Jak usunęłam przebarwienia oraz domniemany trądzik różowaty? Historia mojej cery. PRZED I PO
Zobacz oryginał czw., 04/09/2014 - 18:17
Dzisiaj dowiecie się z jakim problemem zmagałam się ze swoją cerą przez długi czas oraz w jaki sposób mój stan cery uległ poprawie Długo wyczekiwany post na temat przebarwień oraz samo przypuszczalnej postawionej diagnozy trądziku różowatego. Druga formułka brzmi skomplikowanie? Czytajcie dalej a dowiecie się o co chodzi w niej chodzi. Zapraszam ;)
Odkąd pamiętam moja twarz była idealna, żadnych wyprysków, przebarwień, trądziku. Gdy moje koleżanki zmagały się z niedoskonałościami, ja nawet nie zagłębiałam się w te tematy, bo po prostu mnie nie dotyczyły. Gdy przyszedł czas dojrzewania od czasu do czasu mogłam się "pochwalić" małym wypryskiem, który występował zazwyczaj raz w miesiącu (w czasie okresu). Moja pielęgnacja ograniczała się do używania zwykłego kremu Nagietkowego z Ziaji (z parafiną, parabenami i innymi chemicznymi syfami). Jakiegoś drogeryjnego toniku też z nie najlepszym składem oraz żelu myjącego. Od czasu do czasu miałam przebłyski i stosowałam domowe maseczki, ale nadal nie czytałam składów kosmetyków.
Tak sobie spokojnie żyłam z twarzą idealną, aż do pewnego czasu... Wtedy w okolicach brody pojawiły się suche plamy, myślałam że to zwykłe przesuszenie, więc zaczęłam nawilżać te zmiany maścią z witaminą A, po czym plamy zaczęły zmieniać się w suche wypryski. Nie pomagało ani nawilżanie (olejek arganowy, olejek babydream, maść z witaminą A, zwykła wazelina) ani wysuszanie i działanie antybakteryjne (sudocream, tormentiol, maść cynkowa, maść ichtolowa, maść szałwiowa).
Pomogła mi maść Pimacufort, która zawiera steryd. stosowałam ją często. Było lepiej do czasu... Po zakończeniu "kuracji" tą maścią moje suche wypryski jeszcze bardziej dały się we znaki, a co gorsze przeniosły się też na policzki. GŁUPIA JA! Nie stosujcie maści sterydowych na twarz przyniosą Wam tylko tymczasową poprawę, a po odstawieniu może być jeszcze większy nawrót zmian. No ale tak, człowiek uczy się na błędach. Teraz musiałam się męczyć nie tylko z czerwonymi kropkami na brodzie ale też na policzkach, postawiłam sobie sama przypuszczalną diagnozę... trądzik różowaty albo alergia. Oczywiście nawilżanie, ani wysuszanie nie pomagało jak to było do tej pory. Nie pomagały żadne maści, kremy z apteki, a nawet herbatki ziołowe na poprawienie stanu cery itp. Żadnych efektów nie przyniosło również odstawienie niektórych kosmetyków oraz potraw.
Na pierwszy ogień poszedł krem Acne- Derm z 10 % kwasem azeolinowym i tutaj po 4 tygodniowym stosowaniu, regularnie w każdą noc, wreszcie zaczęłam widzieć efekty. Na początku może wystąpić pieczenie oraz zaczerwienienie w miejscu posmarowania, ale u mnie przeszło po 4 zastosowaniach, Zmiany się uspokoiły, stan zapalny zniknął, pozostały tylko czerwone przebarwienia oraz maleńkie czerwone kropeczki w większości właśnie na policzkach. Dużo pomogła mi też punktowa maseczka z cynamonu i wody. Oczywiście to nie dało całkowitego wyleczenia mojej cery, ale przyniosło małą poprawę.

Teraz zaczęła się moja historia z analizowaniem składów kosmetyków. Wyszukiwaniem informacji na temat naturalnych składników w kremach, tonikach, maściach, kolorówce... Dostałam bzika. Zanim kupiłam jakiś kosmetyk musiałam poznać Jego skład nie ten wypisany dużą czcionką z samego przodu, ale właśnie INCI - czyli pełno szczegółowy opis wszystkiego co zawiera nasz produkt. Nie jest tak że całkowicie odrzuciłam drogeryjne produkty, ale w większości moja pielęgnacja opiera się teraz na naturalnych upiększaczach.
Działanie: Rozjaśnia i wybiela naskórek, usuwa niektóre plamy powierzchniowe (naskórkowe) typu piegów, posłonecznych, potrądzikowych lub pojawiających się z wiekiem.
Pierwszy peeling kwasami jaki kiedykolwiek zastosowałam w domowym zaciszu (No gdzieżby Kasia poszła na profesjonalny zabieg jak może go zrobić sama) Kupiłam między innymi kwas mlekowy 80% (8,60 zł /30ml) na e-naturalne.pl. Cena jest maksymalnie niska, w stosunku do tego ile musiałybyśmy zapłacić za profesjonalny zabieg w gabinecie. 3ml kwasu mlekowego + 12 ml wody destylowanej i mamy 23% roztwór. Pamiętajcie aby zanim przystąpicie do peelingu używać kwasu w tonikach, kremach aby przyzwyczaić skórę do działania większego stężenia kwasu.
Umyłam twarz mydłem z nanosrebrem, odtłuściłam twarz dla pewności wodą utlenioną i nałożyłam roztwór 23 % kwasu na całą twarz, oglądałam się w lusterku przez 20 minut z czerwoną i lekko piekącą twarzą. Po czym zneutralizowałam kwas mydełkiem z nanosrebrem, (neutralizacja jest bardzo ważna, aby kwas przestał działać) można też użyć sody oczyszczonej z wodą. Co Twarz była czerwona, ściągnięta, dziwna... Po 15 minutach nałożyłam krem Babydream (To ważne żeby teraz natłuszczać cerę, ważne są treściwe kremy, albo oleje) Budząc się w drugi dzień rano zauważyłam jeszcze mocniejsze ściągnięcie skóry oraz zaczerwienienie w miejscach gdzie miałam właśnie te "czerwone podskórne kropeczki" Szczerze, przez kolejne dni moje odbicie w lustrze było straszne, ale cały czas namolnie natłuszczałam skórę. Przełom nastąpił w dniu 5/6. Skóra zaczęła się łuszczyć.
W 7 dniu byłam już jak nowo narodzona, przebarwienia się rozjaśniły, skóra wyglądała jednolicie no efekt przeszedł moje oczekiwania. Zabieg powtórzyłam jeszcze raz po tygodniu. Pamiętajcie o filtrach w czasie kuracji i po. Ja używałam PHARMACERIS SPF50 trójaktywny krem wybielający. Teraz stosowałam go w czasach dużego nasłonecznienia, jest świetny jako baza pod makijaż, nie bieli, nie jest tłusty a lekko rozświetla cerę. Nie do końca zgodzę się z wybielaniem przebarwień, ale powróciłam do niego po długim okresie niestosowania (wcześniej stosowałam go krótko), więc zobaczymy czy sprawdzi się przy dłuższym stosowaniu. Peeling kwasem mlekowym powinno stosować się późną jesienią albo zimą. Jeśli już uprzecie się na zabieg o cieplejszej porze roku, pamiętajcie o unikaniu promieni słonecznych oraz o stosowaniu wysokich filtrów.
Kwas mlekowy dał ładny efekt, ale tak na prawdę aktualna pielęgnacja mojej twarzy przywróciła jej początkowy wygląd. Teraz pozostały mi tylko popękane naczynka na policzkach i koło nosa reszta jest w bardzo dobrym stanie
.
- Oczyszczanie:
- Tonizowanie:
- Filtr:
- Nawilżanie:
- Wypryski, zmiany (punktowo):
Opcja 2: Tormentiol
- Maseczki:
- Peeling:
Jak ogólnie krok po kroku wygląda moja dzienna, tygodniowa i miesięczna pielęgnacja.
Dotrwał ktoś do końca tego posta? Co sądzicie o efektach? Miałyście kiedyś do czynienia z przebarwieniami, trądzikiem różowatym albo alergią skórną? Pozbyłyście się zmian, a może zmagacie się nadal z tym problemem? Macie jakieś pytania? Piszcie w komentarzach ;)
Bądź na czasie z postami.
ODWIEDŹ MNIE NA:
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.






