Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar
Limonka
Zobacz oryginał pt., 03/10/2014 - 11:22Wcale mi nie jest lepiej, chociaż dni mijają jak szalone.Spędzam je siedząc na kanapie i patrząc się w ścianę.Jeśli te leki - co to mi je przepisano tydzień temu - działają, to idzie im to zdecydowanie zbyt słabo.
Przyszedł październik.
Zrobiło się bardzo zimno.
Strasznie marznę - nie mam pojęcia, czy naprawdę jest tak zimno, czy to efekt uboczny branych przeze mnie leków.
W mojej szafie czeka na mnie dużo ciepłych swetrów i bluz, ale z pewnych przyczyn nie mogę ich teraz nosić.
A szkoda, bo mięciutka dzianina na grzbiecie zawsze poprawia mi humor, gdy pogoda nie dopisuje.
Jednym z ciepłych, milutkich w dotyku i dobrze izolujących przed jesiennym chłodem swetrów jakie ostatnio nabyłam i ponownego założenia których nie mogę się doczekać jest ten, który pokazuję Wam dzisiaj - śliczne limonkowe swetrzysko, które upolowałam w czerwcu (na samym początku wyprzedaży).
Chodziłam za tym swetrem dobre dwa miesiące - upatrzyłam go już w kwietniu na półce w Reserved.
Jednak pierwotna cena jaką miałam za niego zapłacić wydawała mi się zbyt zawrotna.
Jednak pierwotna cena jaką miałam za niego zapłacić wydawała mi się zbyt zawrotna.
Pomyślałam sobie - nie ma się co spieszyć, prędzej czy później i tak go przecenią.
Warto było.
Ostatecznie sweter kupiłam za całe trzy dychy ;)
Na zdjęciach - niestety - nie widać tego tak dobrze jak na żywo, ale ten kolor (tak jak musztardowy) jest chyba stworzony specjalnie dla mnie ;)
Uwielbiam siebie w limonce!
Tak ładnie kontrastuje ona z moimi włosami, oczami i karnacją, że nie potrafię przestać przeglądać się w lustrze, gdy jestem w nią odziana ;)
Zdjęcia robiliśmy już jakiś czas temu - trochę czekały na publikację, bo Leszek nie był z nich do końca zadowolony.
Fakt, robiliśmy je gdy już się ściemniało, bardzo na szybko i przy okazji popołudniowego spotkania z koleżanką - pewnie gdybyśmy robili je na spokojnie, to byłyby lepsze.
Ale nie zmienia to faktu, że bardzo mi się podobają.
Jako że obecnie nie mamy zbytnio jak robić nowych zdjęć (nie jestem w nastroju do strojenia się, przez większą część dnia wyglądam jak żul), to uparłam się, że nie ma opcji!
Musimy je w końcu wrzucić!
No i są ;)
Może Was trochę szokują te moje odkryte tu nogi, ale przecież wystarczyłoby założyć rajstopy, a na sweter narzucić trencz i spokojnie dałoby się tak wyjść "do ludzi" nawet teraz.
Czy poznajecie spódnicę?
Tak, to ta z poprzedniego posta.
Właśnie w dniu zakupu tego swetra kupiłam także ją - i białą bluzkę, którą też mieliście i miałyście okazję oglądać tydzień temu.
(Jak tak dziś o tym myślę, to żałuję jednej rzeczy - że nie kupiłam dwóch egzemplarzy tej spódnicy.
Po paru miesiącach intensywnego noszenia zaczęła mi się - niestety - lekko podniszczać.
Obawiam się, że do wiosny niewiele z niej zostanie.
No cóż, nigdy nie byłam szczególnie dumna z tego, że zdarza mi się nie myśleć zbyt przyszłościowo i nie wykorzystywać okazji ;P)
Tak, tak - naszyjnik. Zapewne już zwrócił Waszą uwagę.
Naszyjnik już tu kiedyś gościł, wiosną.
Naszyjnik jest ze mną już od siedmiu lat.
Kupiłam go bardzo spontanicznie i pamiętam, że po jakimś czasie nie byłam z zakupu zadowolona (wydawał mi się zbyt ciężki i zbyt masywny).
Parę miesięcy temu udało mi się jednak do niego na powrót przekonać.
I dobrze, bo jest to rzecz tak oryginalna i tak ładna, że szkoda by było, żeby kurzyła się na dnie szuflady.
Buty - znacie je już dobrze.
Moje ukochane czółenka Bonne Forme.
Całe szczęście, że nadają się także na jesień (o ile zbyt prędko nie nadejdą ulewy - uchowaj Boże!), bo jak już przy okazji ich wcześniejszych na blogu się pojawień wspominałam: uwielbiam je!
I moje stopy także!
Torba - także już Wam znana.
Jeden z moich shopperów.
Sweter - Reserved
Spódnica - Reserved
Torba - Fason
Czółenka - Bonne Forme (Deichmann)
Naszyjnik - butik Nashe: Zgierz, ul. Parzęczewska
Wyżej wspominałam, że zdjęcia robiliśmy wraz z Leszkiem przy okazji spotkania z koleżanką.
Tą koleżanką jest Sylwia - redaktor naczelna portalu Modaland.pl.
Sylwia jest wspaniałą dziewczyną, która bardzo wiele w życiu przeszła - los nie oszczędził jej ciężkich chwil.
Podziwiam ją, ponieważ pomimo poważnej choroby jest aktywna zawodowo, realizuje swoje pasje i przezwycięża słabości.
Kiedy myślę o Sylwii i jej historii, to jest mi bardzo wstyd - że ja popadłam w tak duże załamanie psychiczne z powodu takiej pierdoły, a ona nigdy nawet nie pomyślała o tym, żeby się poddać.
Sylwio - przepraszam Cię za to, że tak słabo idzie mi pomaganie Ci w tworzeniu Twojego portalu!
Obiecuję, że jak tylko jakoś się wygrzebię z tego mojego marazmu, to zepnę się i napiszę coś fajnego.
W tym miejscu chciałabym Was bardzo serdecznie zachęcić do odwiedzenia serwisu Modaland.pl.
Z założenia jest to portal będący internetowym katalogiem outletów i ciucholandów, ale zapewniam, że także te i ci z Was, które i którzy fanatykami lumpeksów nie są znajdą tam coś dla siebie.
W serwisie czeka na Was moc inspirujących zdjęć i ciekawych artykułów o modzie.
I tej z wybiegów i tej z ulicy.
A oprócz artykułów - wywiady z blogerami i blogerkami.
Na dniach ukazał się tam także wywiad ze mną - wywiad możecie przeczytać tu:
Zapraszam do czytania :)
Uciekam!
I mocno Was ściskać ;)
No to tego tam... miłego weekendu :)
Pozdrawiam,
Wasza Mar.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.

















