Hula hoop, pokrzywa i balkoning czyli Ulubione w sierpniu
Zobacz oryginał sob., 02/09/2017 - 14:57Zazwyczaj, gdy siadam do pisania ulubieńców miesiąca albo podsumowania tygodnia to moje pierwsza myśl jest taka: eeee, o czym ja napiszę... przecież nic fajnego się nie działo. Między innymi właśnie z tego powodu powstały te cykle na blogu, ponieważ po pierwsze uczą mnie one uważności, a po drugie pokazują mi, że jednak jest być za co wdzięcznym i otacza mnie dużo dobrego. Dobrze się czasami na chwilę zatrzymać, usiąść i pomyśleć, co dobrego ostatnio się zdarzyło, co ciekawego widziałeś itd. To sprawia, że zaczynasz zauważać, że życie jest różnorodne i jest za co być wdzięcznym.
1. Hula hoop
To jest mój największy sukces miesiąca! Postanowiłam sobie na początku wakacji, że do końca września nauczę się kręcić. Cierpliwie przez wiele dni podnosiłam spadające po kilku razach kółko i próbowałam dalej. I dalej. I dalej. Już byłam przekonana, że nigdy się to nie uda, ale próbowałam dalej. I znów. Aż w końcu się udało! Potem się dowiedziałam, że trzeba kręcić na dwie strony. I od nowa nauka... :D Ale dzisiaj kręcę przyzwoicie na obie strony. Nie powiem, że dobrze, bo nadal wyglądam trochę pokracznie, ale się udało, a co więcej, ja to nawet polubiłam!
2. Pokrzywa
3. Balkoning Jak pokrzywa to i... balkoning. No co zrobić, jestem mieszczuchem i mieszkam sobie w bloku, więc balkon jest dla mnie jak ogródek. Nie mam balkonu rodem z Ikei, ale mam bardzo fajny leżaczek, na którym wprost idealnie czyta się książki i popija pokrzywę, wcina ciastka i relaksuje. Mam to szczęście, że mój balkon nie wychodzi na ulicę, więc można sobie tam trochę posiedzieć w spokoju. Co prawda, gdy nagrywam tam coś na InstaStories, to mam wrażenie, ze wygląda to jakbym nagrywała zza więziennych krat, ale co tam. A propos jeżeli chcecie być na bieżąco to koniecznie zapraszam na mojego Instagrama.
4. Podróż na sto stóp
5. Wazelina Floslek kokosowa Jestem jedną z tych osób, które zawsze muszą mieć coś do nawilżenia ust w torebce. Tę wazelinę kupiłam bardzo dawno temu w Biedronce. Tak spontanicznie przy kasie, bo spodobało mi się opakowanie. Długo jej nie używałam, bo wykańczałam Carmexa, ale w końcu przyszła jej. W sumie używam jej już jakiś czas i nigdy jej nie polecałam, a jest bardzo fajna. Przede wszystkim bardzo ładnie pachnie, a to duża zaleta, bo wazeliny zazwyczaj mają ten swój charakterystyczny zapach, za którym ja nie przepadam. Ma malutkie opakowanie, więc mieści się do każdej torebki. Jest bardzo wydajna, bo ma taką bardziej zbitą konsystencję (np. wazelina z Ziai albo Vaseline mają taką bardziej miękką i znacznie więcej się jej zużywa).
6. YouTube
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.






