Lista blogów » Babeczki na wybiegu!

Kupujemy szmaty, jemy śmieci, a jakość nie istnieje

Zobacz oryginał
DSC_8749.jpg




























"Buy less choose well" 
 Vivienne Westwood 
"I may love to shop but I'm not buying your bullshit."   
 Anonim 

DSC_8735.jpg

DSC_8731r.jpg
Czy w dobie społeczeństwa konsumpcjonizmu jakość ma znaczenie? Fast-food, fast-fashion, fast-fun... Mam wrażenie wszystko musi być teraz. Czekać, starać się o coś? Not this time, baby... Na zajęciach nie raz słyszałam, że dla klienta jakość nie ma znaczenia, więc nie warto się nią kierować, bo i tak liczy się cena (zgadzam się, że ma cena odgrywa dużą rolę, ale sprecyzowałabym to - np. dla ludzi w trudnej sytuacji życiowej). Ewentualnie oferowany świat przeżyć. A już szczególnie dla osoby młodej, która szybko się nudzi i ciągle potrzebuje nowych bodźców. Zawsze też można stworzyć potrzebę i wmówić tłumowi odbiorców, że niezbędnie i jak najprędzej musi nabyć rzecz lub usługę, która ową potrzebę zaspokoi.
Tymczasem rozmawiając ze znajomymi bliższymi i dalszymi widzę cień optymizmu w tej złowieszczej teorii szybkich dóbr. 

DSC_8767.JPG
Jeśli jakość nie miałaby dla nas znaczenia, to jak wytłumaczyć, że:
  • dużym sentymentem darzymy skórzany portfel po babci, wełniany płaszcz z ciucholandu czy jedwabną bluzkę kupioną kilka lat temu na wyprzedaży, pozostające w stanie idealnym do teraz?
  • wzrost zainteresowania handmade'em? Nie tylko ubraniami, ale też akcesoriami do domu, meblami, butami od szewca, swetrem wydzierganym przez ciocię / mamę / siebie?
  • personalizację produktów - dopasowanie ich do naszych indywidualnych potrzeb?
  • zastanawiamy się nad tym co jemy, gdzie i skąd owe pożywienie pochodzi?
  • marki wdrażają linie eko, fairtrade (nawet jeśli faktycznie nie mają one nic wspólnego z rzeczywistym działaniem, ale tak je nazywają, żeby... no właśnie!)?  
  • MYŚLIMY. Zanim "zainwestujemy" swoje pieniądze w chleb / zestaw kubków / krem do twarzy / sweter / telefon / wakacje / samochód...
Chciałoby się powiedzieć - szanujesz się? To pomyśl, czy noszenie poliestrowych sukienek w 30stopniowym upale, spożywanie hamburgera z podejrzanej knajpy i zupki z proszku albo soku pomarańczowego, którego przydatność do spożycia jest ważna jeszcze 3 lata, są dla Ciebie dobre? Czy sprawia Ci przyjemność ten elektryzujący się materiał i jedzenie bez smaku? Albo ze smakiem. Ale takim po którym boli żołądek lub masz wzdęcia czy zaparcia. Life is brutal, a jak jeden z programów tv wieszczy - jesteś tym co jesz. 
Znacie to powiedzenie "nie stać mnie na kupno byle czego"?



DSC_8761.jpg


DSC_8741.jpg


DSC_8773.JPG




























Z drugiej jednak strony nie ma sensu popadać w paranoję. Jeżeli wiemy, że baleriny (z racji swojej konstrukcji - tego, że są płaskie) dość szybko się niszczą, to nie musimy kupować takich z krokodylej skóry za 600zł. Będą znoszone tak szybko, jak te za 30, 100 i 200zł. Wystarczy, że spodnie dresowe będą miały odpowiadający nam krój i materiał (w zależności od użytkowania - czy takie z tkaniny super oddychająco-chłodząco-ocieplającej do biegania - czy zwyczajne bawełniane do snucia się po mieszkaniu). Białe t-shirty marek H&M, Zara, Jemioł Basic czy Marc Jacobs niczym się od siebie nie różnią, ale płaszcze już tak. Etykiety na opakowaniach, metki ze składem na ubraniach nie gryzą, a sprzedawczyni w piekarni, warzywniaku czy mięsnym zazwyczaj jest na tyle kompetentną osobą, że udzieli nam informacji o składzie danego wyrobu, czy miejscu pochodzenia, nawet jeśli będzie miała skwaszoną / zdziwioną / smutną minę (mnie się udaje trafiać na same miłe panie, ale doświadczenia różne bywają w tej kwestii).

To, co racjonalnie przychodzi mi do głowy - trzeba się zastanowić co ma nam długo służyć i na czym nie warto oszczędzać, a co mimo, że kosztowne jest do kitu. Takie przesłanie powinno nam przyświecać - bądźmy dla siebie dobrzy ;) Życie jest jedno!


tiul%25C3%25B3wka+i+kozaki.jpg
Jak myślicie, czy kwestia postrzegania i oczekiwania jakości zależy od kręgu w jakim przebywamy, środowiska w jakim żyjemy? Albo od świadomości? A może nie jest tak źle i faktycznie ogólno-społecznie zaczynamy kierować się w stronę rozsądnych wyborów, dbania o sferę umysłową, odżywiania, jak i zewnętrzną? Nie jest nam przecież obojętne własne samopoczucie i rozwój. 
Na sam koniec rozważań o jakości, głos czytelników, a dokładnie mojej przyjaciółki Kasi. Powiedziała mi, że z racji tego, że bardziej dba o zdrowie, a co za tym idzie chce się lepiej odżywiać, zwraca baczną uwagę na to co je i kupuje. W kwestii ubrań też stara się wdrożyć jakościowe myślenie, ale to raczej dzięki mnie, bo ciągle Ją informuję, o tym co nowego się dowiedziałam. 

Czuję się jak mały terrorysta świadomości konsumenckiej.. I to w dodatku sama padam swoją największą ofiarą! Chyba czas się trochę zresetować, poważne tematy ostatnio serwuję ;) 

czapka / hat: Sinsay | wełniany płaszcz / wollen coat: Zalando collection | dżinsowa kurtka / jeans jacket: Pepe Jeans SH | tiulowa spódnica / tulle skirt: allegro.pl | torebka / bag: Ignatowicz (prezent od rodziny/gift from family) | naszyjnik / necklace: Ciuchbuda | buty / shoes: Anna Field via zalando.pl



p.s. DZIĘKUJĘ za komentarze w poprzednim poście o estetyce. Nie spodziewałam się aż takiej dyskusji!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.