Lista blogów » Różnotematycznie.
Mam wrażenie, że nade mną ciąży ostatnio jakieś fatum. Najpierw ukradli mi rower- długa historia, niestety do tej pory nie udało się go znaleźć... I obawiam się, że się nie uda. Od kilku dni czuję, że coś (lub ktoś) tylko czeka na odpowiedni moment, żeby zrobić mi na złość... Wczoraj w pracy prawie zawalił się na moją głowę regał z kartonami pełnymi koszul, segregatorami i żelazkiem- spadło obok, zepsuło się, moja głowa na szczęście ocalała, no i było trochę zbierania. Miałam szczęście w nieszczęściu. Dobrze, że akurat klientka była i pomogła mi to ogarnąć. Ale... Co ja Was będę zanudzać!
Poprzednio pisałam o tym, jak różne składy mają pozornie "podobne" produkty spożywcze. Przykład sera (i "sera") pokazał, jak bardzo różnić się może coś, co niemalże tak samo wygląda z zewnątrz, a co tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Skupiłam się wtedy na składzie. O tym będzie również dzisiaj, jednak poza składem etykiety zawierają szereg innych informacji, o których warto wiedzieć. Jednych możemy się bać, innych wręcz odwrotnie- nawet wtedy, gdy brzmią "podejrzanie". Zaczynamy podróż do "tajemnic etykiet"!
Jak prawidłowo czytać etykiety?
Zobacz oryginał czw., 28/08/2014 - 10:26Hej!
Mam wrażenie, że nade mną ciąży ostatnio jakieś fatum. Najpierw ukradli mi rower- długa historia, niestety do tej pory nie udało się go znaleźć... I obawiam się, że się nie uda. Od kilku dni czuję, że coś (lub ktoś) tylko czeka na odpowiedni moment, żeby zrobić mi na złość... Wczoraj w pracy prawie zawalił się na moją głowę regał z kartonami pełnymi koszul, segregatorami i żelazkiem- spadło obok, zepsuło się, moja głowa na szczęście ocalała, no i było trochę zbierania. Miałam szczęście w nieszczęściu. Dobrze, że akurat klientka była i pomogła mi to ogarnąć. Ale... Co ja Was będę zanudzać!
Poprzednio pisałam o tym, jak różne składy mają pozornie "podobne" produkty spożywcze. Przykład sera (i "sera") pokazał, jak bardzo różnić się może coś, co niemalże tak samo wygląda z zewnątrz, a co tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Skupiłam się wtedy na składzie. O tym będzie również dzisiaj, jednak poza składem etykiety zawierają szereg innych informacji, o których warto wiedzieć. Jednych możemy się bać, innych wręcz odwrotnie- nawet wtedy, gdy brzmią "podejrzanie". Zaczynamy podróż do "tajemnic etykiet"!
1. TRWAŁOŚĆ- czyli "spożyć przed" a "spożyć do".
Data przydatności do spożycia to jedna z pierwszych rzeczy, jakiej szukamy po odwróceniu produktu "drugą stroną". Nie raz musimy się bardzo natrudzić, aby ją znaleźć. I tak- okazuje się, że na soku w kartonie może być ledwo "odbita" w niewidocznym miejscu, a folię batonika trzeba odpowiednio odgiąć, by ją zobaczyć. Skąd my to znamy- prawda? Moim zdaniem powinna być ona zawsze dobrze widoczna. Niedawno miałam taką sytuację, że kupiłam chleb w osiedlowym sklepiku, po czym gdy wróciłam do domu okazało się, że data jest do dziś. Idąc do pracy mijała ten sklep i grzecznie zwróciłam pani uwagę, na co ona zaczęła... kręcić oczami. Ale co ważne. Możemy znaleźć informację "należy spożyć do" i "należy spożyć przed". W pierwszym przypadku produkt nie nadaje się do spożycia po upływie terminu. Używane zwykle w produktach mało trwałych, tj. mięso, mleko niesterylizowane, maślanki. Drugi termin- to termin minimalnej trwałości, do którego nasz "zakup" zachowuje swoje właściwości.
Ważne jest też przechowywanie. Informację o tym również znajdziemy na opakowaniu. Niedawno słyszałam od kogoś: "ta maślanka (otwarta) będzie dobra jeszcze i z tydzień czasu, przecież tu jest data do 28 sierpnia". What? Każdy chyba wie, że w tym wypadku termin to ok 2 dni od otwarcia... Co o trwałości np. serów, to jest kilka sztuczek, jak przedłużyć jego świeżość:
1. Trzymać go w folii aluminiowej lub spożywczej, a najlepiej w hermetycznie zamknięte.
2. Wsypać na spodek trochę soli lub położyć kostkę cukru i położyć ją w opakowaniu, w którym znajduje się ser- wchłonie wilgoć, która naturalnie powoduje pleśnienie. 3. Kupować ser w całości, a nie w plastrach- jego powierzchnia ma mniejszy kontakt z powietrzem.
4. Ważna jest temperatura- najlepsza to ta ok. 5- 6 stopni. Zbyt niska i wysoka będzie niekorzystna.
Producenci często celowo chcą nas zachęcić do kupna, używając różnych haseł czy słów. Widzieliście wiele razy napis "light", "fit", "lekki" czyli to, co kojarzy nam się ze zdrowym odżywianiem. O ile ten pierwszy prawnie zobowiązuje do obniżenia wartości kalorycznej (jedyna zaleta, ale... o tym kiedy indziej), o tyle ten drugi to typowy marketingowy chwyt. Zobaczmy- etykieta pierwszych z brzegu płatków ze słowem "fit" w nazwie. Co więc takie "FITPŁATKI" zawierają w swoim składzie? Wybrałam te, które najmniej wspólnego mają z tym sformułowaniem:
- cukier 15%- składnik będący na trzecim miejscu co do ilości. Nieźle, prawa?
- w polewie cukrowej- już samo to sformułowanie brzmi podejrzanie. Płatki fit w cukrowej polewie, ciekawe.
- tłuszcz roślinny utwardzony- już o tym wspominałam- tłuszcze trans, nowotwory i te sprawy.
- owoce 2%- truskawka- kawałki, morela- kawałki (morela + cukier)- YEAH, nawet przy owocach jest dodatek CUKRU. No i to DWA PROCENT. Jak na
- płatki zbożowe w polewie jogurtowej- chcę Wam powiedzieć, że te polewy jogurtowe nawet nie leżały koło jogurtu, składają się z cukru, proszku jogurtowego, tłuszczów utwardzonych, emulgatorów i aromatów)
- syrop glukozowy- syropy cukrowe to świństwo najgorsze, a jeszcze jak mamy "glukozowy" lub "glukozowo- fruktozowy"- kojarzy się ludziom z tymi naturalnie występującymi w owocach. Niestety, nie mają z nimi nic wspólnego, w olbrzymim stopniu przyczyniają się do rozwoju cukrzycy typu 2 i otyłości.
Dalej są takie "FIT"? :)
Ważne jest też przechowywanie. Informację o tym również znajdziemy na opakowaniu. Niedawno słyszałam od kogoś: "ta maślanka (otwarta) będzie dobra jeszcze i z tydzień czasu, przecież tu jest data do 28 sierpnia". What? Każdy chyba wie, że w tym wypadku termin to ok 2 dni od otwarcia... Co o trwałości np. serów, to jest kilka sztuczek, jak przedłużyć jego świeżość:
1. Trzymać go w folii aluminiowej lub spożywczej, a najlepiej w hermetycznie zamknięte.
2. Wsypać na spodek trochę soli lub położyć kostkę cukru i położyć ją w opakowaniu, w którym znajduje się ser- wchłonie wilgoć, która naturalnie powoduje pleśnienie. 3. Kupować ser w całości, a nie w plastrach- jego powierzchnia ma mniejszy kontakt z powietrzem.
4. Ważna jest temperatura- najlepsza to ta ok. 5- 6 stopni. Zbyt niska i wysoka będzie niekorzystna.
2. ZWRACAJ UWAGĘ NA NAPISY!
Producenci często celowo chcą nas zachęcić do kupna, używając różnych haseł czy słów. Widzieliście wiele razy napis "light", "fit", "lekki" czyli to, co kojarzy nam się ze zdrowym odżywianiem. O ile ten pierwszy prawnie zobowiązuje do obniżenia wartości kalorycznej (jedyna zaleta, ale... o tym kiedy indziej), o tyle ten drugi to typowy marketingowy chwyt. Zobaczmy- etykieta pierwszych z brzegu płatków ze słowem "fit" w nazwie. Co więc takie "FITPŁATKI" zawierają w swoim składzie? Wybrałam te, które najmniej wspólnego mają z tym sformułowaniem:
- cukier 15%- składnik będący na trzecim miejscu co do ilości. Nieźle, prawa?
- w polewie cukrowej- już samo to sformułowanie brzmi podejrzanie. Płatki fit w cukrowej polewie, ciekawe.
- tłuszcz roślinny utwardzony- już o tym wspominałam- tłuszcze trans, nowotwory i te sprawy.
- owoce 2%- truskawka- kawałki, morela- kawałki (morela + cukier)- YEAH, nawet przy owocach jest dodatek CUKRU. No i to DWA PROCENT. Jak na
- płatki zbożowe w polewie jogurtowej- chcę Wam powiedzieć, że te polewy jogurtowe nawet nie leżały koło jogurtu, składają się z cukru, proszku jogurtowego, tłuszczów utwardzonych, emulgatorów i aromatów)
- syrop glukozowy- syropy cukrowe to świństwo najgorsze, a jeszcze jak mamy "glukozowy" lub "glukozowo- fruktozowy"- kojarzy się ludziom z tymi naturalnie występującymi w owocach. Niestety, nie mają z nimi nic wspólnego, w olbrzymim stopniu przyczyniają się do rozwoju cukrzycy typu 2 i otyłości.
Dalej są takie "FIT"? :)
3.NA 100g CZY PORCJA?
Stary chwyt. Jako, że większość z nas nie ma wagi w oczach i nie wie, jakie mniej- więcej ilości choćby wyżej podanych płatków, jogurtu czy czekolady light zjadamy na śniadanie czy przekąskę- rzuca nam się w oczy napis "w porcji". Bierzemy do ręki produkt "nielight", porównujemy wartość kaloryczną obu i co się okazuje? Na tym oznaczonym jako "light" widzimy, że porcja ma np. 30g, a zwykłego- 50g. Sprytne, prawda? Wiadomo, że wartość odżywcza będzie w takim pojęciu porcji wyższa w tym drugim. Zwracajcie wiec uwagę na to, co napisane jest W 100 GRAMACH. Macie wtedy odnośnik do tej samej ilości.
U góry: wartość kaloryczna powyższych fitpłatków, z prawej- zwykłe płatki, które miałam w domu. Psikus- płatki FIT mają nawet więcej kalorii, niż te najzwyklejsze!
Jak już przy tym jesteśmy, zerknijcie sobie na zawartość tłuszczu w 100 g:
- PŁATKI FIT- 5g, z czego 4,2g to nasycone, niekoniecznie zdrowe dla naszego zdrowia!
- PŁATKI FIT- 5g, z czego 4,2g to nasycone, niekoniecznie zdrowe dla naszego zdrowia!
- ZWYKŁE- 3,6g, z czego tylko 0,5g jest nasyconych
A węglowodany? Ogólna zawartość w obu przypadkach to ok. 70 kilka g. Ale już w cukrach prostych jest różnica:
- PŁATKI FIT- 26, g
- ZWYKŁE- 8,8g
Zaraz... A czy to nie cukier przypadkiem powinien być tym, co eliminuje się w produktach FIT? Przecież to on jest tu głównym winowajcą. Więc logiki brak. Sami widzicie.
A węglowodany? Ogólna zawartość w obu przypadkach to ok. 70 kilka g. Ale już w cukrach prostych jest różnica:
- PŁATKI FIT- 26, g
- ZWYKŁE- 8,8g
Zaraz... A czy to nie cukier przypadkiem powinien być tym, co eliminuje się w produktach FIT? Przecież to on jest tu głównym winowajcą. Więc logiki brak. Sami widzicie.
4. SPRYTNE HASEŁKA...
... którymi producenci robią nas w jajo tak zwane. "Jogurt naturalny BEZ CUKRU" zawsze jest bez cukru, to po kiego groma producent pisze to na opakowaniu? Ano właśnie takiego, żeby konsument myślał: wow, to takie zdrowe, nie ma cukru. Czyli zwracanie uwagi na coś, co jest oczywiste, ale w naszych oczach przestaje takie być w tym jednym momencie. "Soki niebarwione chemicznie" zawsze są niebarwione chemicznie. I po co to pisać? Powód ten sam, co powyżej. "Produkt o smaku..." zwykle nie ma nic wspólnego z tym, o czego smaku jest. Bo prawie zawsze są to sztuczne aromaty. Produkt o smaku waniliowym, a zobacz ile tej wanilii tam jest naprawdę.
Na dziś chyba tyle. Nie dajmy się robić w balona, tylko miejmy świadomość tego, co kupujemy. Raz- chodzi o jakość produktów, dwa- o zdrowie, smak i takie inne. Dajcie znać, jak się podobało.
Buziaki,
Na dziś chyba tyle. Nie dajmy się robić w balona, tylko miejmy świadomość tego, co kupujemy. Raz- chodzi o jakość produktów, dwa- o zdrowie, smak i takie inne. Dajcie znać, jak się podobało.
Buziaki,
Kats.
PS. Zdjęcia etykiet są mojego autorstwa, pierwsze znalezione w Google ;)
PS. Zdjęcia etykiet są mojego autorstwa, pierwsze znalezione w Google ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.






