Lista blogów » Kasia Skalska

Instagram MIX - lipiec 2016!

Zobacz oryginał
Czy Wam też tak pięknie i szybko minął lipiec? Nie będę ukrywać, że pierwszy raz w życiu cieszę się, że czas mi tak szybko leci, bo naprawdę, nie marzę o niczym innym, jak o grudniu. Póki co, w lipcu stuknęła mi połowa ciąży, jak zwykle w takich sytuacjach pocieszam się, że już bliżej, niż dalej, no i... byle do grudnia ;-) Jeśli chcecie wiedzieć, czy będzie Stanley, Tadeusz, Mieszko, czy Michał (tak, wiem, że trzy tygodnie temu były inne typy - nie gwarantuję, że za kolejne trzy nie będzie znów Józek), to wojna nadal trwa i końca nie widać. Jak któryś wyjdzie na prowadzenie, dam znać. Póki co, zdrowotnie dobrze się mamy, z jakimiś tarczycami walczymy dalej, badań robię cały czas sto tysięcy, ale jak w pierwszej ciąży się tym przejmowałam, tak w drugiej, gdybym tych badań tyle nie miała, to wręcz czułabym się nieswojo. Będzie git, byle do grudnia.

mixlipiec3.png

Moja Zofianna wyjechała w lipcu na obóz dla trudnej młodzieży, gdzie, jak widać, była w swoim żywiole, trochę ryczała na pokaz (w czym jest teraz mistrzem świata) i wszystkim wchodziła na głowę... albo wszyscy jej. Ja trochę dychnęłam, zregenerowałam siły i pomimo kryzysu, który aktualnie mnie dopadł, kryzysu "jestem gruba, jestem zmęczona i nie dożyję grudnia", mam trochę więcej cierpliwości i energii, żeby panować nad całym meksykiem, który aktualnie mnie otacza ;-)

mixlipiec2.png
mixlipiec1.png

Kiedy dziecko wyjechało, u Gąsieniców powstała strefa chillu w ogrodzie, jak widać panowie stanęli na wysokości zadania, a moja wiara w nich powróciła. Przez jeden dzień byłam kierownikiem budowy, jednak zostałam odsunięta z tej funkcji, więc przerzuciłam się na ogród. Kupiłam kompostownik ninja - KLIK, mnóstwo roślin i krzewów, płotów, traw i kamieni, ale chwalić to się będę, jak to wszystko ładnie się przyjmie i zarośnie. Póki co, wyganiam diabła Warką Radler, która o dziwo mi smakuje i... byle do grudnia ;-)

mixlipiec4.png

Z nowości w szafie to mam kilka rzeczy, które chciałabym Wam tu pokazać, ale już nawet nie chce mi się obiecywać, bo im więcej naobiecuję, tym mniej mi się udaje pokazać. Śwarne buty to moja nowa miłość (i Zofianny też - KLIK), jednak żeby pokazać Wam je w całej okazałości wymyśliłam sobie takie miejsce, że ani mi tam po drodze, a jak po drodze, to nie po drodze mojemu fotografowi i... co tu dużo mówić, w planie na to mam jutrzejszy dzień, ale wszystko wyjdzie, jak zawsze, w praniu. Póki co, piękne buty w poście - KLIK, a stylizacja ze zdjęcia obok w innym poście - KLIK.

mixlipiec5.png

Powoli mogę też uchylić rąbka tajemnicy, że ja, Mamita, mam jeszcze za mało na głowie, więc wymyśliłam sobie, że będę Podhalańską Mamitą z Fotobudką ;-) Wszystkie lipcowe noce miałam zawalone papierami, komputerami, aparatami, drukarkami, programami graficznymi i Fotobudka Zakopane powoli startuje! ;-) Oficjalnie będę się chwalić, jak informatyk odda mi stronę internetową, a grafik całą oprawę graficzną, ale póki co, rąbka tajemnicy uchylam na Instagramie - KLIK i Facebooku - KLIK, gdzie możecie zobaczyć, co też tymi nocami wyprawiam ;-)

mixlipiec6.png

Na zakończenie, jak zawsze pogoda i ogłoszenia parafialne z Zakopanego: pogoda była kiepska, dziś rano sprawdziłam długoterminową, a zapowiada się po prostu bajkowo, więc przyjeżdżać i korzystać, Drodzy Państwo! Giewont stoi, tam gdzie stał, Krupówki wciąż zapchane, jak to w sezonie, a Kino Letnie również działa, jednak w sierpniu zmiana godziny startowej z 21:30 na 21, pamiętać! I zabierać ze sobą kocyki, bo filmy fajne, ale noce zimne fest ;-)

mixlipiec7.png

Pozdrawiam i zapraszam na Instagram:

mixlipiec8.png

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.