Lista blogów » Paulijaszyje
Niezbędniki dnia codziennego
Czy Wam też zdarza się słyszeć wielokrotnie pytanie: „masz chusteczkę”? Albo jak często zdesperowane przerzucacie zawartością torebki w poszukiwaniu chociażby jednej sztuki? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałyście twierdząco, doszłyście do wniosku, że ludzie nierzadko „częstują” siebie chusteczkami lub bez głębszego zastanowienia używają ich, a na dodatek zdałyście sobie sprawę z tego, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego ani godnego tematu artykułu, tym bardziej powinnyście doczytać go do końca.
Komu chusteczka?
Zobacz oryginał pt., 14/11/2014 - 13:39
Niezbędniki dnia codziennegoCzy Wam też zdarza się słyszeć wielokrotnie pytanie: „masz chusteczkę”? Albo jak często zdesperowane przerzucacie zawartością torebki w poszukiwaniu chociażby jednej sztuki? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałyście twierdząco, doszłyście do wniosku, że ludzie nierzadko „częstują” siebie chusteczkami lub bez głębszego zastanowienia używają ich, a na dodatek zdałyście sobie sprawę z tego, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego ani godnego tematu artykułu, tym bardziej powinnyście doczytać go do końca.
Nie wiem, na ile jest to moje indywidualne przyzwyczajenie, a na ile ogólna właściwość, w każdym razie krępuję się wydmuchać nos w towarzystwie. Zwykle staram się odwrócić, zakryć albo usunąć w kąt. Zauważyłam, że niektórzy nawet nagminnie opuszczają zaludnione pomieszczenie, uznając, że używanie chusteczki higienicznej w towarzystwie jest niestosowne. Wydaje się to o tyle absurdalne, o ile zdamy sobie sprawę z tego, że pojawienie się chusteczki sugerowało właśnie złagodnienie obyczajów. Nie mogę ominąć ważnego elementu historii, mimo tego, że zabrzmi obcesowo – ludzie w II w p.n.e. dzięki specjalnej tkaninie przestali wreszcie wycierać swoje wydzieliny rękoma.
Początkowo, jak niemalże wszystkie wynalazki, także codziennego użytku, chusteczki posiadali wyłącznie zamożni. Wyrabiano je z jedwabiu, brokatów lub innych tkanin, które wystając z kieszeni służyły głównie jako ozdobny element luksusowego outfitu. Tylko najbogatsi mogli zaopatrzyć się w taki dodatek. Oczywistym jest, że nie wymieniano się wówczas nimi w taki sposób, w jaki czynimy to dzisiaj (dla nas jedna sztuka w tą czy w tamtą nie robi żadnej różnicy).
Jednak w XVI-wiecznych Niemczech sprawa wyglądała jeszcze poważniej (choć z dzisiejszej perspektywy raczej nas śmieszy), ponieważ prawo ingerowało w kupno chusteczek. Każdy stan (szlachta, mieszczaństwo) miał z góry określoną kwotę, za którą mógł nabyć chusteczkę, a obdarowywanie się nimi wzajemnie było zabronione. W ten sposób władza ingerowała w zachowanie i utrwalanie różnic między klasami społecznymi.
Nawet kształt chusteczki nie został opatentowany ze względów praktycznych czy konwencjonalnych, ale prawnych. O kwadratowej formie zadecydował król Francji Ludwik XIV. Swoją drogą zabawne jest to, że władza zajmowała się takimi sprawami jak wygląd chusteczki.
Dwieście lat później rozpowszechniła się moda na zażywanie tabaki, a częste kichanie pod jej wpływem sprawiało, że chusteczki przestały być atrybutem luksusowym, mimo tego że wciąż były ozdabiane takimi malowidłami jak chociażby sceny wojenne. Ta praktyka nie powinna być nam obca, w końcu dzieci wciąż piszczą w sklepach na widok chusteczek z wizerunkiem Kubusia Puchatka czy innej bajkowej gwiazdy, żeby już nie wspomnieć o jeszcze droższych opakowaniach z nadrukowaną Audrey Hepburn czy Marylin Monroe. Tylko któż miałby odwagę załatwiać jedną ze swoich potrzeb fizjologicznych w twarz którejś z tych pięknych dam?
Chusteczki widoczne są nawet na portretach, a dla nas niewyobrażalne jest stanąć do zdjęcia z chusteczką.
źródło: http://www.artrenewal.org/
Chusteczki widoczne są nawet na portretach, a dla nas niewyobrażalne jest stanąć do zdjęcia z chusteczką.źródło: http://www.artrenewal.org/
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



