Lista blogów » thirties in the city
Ich war noch niemals in New York
Zobacz oryginał czw., 21/04/2016 - 10:07Kiedy w sierpniu tamtego roku nieśmiało zaczął kiełkować projekt tej podróży podeszłam do niej sceptycznie. Ameryka nigdy nie była moim marzeniem, nie pociągała mnie, ale zobaczyć chciałam. Ale za ale. To jednak nie Włochy.:) W końcu w grudniu postanowiłyśmy podejść do tematu "po męsku". Ewa wypełniła formularz o wizę i ją dostała w styczniu. W lutym rozpoczęła się wielka batalia o loty: czy zachodnie czy wschodnie wybrzeże. Ostatecznie przeważyły ceny biletów i noclegów. Zabukowałyśmy na początek kwietnia lot do Nowego Yorku i powrót z Miami.
I oto nadszedł ten dzień, kiedy rozsiadłyśmy się na naszych miejscach przy oknie. Lot minął szybko, filmy fajne, muzyka dobra, trasa lotu dawała się ładnie śledzić. Po 9 h całkiem jeszcze fit stanęłyśmy w kolejce do "emigration" i po godzinie jechałyśmy metrem do centrum Wielkiego Jabłka.
Pierwsze wrażenia? Jak w filmach:) Ulice parują, jeżdżą żółte taksówki, jeżdżą wielkie ciężarówki, jeżdżą karetki na sygnale, ludzie pędzą we wszystkie strony, ale ten chaos jest do ogarnięcia.
Po zakwaterowaniu i doprowadzeniu się do porządku w ekspresowym tempie wyszłyśmy na pierwszy rekonesans. Ruch już ustał, miasto zaczynało się wyciszać.... aż doszłyśmy do Times Square. A tam ... jak w filmach!:) Chaos we wszystkich kierunkach, żółte taksówki, wielkie samochody, policja, turyści, postaci z komiksów, ludzie pędzą we wszystkie strony. A do tego orgia świateł z neonów i reklam. Epicentrum. Tego już nie da się ogarnąć ;)
Po zachłyśnięciu się tą atmosferą i porządnym wymarznięciu (akurat podczas naszego pobytu było załamanie pogody i temperatury spadały do zera) wróciłyśmy do naszego lokum. Zasnęłyśmy od razu ....i wstałyśmy o 5.30 rano i ni huhu nie mogłyśmy już zasnąć:). Zmiana czasu jednak dała się odczuć :)
pierwsze koty za płoty
Empire State Building we mgle
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.











