Lista blogów » Give me fashion
Lee Stafford, Tołpa, Paese i Eveline, czyli nowości kosmetyczne kwietnia
Zobacz oryginał czw., 17/04/2014 - 01:07Hej kochani, dziś kilka kosmetycznych nowości.
Pierwszym z produktów jest maska do włosów Lee Stafford przeznaczona do włosów, które nie chcą już rosnąć. Coś idealnego dla mnie. Po wieloletnim rozjaśnianiu i prostowaniu, po pięknych, gęstych włosach zostały piórka. I tak jest znacznie lepiej niż jeszcze rok temu, ale włosy nadal są słabe i się rozdwajają. Producent zaleca używanie maski codziennie, aż do uzyskania zadowalających efektów, a później dla podtrzymania ich raz w tygodniu. Skusiłam się na nią po obejrzeniu filmiku na kanale GlamRockPrincess, która już dość dawno ją polecała. Jeszcze wtedy była w Polsce nie do kupienia. Ja swoją kupiłam w Hebe, w promocji 30 % taniej dla posiadaczek karty i zapłaciłam ok. 26 zł. Nic więcej o niej na razie napisać nie mogę, ponieważ dopiero raz jej użyłam. Pierwsze moje wrażenia to z pewnością piękny zapach, który utrzymuje się na włosach. Bardzo łatwo było mi po umyciu rozczesać włosy i ułożyć. Pojemność: 200 ml. Cena: ok. 26 zł (promocja w Hebe).
Kolejny kosmetyk, również do włosów, to odżywka-maska odbudowująca z Tołpy. Od dawna uwielbiam kosmetyki Tołpy, więc gdy tylko zobaczyłam promocję na maskę w Hebe, musiałam ją wziąć ;).Produkt możemy stosować na 2 sposoby. Jako odżywkę, nanosząc na osuszone ręcznikiem włosy na 2-3 min, a następnie spłukując wodą, lub jako maskę 2 razy w tygodniu, nanosząc na osuszone włosy a następnie zawinąć ciepłym ręcznikiem i pozostawić na 15 min. Przeznaczona jest do wszystkich rodz. włosów. W składzie zawiera: ekstrakt z białego hibiskusa, olej jojoba, olej migdałowy, keratynę, betainę, d-pantenol i wit. E. Nie zawiera alergenów i sztucznych barwników. Pojemność: 150ml. Cena: ok. 18 zł (promocja w Hebe).
Serum intensywnie wyszczuplające i ujędrniające z Eveline z efektem chłodzącym. Ponieważ zauważyłam u siebie drobne naczynka, zdecydowałam się na balsam do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Zrezygnowałam też z balsamów o efekcie grzejącym. Balsamy Eveline używam od 2 lat, i jestem z nich zadowolona. Wiadomo, że spektakularnych efektów, w postaci całkowitej likwidacji cellulitu nigdy nie będziemy miały, jednak te produkty dają radę ;) Polecam też czarną serię z Ziaji. Jeśli znacie jakieś balsamy typowo na naczynka, dajcie znać w komentarzach. Wracając do serum, w składzie zawiera kofeinę, wyciąg z bluszczu, kolagen, elastynę, miłorząb japoński i minerały wód termalnych. Jak zapewnia producent: redukuje tkankę tłuszczową, wysmukla sylwetkę, modeluje ramiona, uda, brzuch i pośladki oraz skutecznie walczy z cellulitem, wygładza rozstępy i przeciwdziała ich powstawaniu. Pojemność: 250ml. Cena: ok. 13 zł (promocja w Rossmannie)
Peeling – masaż pod prysznic antycellulitowy z Eveline. Jego zadaniem jest zwiększenie skuteczności kuracji wyszczuplającej, wygładzenie skóry i pobudzenie mikrokrążenia. Jest to peeling drobnoziarnisty. W składzie zawiera: kofeinę, wyciąg z imbiru, miłorząb japoński, minerały wód termalnych, wyciąg z alg, proteiny jedwabiu, wit. A, E i F, alantoinę i d-panthenol. Pojemność: 250ml. Cena: ok 11 zł (promocja w Rossmannie)
Brązujący balsam do ciała antycellulitowy, również z Eveline. Nadaje delikatny kolor zdrowej opalenizny, intensywnie nawilża przez 24h, modeluje i ujędrnia. Przeznaczony do skóry normalnej, suchej i wrażliwej. Przyznać trzeba, że efekt opalający jest natychmiastowy. Już po pierwszym użyciu efekty były widoczne. Po trzech efekt był już dość mocny przy mojej jasnej karnacji. Trzeba bardzo uważać stosując balsam, ponieważ niestety robi smugi, które potem bardzo widać. Pojemność: 250ml. Cena: ok. 13 zł (promocja w Rossmannie)
Kolejny produkt również opalający to balsam w sprayu z Avonu. Podoba mi się w nim to, że ma konsystencję jak woda. Nie lepi się i wchłania od razu. Plus również za atomizer, dzięki czemu wygodnie się korzysta. Natomiast zapach przy aplikacji jest tragiczny. Początkowo pachnie jak spirytus, dopiero później zapach się zmienia. Efekty są bardzo słabo zauważalne, w porównaniu z balsamem z Eveline, tym bardziej, że jest to balsam do średniej karnacji. Pojemność: 150ml. Cena: 12 zł (promocja Avon)
Kolejne 3 produkty to prezent urodzinowy od przyjaciółki;) Na początek puder bambusowy z Paese. Już od dłuższego czasu chciałam ten bądź ryżowy puder tej marki, więc bardzo ucieszyłam się z trafionego prezentu ;) Puder dedykowany jest do cery tłustej, mieszanej, z nadprodukcją sebum, czyli idealny dla mnie do strefy T. Jego zadaniem jest długotrwałe zmatowienie, wygładzenie i nadanie skórze delikatnej poświaty, bez jednoczesnego efektu kryjącego. W składzie zawiera ponad 90 % krzemionki, która to właśnie jest odpowiedzialna za matowienie, absorbując silnie sebum i wilgoć. Działa antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga gojenie i reguluje aktywność gruczołów łojowych. Często stosowany jest przez fotografów, wizażystów i charakteryzatorów, ponieważ rozprasza światło, co prowadzi do optycznego zmniejszenia zmarszczek i drobnych defektów oraz daje efekt „soft focus”. Wzbogacony został jedwabiem, który ma właściwości nawilżające i nadaje cerze delikatnego blasku. Nie zawiera talku i parabenów. Stanowi roślinną alternatywę dla pudrów mineralnych. Pojemność: 30ml.
Perłowe cienie również z Paese. 3 kolory: pistacjowy, jasny róż i brązowo- złoty. Pięknie się mienią na oku i są świetne zarówno do wykańczania makijażu oka, jak i do używania jako taka delikatna baza.
Ostatni produkt to płyn micelarny do demakijaży z Bielendy. Uwielbiam testować płyny micelarne, bo jak wiadomo płyn płynowi nierówny. Dla mnie najważniejsze jest by płyn micelarny nie podrażniał cery i dokładnie zmywał każdy kosmetyk. Płyn, który nie radzi sobie z tuszem jest u mnie od razu skreślony. Ten mogę Wam z czystym sumieniem polecić. Sprawdza się świetnie. Przeznaczony jest do każdego rodzaju cery. Jego składniki aktywne to: perła, kawior i micele. Pojemność: 300ml.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





