Jakby nie było jutra.
Zobacz oryginał pon., 21/05/2018 - 23:59Spać, pracować, jak automat, z czasem półżywy. I kiedy tak kolejny raz z rzędu wczłapuję się nieprzytomna ze zmęczenia pod kołdrę, myślę sobie dość, to nie może tak wyglądać. Nie chcę tego. Biorę głęboki oddech i staram się najbardziej jak potrafię. Kradnę sama sobie te cenne minuty, jadę przed siebie na rowerze, biorę książkę i skrywam się przed światem w hamaku, siadam z kubkiem kawy w ogrodzie, biorę Ruperta i pędzę na plażę... Mija kilka chwil i coś znowu zmusza mnie do rzucenia się w ten wir, ale z ogromną radością stwierdzam, że jestem coraz twardsza, jeśli chodzi o walkę o własny spokój i zadowolenie. Doskonale wiem, że w życiu nie ma nic ważniejszego niż szczęście, a ono najczęściej składa się z drobiazgów. Wystarczy nauczyć się je dostrzegać. I cieszyć się nimi, to bardzo ważne i cóż, wydaje mi się, że jest to sztuką... Cudownie jest, kiedy uświadomimy sobie to wszystko sami z siebie, kiedy nie potrzebujemy do tego bodźca, który wstrząśnie całym naszym pięknie poukładanym światem. Ja tego pieprzonego bodźca nie potrzebowałam, ale los lubi czasem zrobić numer. Pokazać nam jak mało trwałe jest to wszystko. Nic nie jest na zawsze, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. A jeśli wyobrażaliśmy to sobie inaczej to trudno. Tym bardziej ważne jest żeby czerpać radość z tego co tu i teraz. Ciszyć się każdą chwilą i brać z niej ile się da. Co przyjdzie Ci z życia odkładanego na jutro, z wielkich planów i z nietkniętych marzeń, jeśli jutra faktycznie nie będzie?
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.

























