Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Kosmetyczne recenzje Mar: hydrolat - naturalna alternatywa dla toniku

Zobacz oryginał

Trochę czasu i wody w Bzurze upłynęło od momentu, kiedy ostatni raz popełniłam posta kosmetycznego.
Wyrzucam to sobie, bo chociaż mam w głowie zakodowane, że posty kosmetyczne na blogu typowo szafiarskim są postami "gorszymi", to jednak wiem, że ogólnie rzecz biorąc są od tych ciuchowych o wiele bardziej pożyteczne.
Sama co jakiś czas szukam w internecie opinii o kosmetykach, produktach do pielęgnacji i (nierzadko) o lekach, więc doskonale wiem, jak bardzo te informacje potrafią być pomocnymi.
Zatem - powracam z tym.


I mam nadzieję, że tych kilka słów pomoże komuś tak, jak i mnie pomogły kiedyś czyjeś słowa na temat produktów, o których dziś Wam trochę opowiem :)


hydrolat-zamiast-toniku-blog.jpg
Na informacje o hydrolatach natknęłam się wiosną ubiegłego roku, kiedy zaczęłam stosować mocne, medyczne peelingi kwasowe - pisałam Wam o nich wtedy, w tym poście.

Dość szybko odkryłam, że sprawdzają się bardzo dobrze jako preparaty łagodzące stany zapalne, przyspieszające regenerację skóry i świetnie ją oczyszczające. A co najważniejsze - jako produkty, które nie podrażniają i tak już podrażnionego, zranionego naskórka.

Jesienią przekonałam się, że świetnie spełniają swoje zadanie także wtedy, kiedy leczymy skórę zewnętrznie stosowanymi retinoidami (od października ubiegłego roku codziennie, każdej nocy używam Epiduo - leku, który uratował moją skórę ze stanu, przy którym byłam o krok od wpadnięcia w depresję i w którym wstydziłam się już pokazywać na oczy ludziom), w ostatnich dniach natomiast o tym, że są nieocenioną pomocą podczas rekonwalescencji po zabiegu mikronakłuwania skóry (dwa tygodnie temu rozpoczęłam serię zabiegów DermaPenem - przeprowadzam je w celu zmniejszenia blizn potrądzikowych i rozjaśnienia przebarwień pozapalnych).

Czym są hydrolaty?

Hydrolaty (zwane inaczej "wodami kwiatowymi", "destylatami" albo "wodami roślinnymi") to produkty powstałe w trakcie otrzymywania olejków eterycznych w procesie destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części.

Podczas destylacji para wodna zabiera nierozpuszczalne w wodzie drobiny olejku eterycznego, a po wystudzeniu olejek jest oddzielany od wody.

Pozostała po destylacji woda zawierająca rozpuszczalne w wodzie składowe materiału roślinnego i niewielkie procentowo ilości olejku eterycznego to nic innego jak nasz hydrolat.

Do niedawna hydrolaty uważano za odpad poprodukcyjny i nie wykorzystywano w przemyśle kosmetycznym ich ogromnego potencjału. To był błąd - właściwości jakie posiadają nie da się otrzymać w żaden inny sposób, na przykład przez wymieszanie olejku eterycznego z wodą (nie będzie w nich rozpuszczalnych w wodzie części składowych materiału roślinnego - one pozostają zawsze w "oryginalnej" wodzie destylacyjnej!).

Hydrolaty mają postać płynu wyglądem zbliżonego do czystej wody i pH podobne do naturalnego pH skóry - mogą być więc stosowane bezpośrednio na nią, bez konieczności rozcieńczania ich (jak to bywa w wypadku olejków eterycznych, często podrażniających skóry wrażliwe i alergiczne).

Ponieważ oprócz małych ilości olejku eterycznego hydrolaty zawierają także inne części materiału roślinnego, to ich zapach może nieco różnić się od zapachu znanych nam olejków eterycznych - ma to swoje plusy i minusy.

Hydrolat lawendowy zazwyczaj nie pachnie lawendą, a... grzybami, zapachem mchu i runa leśnego.

Hydrolaty to czyste esencje materiału roślinnego - nie znajdziemy w nich żadnej chemii (ale uwaga: nie mają tak silnych właściwości antybakteryjnych jak olejki eteryczne, więc łatwo i szybko mogą ulec zepsuciu, dlatego zaleca się przechowywanie ich w lodówce a bardzo często te dostępne na rynku w dużych pojemnościach konserwowane są alkoholem lub niewielkimi ilościami konserwantów syntetycznych).

Tutaj wychodzi ich przewaga nad tonikami, zwłaszcza tymi gotowymi, dostępnymi w drogeriach lub aptekach - dziś nietrudno już o dobry tonik z sensownym składem, jednak niemal żaden z tych dostępnych komercyjnie nie będzie równał się pod względem składu jakiemukolwiek hydrolatowi!

hydrolat-sto-procent-naturalny-jak-stoso
Ja kupuję hydrolaty firmy Bioline - z jednej prostej przyczyny: dostępne są poprzez serwis DOZ, a ja bardzo często zamawiam tam kosmetyki, które później odbieram w jednej z pobliskich aptek (magazyn Dbam O Zdrowie mieści się w Łodzi, więc moje zamówienie jest gotowe do odbioru czasem już po dwóch godzinach od jego złożenia).

Jednak miejsc w sieci, w których kupicie wybrany przez siebie hydrolat jest więcej, wymienię tu tylko parę z nich:



hydrolat-z-czystka-bioline-blog.jpg

Przyznam jednak szczerze, że hydrolaty firmy Bioline mają przewagę nad tymi dostępnymi na pozostałych stronach - są sprzedawane w bardzo estetycznych, szklanych butelkach z atomizerem, co pozwala mi także na aplikowanie ich bezpośrednio na skórę, a nie tylko na wacik lub chusteczkę.

A przy okazji cieszą moje oko :)

Hydrolaty mają różne właściwości i różne z nich polecane są różnym skórom - ja zazwyczaj używam trzech:

hydrolatu z dziurawca, z czystka i z jałowca.

Hydrolaty z czystka i z jałowca polecane są dla skór tłustych, trądzikowych i zmagających się z przebarwieniami, zwłaszcza pozapalnymi. Mają za zadanie regulować ilość wytwarzanego sebum, detoksykować skórę, obkurczać jej pory i wspomagać walkę ze zmianami zapalnymi.

Hydrolat z dziurawca natomiast dedykowany jest szczególnie skórom podrażnionym - na przykład wskutek wysuszających kuracji i poparzeń.
Przyspiesza wchłanianie się krwiaków i gojenie drobnych zranień. To właśnie on jest moim ulubieńcem w chwilach, gdy drażniona retinoidem skóra piecze, jest czerwona i łuszcząca się - i szczypie nawet po spryskaniu jej wodą termalną.

hydrolat-z-dziurawca-bioline-blog.jpg

Jakie są plusy i minusy stosowania hydrolatów?

Plusy:
  • Podobnie jak toniki na bazie kwasów świetnie zobojętniają pH skóry lub delikatnie ją zakwaszają - większość hydrolatów posiada bowiem pH między 3 a 7, przyjmuje się jednak, że najczęściej jest to wartość około 4.
  • Można stosować je bezpośrednio na twarz bez użycia wacików (pamiętając jednak o tym, że podobnie jak po użyciu toniku skórę spryskaną hydrolatem należy osuszyć chusteczką) i traktować je jako bazę pod krem lub inny stosowany przez nas produkt do pielęgnacji cery.
  • Nadają się też do odświeżenia makijażu w ciągu dnia, podobnie jak woda termalna.
  • Są świetnym produktem pomocniczym łagodzącym objawy i przyczyny chorób skóry, dlatego bardzo dobrze sprawdzą się w trakcie leczenia takich schorzeń skóry jak łuszczyca, trądzik, trądzik różowaty lub atopowe zapalenie skóry. Zwłaszcza wtedy, jeśli leczenie przebiega z naruszeniem naturalnego płaszcza lipidowego skóry i zmagamy się z pieczeniem, szczypaniem lub łuszczeniem naskórka - wspomagają bowiem jego regenerację, pomagają zatrzymywać w nim wodę, koją i goją.
  • Chociaż każdy z hydrolatów posiada inne właściwości, to w gruncie rzeczy nie zaszkodzi nam stosowanie żadnego z nich. Spokojnie można stosować jakikolwiek hydrolat bez obawy o to, że nie będzie dobrany do naszego rodzaju skóry. Hydrolaty działają bardzo łagodnie.
  • Stosuje się je nie tylko do pielęgnacji twarzy, ale i całego ciała - na przykład do przemywania skóry podrażnionej po depilacji lub jako okłady miejsc poparzonych po ekspozycji na słońce.
  • Mogą być używane jako preparat do demakijażu oczu.
  • Są w stu procentach naturalne i dzięki temu są bardzo dobrym rozwiązaniem dla tych z nas, które poszukują naturalnych produktów do pielęgnacji twarzy, a którym nie chce się samodzielnie przygotowywać toników z dostępnych na rynku półproduktów.
  • Tym, którym własnoręczne zrobienie nie tylko toniku ale i kremu nie nastręcza trudności mogą zastąpić wodę w fazie wodnej kremu.
  • Nie wchodzą w reakcje z większością stosowanych przez nas kosmetyków i leków aplikowanych na skórę oraz nie powodują reakcji fototoksycznych (ale uwaga: hydrolatu z dziurawca, podobnie jak wszystkich produktów na jego bazie, nie zaleca się stosować na skórę jeśli spędzamy dużo czasu na słońcu lub korzystamy z solarium i nie stosujemy filtrów przeciwsłonecznych)


Minusy:
  • Stosunek ceny do pojemności i wydajności produktu - hydrolatu zużyjemy więcej niż toniku, więc jeśli nie chcemy jedynie spryskiwać skóry hydrolatem, a pragniemy dozować go na wacik i dopiero tym wacikiem przecierać skórę, to musimy liczyć się z tym, że produkt szybko nam się skończy. Ja myję twarz dwa razy dziennie, ale czasami robię to częściej - hydrolatu używam po każdym umyciu twarzy, obficie spryskuję nim całą twarz, a następnie pryskam hydrolatem na trzy waciki. Dwoma dokładnie przecieram policzki, trzecim - czoło, nos i brodę. Jeśli używam hydrolatu na szyję lub dekolt, to zużywam jeszcze jeden do dwóch dodatkowych wacików. Przy takiej pielęgnacji butelka hydrolatu firmy Bioline o pojemności 75 ml i dostępna w sprzedaży w cenie od ok. 18 do ok. 25 zł (cena uzależniona jest od rodzaju hydrolatu) wystarcza mi na czas około półtora tygodnia.
  • Zapach - aromat hydrolatów potrafi bardzo długo utrzymywać się na skórze, a że nie każdy hydrolat pięknie pachnie, to możemy się niemiło rozczarować jeśli spodziewamy się dostać produkt o takim lub innym zapachu, a dostaniemy coś, czego nigdy nie skojarzylibyśmy z lawendą albo truskawką ;-) Dla przykładu - tak ładnie oczyszczający moją skórę hydrolat z czystka cuchnie czymś pomiędzy marcepanem a anyżem, czego nigdy bym się nie spodziewała znając smak i zapach naparu z czystka. Marcepan nie brzmi źle, ale uwierzcie - to nic fajnego. Jak sobie z tym radzić? Jeśli hydrolat nie podejdzie nam pod względem zapachu, to dozujmy go bezpośrednio na wacik, unikając spryskania nim włosów. Zauważyłam, że na włosach zapach hydrolatu utrzymuje się dłużej niż na skórze.
  • Duże butle hydrolatów dostępne chociażby w sklepach internetowych z półproduktami kosmetycznymi (bardzo opłacalne cenowo) koniecznie należy przechowywać w lodówce, ponieważ hydrolat łatwo ulega zepsuciu - zwłaszcza jeśli nie dodano do niego żadnych substancji konserwujących.
  • Hydrolaty nie są lekami, to produkty mogące pomóc nam załagodzić stan zapalny i posiadające właściwości antybakteryjne, ale ich działanie jest słabsze od działania leków. Nie łudźmy się więc, że za ich pomocą pozbędziemy się ciężkich chorób skóry. Jednak nie znaczy to, że nie widać ich działania - widać. Na skórze podleczonej. Na skórze toczonej ostrym stanem zapalnym tego nie zobaczymy. 


hydrolat-blogerka-opisuje.jpg

Jeśli do tej pory nie zetknęłyście się z hydrolatami, to z całego serca Wam je polecam.

Mnie naprawdę bardzo ułatwiły życie i są moim must have'm kosmetycznym, z którym prędko się nie rozstanę.

Znacie hydrolaty, używacie ich , czy jesteście wierne tonikom lub wodom termalnym?

Koniecznie dajcie mi znać o tym w komentarzu!

Pozdrawiam - Wasza Mar!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.