Lista blogów » The Polaroid Book

Jesienny liść

Zobacz oryginał

Może to dziwne, ale jesienią i zimą wybieram sukienki statystycznie dwa razy częściej, niż latem. Nie wiem, czy to kwestia kompleksu na punkcie moich nóg, czy może tego, że sukienki jesienne są nieco „cięższe” i prawdopodobieństwo podwiania ich przez wiatr spada do minimum (chyba, że jest jakaś dzika wichura). Stanowczo nie należę do tego rodzaju kobiet, które w momencie podwiania im kiecy trzepoczą rzęsami i nieporadnie ją przytrzymują, wcielając się w rolę Marilyn Monroe. Ja raczej wyglądam, jakbym usiłowała założyć sobie pampersa. Drugim powodem jest możliwość noszenia rajstop, najbardziej lubię te imitujące pończochy i wycinane w ażurowe wzory, nogi w nich wyglądają świetnie, a ja się w nich dobrze czuję – czego chcieć więcej?

Sukienkę z dzisiejszego posta wyszperałam w lumpeksie jeszcze w sierpniu. Najlepsze jest to, że gdy wróciłam z nią do domu niesamowicie ucieszona fajnym znaleziskiem, to dla relaksu otworzyłam sobie gazetę, którą kupiłam po drodze, a moim oczom ukazało się to – sesja Magdy Frąckowiak dla ELLE – nie jest to może ta sama sukienka (i z pewnością w moim przypadku – ta sama figura), ale zdecydowanie poczułam się dość wyjątkowa. ;)
Buty miałam na nogach drugi raz, zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia, ale niestety nie jest to miłość odwzajemniona, bo po kilku godzinach w nich moje nogi wołają o pomoc. Nie jestem tym faktem specjalnie zaskoczona (bo niestety nadal kupuję buty różne rzeczy bo są ładne, a nie wygodne), pochodzą z New Look’a, a mam wrażenie, że ich buty czasem robione są z drewna, bo stopa w nich kompletnie nie pracuje. Nie zmienia to faktu, że mam ich w szafie sporo, głównie niebotycznie wysokie szpilki, które kiedyś nosiłam niemal na co dzień, a obecnie raczej od święta. Chyba się starzeję, bo zaczynam doceniać wygodę płaskich butów i niskich słupkowych obcasów…
Torba była zakupem spontanicznym, pochodzi z Zary. Wiem, że na zdjęciach wygląda jak worek na kartofle, ale była wypchana szalikiem, na który okazało się być za ciepło (seriously? koniec października i prawie 20°C?), a że jest z miękkiej eko skóry, to nie trzyma kształtu. Biżuteryjny miks to bransoletki z koralików, które dostałam w tym roku na urodziny od mojej Przyjaciółki, kolorowy łańcuch z Mohito i klasycznie ten sam zegarek, co zawsze.

 

DSC02143min.jpg DSC02151min.jpg DSC02162min.jpg DSC02142min.jpg DSC02164min.jpg DSC02152min.jpg DSC02141min.jpg

bokserka|top – H&M  /  sukienka|dress – second hand
kurtka|jacket – Mohito  /  botki|heels – New Look
torba|bag – Zara TRF  /  naszyjnik|necklace – Mohito  
zegarek|watch – Michael Kors  /  bransoletki|beacelets – New Look

[zdjęcia|photography - Smoke Signal by Carolina]

Na koniec mały bonus – dość spontanicznie wpadłam na pomysł nakręcenia filmiku z dzisiejszą stylizacją. Nie jestem pewna, czy będę to robić częściej, bo mimo wszystko ciągle mam wrażenie, że wyglądam jak debil kamera mnie raczej nie lubi… ;) Niemniej jednak wygląda to fajnie i jest ciekawym uzupełnieniem postów, może jednak się przekonam…?

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.