Lista blogów » babooshki
Lumpeksowy fart: po prostu go masz, albo nie.
Zobacz oryginał ndz., 01/09/2013 - 18:47To, że mam bluzkę z Nike'a wcale nie znaczy, że szpanuję, tak samo jak nerka zawieszona na pasku, nie świadczy o tym, że jestem z Warszafki. Już jakoś tak mam, że bez trudu wpadają mi w ręce same perełki. 90% mojej szafy to zdobycze z lumpeksów, są wśród nich nawet buty, torebki i biżuteria. W lumpeksach, tak w ogóle, jest wszystko. Ale oczywiście nie jestem zbieraczem gratów, kolekcjonerem plastikowych, grających pierdół zza wielkiej wody. Czasem zdarzyło mi się kupić tanio dobrą książkę, czy wielką pluszową Dorę dla Leny (jeśli przypadkiem nie macie młodszego rodzeństwa - Dora to animowana postać małej hiszpańskiej dziewczynki).
Do lumpa trzeba chodzić sukcesywnie - oczywiście zachowując umiar i rozsądek, tak aby częściej bywać jednak w domu, niż w lumpeksie.
Co jeszcze trzeba spełnić? Przeczytać poradnik kupowania w secondhandach? Zatrudnić personal lump shopper? Urodzić się posiadaczem lumpeksowego genu?
Nie. Wystarczy trochę obeznania (znajomość własnego stylu + minimalne wyczucie mody) i przede wszystkim fart. Tak, trzeba mieć szczęście.
Ale czemu jedni je mają, a inni nie? Na to pytanie już nie potrafię odpowiedzieć. Ja zdecydowanie mam cholernego lumpeksowego farta i nieraz mogę wyglądać jak paniusia, której do pełni blasku brakuje tylko pieska, a która swoje ostatnie 5 złotych wydała na skórzaną mini spódnicę marki Topshop.
Pozdrawiamy wszystkich lumpeksowych farciarzy!
Pozdrawiamy wszystkich lumpeksowych farciarzy!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.













