Lista blogów » Hypnotizing Fashion

MAGICZNY ŚWIAT BLOGÓW... Zarobki próżnych blogerek | blogi o modzie

Zobacz oryginał

Po ostatnich doniesieniach na blogu Polacy Rodacy oraz artykule Pani Karoliny Korwin Piotrowskiej w serwisie kobieta.onet.pl, na temat zarobków blogerów, w świecie mody i plotek zawrzało. Powiem szczerze, byłam w szoku. Raz w związku z tym, że liczby podane nie były tak naprawdę, aż tak  szokujące, dwa że ów materiał nabrał takiego rozgłosu (co nota bene jest wyjaśnieniem całej zagadki)... ale od początku.

_DSC2017.jpg



Kiedyś internet nie był tak powszechny ( a jeszcze wcześniej jego nie było). Wówczas, większość z nas masowało kupowała kolorowe magazyny o modzie, gwiazdach i stylu życia. Nie tylko w celach poradnikowych, ale przy okazji ciekawych artykułów, też z potrzeby"schamienia się",  życia życiem innych, poczytania plotek i poczucia tego blichtru wielkiego świata, rodem z czerwonych dywanów.

Z czasem internet zaczął zapewniać nam to wszystko za darmo. Portale plotkarskie, modowe, poradnikowe etc, stały się chlebem powszednim. Powszechność internetu spowodowała, że pojawiły się również niezależne osoby, które w sieci zaczęły dzielić się własnymi opiniami, sposobem na życie, modę itp - BLOGERZY.
Co zaoferowali? Bezpośredniość i szybkość przekazu. Statystyczna Kowalska, nie musi już płacić za gazetę. Na blogach znajdzie i interesujące artykuły, porady a także modę. Modę nie tylko taką, jaką pokazuje kilka tytułów ukazujących się raz w miesiącu na rynku (na ogół w jeden i ten sam sposób). Internet pokaże jej modę taką, która będzie dopasowana do jej potrzeb, do własnego stylu. Może przebierać do woli. Planuje zakupy? Nie musi czekać do następnego miesiąca na czasopismo, które i tak pokaże w większości nieaktualne rzeczy (od momentu powstawania numeru do czasu kiedy trafi do jej rąk, ze sklepów zdążą wykupić najciekawsze modele). Na interesującym ją blogu znajdzie nowości, może zapytać o to jak dana rzecz "sprawuje się" podczas używania... o jakość rozmiar i inne.. i dostanie na to odpowiedź OD RAZU. Mało tego, może nawet zawrze nowe znajomości, "zaprzyjaźni się " z autorką / autorem bloga. Bloger też nie jest tak anonimowy i bezosobowy jak prezentująca daną rzecz modelka, na stronie magazynu. Zatem może ją polubić, skrytykować, utożsamić się, bądź być ciekawą jej życia osobistego. Rodzą się sympatie i antypatie, które budzą niejednokrotnie większe emocje niż te, które wzbudzają gwiazdy i gwiazdeczki, które zna jedynie ze szklanego ekranu. Dlaczego? Bo blogerzy są bardziej ludzcy, bardziej "nasi"...
RÓŻNORODNOŚĆ TREŚCI
Żaden blog, poczytny nie będzie, kiedy nie będzie zawierał interesujących treści. ŻADEN. I tutaj pojawia się haczyk. Jesteśmy naprawdę różni. Dla jednego interesującą treścią będzie ciekawy artykuł, dla innego same obrazki (i tu również pełna dowolność). Jedni wolą taki, drudzy inny styl (w każdej dziedzinie, czy to moda, uroda, muzyka, styl wypowiedzi etc.) Niestety nie zmienią tego nawet najbardziej wyszukane gusta i siła perswazji opiniotwórczych dziennikarzy. Przecież właśnie narzucanie przez w.w. jednych i wciąż tych samych treści, stylu i opinii, odwiodło od nich sporą rzeszę czytelników, którzy przerzucili się właśnie na blogi, w poszukiwaniu większej niezależności, czegoś innego. Choć osobiście nie czytam, nie odwiedzam i nie podglądam tych topowych blogerek, które w komentowanym artykule są bohaterkami, nie sposób ująć im popularności. To, że ktoś ma, jak czytamy, grafomańskie teksty (nie oceniam, bo nie czytuję) no cóż..  Jest popyt jest podaż. Widocznie jej odbiorcom to odpowiada lub nie przeszkadza. Właśnie to moim zdaniem jest jednym z czynników magii blogów. Każdy ma dostęp do tego co lubi.
Dlaczego wobec tego, blogi tak drażnią (powinno się wydawać) że większość najpopularniejszych mediów i osobistości ze świata mody..?
BO TO CO NAS PODNIECA TO SIĘ NAZYWA KASA
No właśnie przez ten kolosalny spadek poczytności magazynów, który jest w dużej mierze spowodowany przez rozwój internetu i blogosfery. Wielkie koncerny wydawnicze mogą mówić o tym tylko za pomocą popularnych dziennikarzy. Jednak to i tak przynosi chyba tylko odwrotny skutek. Dlatego Ci co mądrzejsi, próbują wbić się w rytm nowej sytuacji i promować blogerki, licząc że w ten sposób zawrócą choć część utraconych odbiorców. Inni wolą black PR. Płynąc na fali hejtu, uszczypliwości. Jasnym zjawiskiem są też próby blokowania nowych/innych blogerów, w myśl zasady, że lepiej promować i dogadać się z 2-3 najpopularniejszymi, niż "walczyć" o czytelnika z całą blogosferą. Dlatego z drugiej strony jest tak wielka promocja, tylko właśnie tych wybranych. Moja opinia. To zła metoda, ponieważ ludzie nie lubią tego co im się na siłę narzuca. Długofalowo spowoduje to, odwrót od tych bardzo popularnych blogów. Celebryta będzie już tylko interesujący jako celebryta, a nie jako "swojak". Tak na marginesie wydaje mi się już to postępuje.  Z ciekawości weszłam na blog jednej z najpopularniejszych blogerek - promocja w programach tv, "wojewódzki, pudelki" itp. generalnie wszędzie gdzie się da - statystyki odsłon bloga 100 tys./msc nie powalają. Dla przykładu mój blog ok. 30-40 tys. (i to bez promocji w mediach szerokiego zasięgu). Owszem idzie to w innym kierunku. Wysoka rozpoznawalność to niewątpliwe jedna z największych kart przetargowych. Jeśli nie idzie za tym w parze (dostarczana przez blogi) informacja "gdzie to kupić" (bo tu ilość odwiedzin spada) to każdy dobry marketingowiec powie, że to tylko połowa sukcesu. Tylko pod tym względem mogę się zgodzić z burzą, odnośnie sowitych cenników tych blogerek. Ale nie demonizujmy ;) Grono odbiorców tych blogerek jest bardzo duże.
ZAROBKI
Słysząc 8 tys za post łapiemy się za głowę. Hmm.. przez chwilę się zastanówmy. Poczytny blog, to praca na cały etat. Niejednokrotnie z zaangażowaniem osób dodatkowych jak fotograf,  oraz kosztów finansowych reklama w mediach społecznościowych, zakup ciekawych rzeczy do pokazania (przecież nie wszystko blogerzy dostają w zamian za reklamę i nie wszystko pokazują za pieniądze). Średni koszt sesji zdjęciowej nawet u przeciętnego fotografa to 300-1000 zł. W przypadku profesjonalnego bloga, który przynosi dochody, nie można sobie pozwolić  tylko na foty z rąsi. Dochodzi do tego czas własny poświęcony na wybór odpowiednich stylizacji, sesje, obróbkę i wybór zdjęć, promocję bloga (która pochłania sporą część pracy i wysiłku), rozmowy ze współpracującymi z nami firmami, dogadywanie się w sprawach nowych, pisanie i zamieszczanie ciekawych treści, bywanie na eventach, prowadzenie korespondencji z czytelnikami. Kto prowadzi blog już jakiś czas, ten wie, że to często praca przekraczająca podwójnie 8-godzinny tryb pracy. Tak, nie ma co się oszukiwać, pomimo całej rzetelności przekazywanych treści, w którą szczerze wierze w blogosferze, pasji i przyjemności, w pewnym momencie blog staje się pracą. Jedni się dziwią, widząc tylko szczęśliwe buzie ubranych i pokazujących nowe ciuszki dziewczyn, czy chłopaków, nazywając blogerów słupami reklamowymi. Jednak mało osób zdaje sobie sprawę, że gdyby nie nasza ciężka praca, to na ten blog by pewnie nie trafili. Mało tego, najgłośniej "krzyczą" na ten temat osoby, które powinny znać to najlepiej. Dziennikarze,  kolorowych magazynów i inne osoby pracujące w branży. Robią to samo, tylko za jeszcze większe pieniądze. Magazyny, które do sesji zdjęciowych muszą zatrudniać nie tylko modelki, ale stylistów, fryzjerów producentów sesji, fotografów, fotoedytorów, redaktorów którzy zbiorą to w jedną całość, ale także specjalistów od marketingu i reklamy, którzy odpowiednio ulokują produkty i pobiorą odpowiednie opłaty. Praca blogera nie rożni prawie niczym, poza dwiema bardzo istotnymi rzeczami. ROBI TO WSZYSTKO SAM. oraz musi dołożyć do tego pierwiastek  "własnego ja" aby było to zgodne z własnym stylem.
Chociaż mój tekst nie odnosi się tylko, do artykułu Pani Karoliny Korwin-Piotrowskiej (którą swoją drogą cenię), tylko zapoczątkował moje przemyślenia, to jednak chciałabym wtrącić "małego prztyczka" . Pani Karolina pisze "Nikt mnie nie sponsoruje. Nie dostaję drogich prezentów. Ubrania kupuję sama, za fryzjera też płacę.".... no tak, tylko nie zwraca Pani już uwagi na to,  że programy których jest Pani twarzą, to robią (lokowanie produktu) . Nie wspomnę o tym, że do owych programów zatrudniane są wizażystki, stylistki, fryzjerzy etc. za których usługi płaci stacja. Czy to nie to samo?
I tak a propos tych zarobków, pominęłam jeszcze jedną kwestię. Przez długi długi czas wiele blogów nie przynosi żadnych korzyści. Blogerzy pracują wtedy za darmo i tylko inwestują. Nie dziwmy się, że skoro taka praca i poczynione wkłady, zaczynają przynosić wymierne rezultaty, nie robi tego dobroczynnie.
Nie twierdzę, że to wszystko nie jest po części trochę próżne. Bynajmniej. Jednak uważam, że takie zdanie, może mieć raczej ten kto zajmuje się sprawami wyższej wagi.  Nie piszę tego do nikogo personalnie, jednak jeśli ktoś kto sam zajmuje się modą, urodą, plotkami czy showbiznesem, a mówi o blogerach, że to co robią jest płytkie... No to przyganiał kocioł garnkowi. Bo robi to samo.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.