narodowe.
Kupicie je wszędzie. Na każdej ulicy możecie spotkać przynajmniej kilka pastelarii - zupełnie jakby pączkowały - ale ta najsłynniejsza znajduje się w dzielnicy Belem.
To Pastéis de Belém.
Tutaj od 175 lat lizbończycy mogą cieszyć się aksamitnym smakiem kruchych babeczek, koniecznie z dodatkiem cynamonu lub cukru pudru i w towarzystwie kawy. Niebo w gębie. Uwielbiam takie miejsca, one tworzą klimat miasta. Ludzie którzy tu pracują wkładają całe serce w przygotowanie smaku, jakiego nie znajdziecie w żadnym innym miejscu.
btw. Gdybyście miały ochotę to TU znajdziecie przepis jak pasteis de nata wykonać w domu :)
W Paryżu na śniadanie zjecie bagietkę z serem albo croissanta ze słodkimi powidłami. W Neapolu musicie iść na pizzę. W Atenach spróbować mousaki, w Pradze knedliczków. A co z Lizboną?
W Lizbonie są pasteis de nata.
Czyli babeczki zrobione z ciasta francuskiego wypełnionego kremową śmietaną, która po upieczeniu przybiera konsystencję budyniu.
Pozycja obowiązkowa. Dobro narodowe.
Kupicie je wszędzie. Na każdej ulicy możecie spotkać przynajmniej kilka pastelarii - zupełnie jakby pączkowały - ale ta najsłynniejsza znajduje się w dzielnicy Belem.
To Pastéis de Belém.
Tutaj od 175 lat lizbończycy mogą cieszyć się aksamitnym smakiem kruchych babeczek, koniecznie z dodatkiem cynamonu lub cukru pudru i w towarzystwie kawy. Niebo w gębie. Uwielbiam takie miejsca, one tworzą klimat miasta. Ludzie którzy tu pracują wkładają całe serce w przygotowanie smaku, jakiego nie znajdziecie w żadnym innym miejscu.
btw. Gdybyście miały ochotę to TU znajdziecie przepis jak pasteis de nata wykonać w domu :)
Po dotarciu do kawiarni macie dwa wyjścia.
Możecie kupić pasteis de belem na wynos...
Albo stanąć w kilometrowej kolejce i czekać grzecznie na stolik :)
Możecie kupić pasteis de belem na wynos...
Albo stanąć w kilometrowej kolejce i czekać grzecznie na stolik :)
A potem można już tylko usiąść, delektować się smakiem i z głupim uśmieszkiem patrzeć na tych, którzy niecierpliwie drepczą i wzdychają w kolejce, która zdaje się wcale nie posuwać do przodu.
Swoją drogą próbuję sobie przypomnieć czy w Warszawie jest miejsce z tak dobrym PR, że oblega je codziennie chmara rządnych miejscówki, wygłodniałych turystów?
Dla mnie 30 minut czekania na stolik to zdecydowanie za długo. Tym bardziej, że słodki zapach unoszący się w powietrzu wręcz zmuszał do jak najszybszej konsumpcji. Już mieliśmy wychodzić z sali żeby zrobić zakupy i zjeść babeczki na ulicy...
Kiedy przesympatyczna para francuzów, chyba poruszona naszymi zawiedzionymi minami, zlitowała się i zaprosiła nas do swojego stolika.
Merci Paul et Anette !! :)
Kiedy przesympatyczna para francuzów, chyba poruszona naszymi zawiedzionymi minami, zlitowała się i zaprosiła nas do swojego stolika.
Merci Paul et Anette !! :)

ZDJĘCIA : Maciej
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



