Lista blogów » LubięCzerń

Kosmetyczne nowości - dwa hity i jeden bubel.

Zobacz oryginał
Jakiś czas temu w mojej kosmetyczce znalazło się kilka (dla mnie) nowości. Kupiłam te produkty już jakiś czas temu, ale chciałam je odrobinę postestować, żeby co nieco wam o nich napisać. Zapraszam do lektury :)


blog1.JPG







Krem i żel LaRoche - Posay potraktuję tu jako jedną rzecz, ponieważ to krem Effaclar Duo był moim zakupowym celem. Na mojej skórze dawno już nie występuje klasyczny trądzik, z czerwonymi  krostami, ale zdarzają mi się tzw bad face day. No dobrze, zdarzały mi się. Gdybym w gimnazjum miała ten krem, moja młodość byłaby o wiele szczęśliwsza, serio! Krem niesamowicie szybko i skutecznie niweluje niedoskonałości, nie zapycha, nie wysusza i nie podrażnia mojej delikatnej, naczynkowej cery. Żel dostałam w prezencie z kremem, jest fajnym uzupełnieniem, jednak dla mnie trochę za mocno wysusza i na co dzień jednak wolę delikatniejszy sposób oczyszczania twarzy. Nawet większe zmiany goją się znacznie szybciej, gdy na noc wklepię w nie solidniejszą warstwę Effaclaru. Wady? Oba produkty śmierdzą odświeżaczem do toalety, ale... przeboleję to jakoś ;)


blog3.JPG





Nie jestem mistrzynią konturowania i strobbingu (?), ale bardzo podoba mi się skóra lekko muśnięta rozświetlaczem. W przyszłości chciałabym kupić sobie Mary - Lou manizer z The Balm, ale na próbę, czy do mnie to w ogóle pasuje, wybrałam produkt z Lovely. Jest bardzo tani, ładnie wygląda i dobrze się go nakłada. Nie robi plam i jest dosyć trwały. Wiem, że jest też taki w odcieniu GOLD, ja znalazłam w Rossmannie tylko SILVER, ale nie widzę w nim jakiegoś konkretnie srebrnego koloru...


blog4.JPG





Ostatnim produktem i zarazem pierwszym bublem jest gąbka do makijażu z Rossmanna. Jedyną jej zaletą jest to, że podkład wygląda ładnie na twarzy, gdy się jej użyje. Poza tym jest twarda, bardzo trudno ją umyć, wypłukać z niej mydło, dłuugo schnie, a jeśli niedokładnie wypłuczemy ją z piany, to nie schnie wcale. Kiepsko się też napełnia wodą. Wyjątkowo źle wypada przy oryginalnym Beautyblenderze, który również ostatnio sobie sprawiłam - ma zupełnie inną, gorszą strukturę i marnuje o wiele więcej podkładu... Jest niedroga, dlatego zdecydowałam się ja wypróbować, ale i tak to było stracone 12 złotych.


blog2.JPG


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.