Lista blogów » aschaaa
jak spakować się do plecaka na 3 tygodnie do Azji?
Zobacz oryginał ndz., 10/08/2014 - 16:30Kochani, jest niedziela popołudnie. Kiedy czytacie tego posta my z Myszą jesteśmy już w Indonezji i padamy pewnie ze zmęczenia po długim locie. Żeby sledzic nasze losy zapraszam Was na mojego INSTAGRAMA, gdzie jest dużo aktualnych zdjec.
Na te wakacje czekałam cały rok. I kiedy w lipcu 2013 lecieliśmy na Sri Lankę, mowilam wtedy do męża: “zobaczysz za rok będzie Singapur”. No i jest. Przewodniki po Indonezji, Singapurze i mądrą książkę o tytule: “Azja południowo - wschodnia za małe pieniądze” kupiłam jeszcze w tamtym roku. Bilety lotnicze zabookowalismy z ponad półrocznym wyprzedzeniem, jeszcze w zimie. Mialam dobrze ponad pól roku, żeby zaplanować podroż. I ta z tamtego roku to pikuś w porównaniu z tą. Przy każdej wolnej okazji, szukałam wiadomości w Internecie, przeszukiwałam fora i studiowałam nasze przewodniki. Powoli wiedziałam co chcemy zobaczyć. Z naszej dwójki to mi największą frajdę sprawia organizowanie naszych wyjazdów. Ale za każdym razem biorę pod uwagę preferencje Myszy, bo przecież jakbym zabookowala all inclusive w Cancun to by mnie chyba odstrzelil, albo został w Wiedniu :P Dobrze wiem, czego oczekujemy obydwoje od naszego urlopu i tak staram się też planować. Po wielu tygodniach udało się stworzyć naszą trasę. Wyglada ona mniej więcej tak, jak na powyższym zdjęciu.
Wylatujemy z Pragi i przez Dubaj lecimy do Jakarty. Lotnisko w Wiedniu jest dość drogim, dlatego ten sam lot z podobnymi, krótkimi przesiadkami w Dubaju kosztował z Wiednia ponad 900€ na osobę. My daliśmy 630€. Nie jest to szał, ale jest okey. Byliśmy ogranczniczeni czasem, dlatego cena do przeżycia. Kiedy juz wylądujemy w Jakarcie, czekamy na lot do Yogykarty, gdzie zamierzamy zobaczyć dwie największe świątynie Jawy – Borobudur i Prambanan. Dalej kierujemy się na wschód wyspy, by móc wspiąć się na dwa wulkany – Bromo i Ijen, stąd moje buty trekingowe i ciepłe ubranie, bo na szczycie w nocy temperatura może dochodzić nawet do 0 stopni Celsjusza. Po tych wszystkich rewelacjach promem przedostajemy się na Bali i tam zabawimy kilka dobrych dni, rozkoszując się widokami tarasów ryżowych i pysznym jedzeniem. Zamierzamy wyspę zwiedzić na skuterku. Żeby się trochę pobyczyć wybieramy się na Nasa Lembungan – maleńką wysepkę położoną przy Bali, na której hoduje się algi. Uff jeszcze nie zmęczeni? Ok, to lecimy na Flores, a tam wsiadamy na łódkę i przez cztery dni rozkoszujemy się spokojem i rafa koralowa. W planie jest zobaczenie 10 wysp z czego największą atrakcją jest Komodo i Rinca – mieszkanie waranów. Pokonujemy wiele kilometrów, co chwile zatrzymując się na otwartym morzu z możliwością wskoczenia do wody i oglądania rafy koralowej. Mojemu Pecie już się buzia śmieje na sama tą myśl. Ja nie umiem pływać, więc będę robić ładne foty. Dopływamy do Lombok i stamtąd lecimy do Singapuru z przesiadką w Jakarcie (loty bezpośrednie są straaaasznie drogie). To już prawie końcówka naszego urlopu. Ostatnią noc spędzamy w Marina Bay Sand Hotel i świętujemy naszą 8 rocznicę ślubu (mój mąż się postarał :D:D:D:D). Później czeka nas tylko lot powrotny do Jakarty a stamtąd samolot do Dubaju i do Pragi. Intensywnie, co? Ale my to lubimy i odpoczynek na plaży to nic dla nas.
Wiecie już ze lecimy z plecakiem na plecach. Jesteśmy dość mocno ograniczeni bagażem, więc w małym skrócie chce Wam przedstawić to, co ze sobą zabieram. Zacznijmy od ubrań:
Prosta sprawa – im mniej tym lepiej. W Wiedniu idąc do pracy staram się wyglądać ładnie i elegancko, na urlopie ma mi być wygodnie. To moja dewiza. Co zabieram?
- Kurtka typu Softshell (na wspinaczkę na wulkan)
- Ciepły polar
- Długie spodnie (z myślą o podróży samolotem i wspinaczce)
- 3 x spodnie typu alladynki – bawełniane, przewiewne, idealne na upały
- 4 x t-shirt (cienkie, przewiewne – przecież liczy się lekkość)
- Buty trekkingowe
- Japonki plastikowe (KONIECZNIE! Żadne materiałowe, bo w takich japonkach łazisz cały dzień, na ulicach leżą różne rzeczy, czasem wejdziesz do jakiejś kałuży… w ubikacji nie zawsze jest sucha podłoga, pod prysznic też je zakładasz. Muszą być plastikowe, bo nie łapią zapachów)
- Kurtka przeciwdeszczowa
- Kapelusik
- Strój kąpielowy – w miarę uniwersalny, żeby mógł zastępować bieliznę
- Kilka par majtek (ja biorę stringi, mimo że nie lubię, ale zajmują mało miejsca) + stanik (tak,
jestem przygotowana na w miare częste pranie)
- Piżama
- Okulary przeciwsłoneczne
Kosmetyki zajmują w mojej łazience sporo miejsca. Jednak na wyjeździe staram się ograniczyć do minimum. Nie biorę swojego ulubionego szamponu, tylko dzielimy się z mężem jednym. Kremy przelewam do maleńkich opakowań. Niektórymi kosmetykami typu pasta do zębów, krem do opalania dzielimy się wspólnie. Malować zbytnio się nie planuję – jedynie przybrazowic buzię – żebym na zdjęciach wyglądała na opalona (hihi), no i tusz do rzęs, żeby nie straszyć azjatow moimi przezroczystymi rzęsami. Włosów nie obcinałam od maja i grzecznie je zapuszczam, by móc na urlopie je spiąć, jako, że nie biorę mojej obrotowej szczotki ani żadnych mgiełek sprayów, ani nic takiego. Pokusiłam się na małą prostownice. Jest mega słodka, lekka i zajmuje mało miejsca, a ja będę mogła sobie bezproblemowo prostować grzywkę.
No wiec co my tu mamy?
- Krem z filtrem 90UV, 50UV i 30UV
- Żel i płyn do mycia buzi w małych opakowaniach
- Krem nawilżający do buzi w małym opakowaniu
- Krem pod oczy w maleńkim pudeleczku
- Pasta + szczoteczka
- dezodorant
- Żel do kąpieli 1x dla mnie, 1x dla męża, 1x szampon dla nas we dwójkę
- Chusteczki mokre do mycia buzi
- Zmywacz do paznokci w małym opakowaniu (nie mogę nie mieć pomalowanych paznokci u nóg – moje zboczenie) + 1lakier
- Waciki, małe opakowanie
- Tusz do rzęs + puder brazujacy + mały bezbarwny blyszczyk
- Prostownica mini, mini, żebym coś zrobiła z moim loczkiem na czole
- Proszek do prania przesypany do woreczka (mamy mało ubrań I bielizny, wiec będziemy musieli nasze rzeczy regularnie prać)
Nasz urlop to nie all inclusive w Egipcie, tylko prawdziwy trzy tygodniowy tour z masą niespodzianek. Chcemy jak najmniej być zaskakiwani, więc bierzemy całą masę innych rzeczy, które są przydatne, a zajmują mało miejsca:
- Ręczniki z mikrofibry, szybkoschnace – mały i duży. Nikt chyba nie chce sie wycierać ręcznikiem wątpliwej czystości
- Prześcieradła do śpiwora – służą jako nasza pościel. W tanich hotelikach pościel zazwyczaj nie była zmieniana przez tygodnie
- Poduszka dmuchana
- Opaska na oczy, korki do uszu
- Kłódki, do zamykania plecakow I drzwi od pokoju hotelowego
- Ochronne worki na plecaki, również zamykane na kłódkę – dwa dni przed wylotem było głośno w TV na temat podrzucania ludziom narkotyków do plecaków w Jakarcie. Dlatego nasze worki to super sprawa!
- Zestaw wszytsko i nic – igła, nitka, zapasowe baterie, nóż, scyzoryk, sztućce, worki na śmieci, woreczki foliowe, papier toaletowy w torebce strunowej, taśma klejąca cienka i gruba (zeby zalepiac dziury w ścianach, żeby robale się nie przedostały), gumki recepturki, mały klej – kropelka
- Sznurek do wieszania ciuchów i bielizny
- Latarka czołówka
- Pilniczek, małe nożyczki do paznokci I obciążki
- Aparat Nikon d7100 + ładowarka, Nikon d5200 + ładowarka. Ładowarka do telefonu. Nie bierzemy latopa ani nic takiego. Ewentualnie tablet męża
Chyba nigdzie poza Europą nie chciałabym musieć iść do lekarza. W ogóle do lekarza to ja chodzę u siebie. Elegancko umiem sie dogadać I powiedzieć co boli. Im dalej domu, tym sytuacja się komplikuje. Język jest barierą, a pokazując na bolące miejsce, może to być różnie zinterpretowane. Dlatego dbam o to, byśmy najważniejsze leki mieli przy sobie. W tamtym roku na Sri Lance rozchorowalam się – grypa żołądkowa + zapalenie migdałków. Niby byłam szczepiona na wszytko możliwe, a jednak sie zatrulam. Gdyby nie antybiotyk wypisany przez lekarza pierwszej pomocy przed wyjazdem, musiałabym odwiedzić tamtejszy szpital. Antybotyk postawil mnie na nogi a my po dwóch dniach mogliśmy kontynuować podróż.
- Neocitran na przeziębienie
- Tabletki na bóle – ibumetin i parkamed
- Na gorączkę
- Krople do nosa
- Coś na opryszczke
- Coś na biegunkę i problem z żołądkiem
- Bandaże, plastry, woda utleniona w sprayu
- Fenistil
- Spray na komary i owady
- Maść na poparzenia
- Krople do oczu! Bardzo ważne w czasie lotu, szczególnie dla mnie jako, że noszę soczewki
Nie mozemy lecieć bez dokumentów. Tu spis tego, co my bierzemy:
- Paszporty
- Prawo jazdy Pety + międzynarodowe prawo jazdy
- Ubezpieczenie + warunki ubezpieczenia
- Książeczka szczepień
- Bilety lotnicze
- Potwierdzenia dla hoteli
- Kopie naszych dokumentów
- Kartka z najważniejszymi numerami telefonów do rodziny
- Karta z naszymi numerami kont + telefon do banku, do Visa, do ubezpieczenia
Wszystkei te kopie przygotowywuje 4razy – dla nas, dla mojej siostry I dla szwagra. Lepiej żeby wiedzieli co i jak. Przecież nie lecimy do Włoch, tylko na drugi koniec swiata – nigdy nie wiadomo. Poza tym wszytsko mam na mailu, jakby co.
No to może jeszcze mój plecak podręczny, bo to on jest zawsze ze mną. Tam mam kopię naszych dokumentów (originaly trzyma zawsze Mysza), dwa przewodniki, rozmówki angielskie i małą kopię pomocy do nauki, żeby coś się uczyć na listopadowe egzaminy. Zestaw do samolotu – poduszka dmuchana, opaska na oczy, korki do uszu (lecimy Emirates, a oni zawsze dają kocyk do przykrycia). W torebce strunowej mam kilka ważnych rzeczy, żeby doprowadzić się do porządku między lotami – pasta + szczoteczka, mokre chusteczki, krople do oczu, błyszczyk, puder, krem nawilżający, mała woda termalna, tabletki przeciwbólowe, mały grzebyczek, kilka wsuwek do włosów. Oprócz tego ładowarka, bo mój telefon zdycha bardzo szybko. No I oczywiście zawsze przy sobie mamy sprzęt fotograficzny.
Tak wygląda mój zestaw podróżny na najbliższe trzy tygodnie. Mam nadzieję, że niczego nie zapomniałam. Życzcie nam przyjemnego urlopu i oglądajcie nas na INSTAGRAMIE. Do zobaczenia we wrześniu!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.












