Lista blogów » Moda i takie tam

Książkowy przegląd miesiąca

Zobacz oryginał

cztery-zywioly-tom-1-pochlaniacz-b-iext4foto: empik.com

Wrzesień.
Najpierw przedurlopowe załatwianie miliona spraw, by na wyjazd zostawić wszystko zapięte "na ostatni guzik".
Potem błogie 7 dni na Zakynthos (między innymi na basenie, z lekturką w ręku).
Wreszcie drugi tydzień, nadal wolny, ale służący nadrabianiu zaległości rodzinnych i towarzyskich już w Częstochowie.
W rezultacie jedyną książką, przeczytaną w ubiegłym miesiącu była właśnie Katarzyna Bonda "Pochłaniacz".

Nie wiem, czy to kwestia greckiego rozleniwienia i boskiej słonecznej aury, ale chwilami ciężko było mi się w tą opowieść wciągnąć. Po zastanowieniu natomiast, myślę, że w tym urlopowym klimacie ciężko byłoby mi się wciągnąć w każde słowo pisane, nawet mojego mistrza, ukochanego King'a.
Po prostu nastawiłam się na opalanie, kąpiele, zwiedzanie i błogie "nicnierobienie". Dlatego ta recenzja może być dla Pani Kasi krzywdząca i piszę to w pełni świadomie! Myślę, że gdy przeczytam 2, 3 część cyklu, będę bardziej obiektywna.
Sama historia opisana jest bardzo dobrze, a główna bohaterka, Sasza Załuska jest niezwykle sympatyczną postacią - nieprzesłodzona, nie-cukierkowa, kobieta po przejściach, z krwi i kości. Matka i specjalistka, której jednak zdarza się popełniać błędy. Świadoma swoich słabości. Pewna swoich mocnych stron.
Poznajemy ją w momencie, gdy wraca z Anglii do Polski, by zająć się prywatnym zleceniem od "Bulego", dawnego policjanta, obecnie biznesmena i właściciela klubu w Sopocie, który podejrzewa, że wspólnik chce go zabić. Tymczasem ktoś likwiduje właśnie owego wspólnika, a prawdziwy "Buli" wygląda zupełnie inaczej niż osobnik, od którego zlecenie przyjęła Sasza...
Okazuje się, że sprawa ma swoje korzenie dwadzieścia lat wcześniej, gdy w Trójmieście kwitła "mafia bursztynowa" i "samochodowa", zaś wszyscy w historię uwikłani to krewni "Słonia", potężnego mafioza, bądź też przedstawiciele prawa...
I w sumie nie wiem co mi w tej książce przeszkadza, a jednak chwilami czuję maleńki dyskomfort. Może to polskie realia - wolę literaturę zagraniczną, gdy akcja rozgrywa się w pięknej Europie czy USA (z drugiej strony wielbię Chmielewską, a tu dużo Polski) - może kwestia dość mocnego zagmatwania koligacji rodzinnych. Niemniej, oceniam tą książkę wysoko, ale w skali szkolnej, "5+" a nie "6"  -czegoś mi brak.
Nie zmienia to faktu, że na pewno sięgnę po kolejną część. Mam nadziej zmienić zdanie i ocenić ją wyżej. Bez urlopu i innych pięknych i rozpraszających okoliczności :)


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.