Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar
Nigdy nie wiadomo, kiedy po raz kolejny utrafię w sklepach model, który mi się spodoba.
Teraz kamizelka Baczyńskiej będzie miała towarzystwo.
Od przybytku głowa nie boli ;)
A przynajmniej nie od takiego ;)
To zabawne, bo prawdziwy boom na futrzaki pamiętam już z zimy 2014.
Wtedy niesamowicie modne były i wszelkie futerka i puchate swetry.
Już w tamtym czasie zamarzyła mi się taka kamizelka!
Pomimo dużego wyboru takich cudeniek nie udało mi się wówczas wypatrzyć niczego, co wpadłoby mi w oko - musiałam się zadowolić moim futrzanym płaszczykiem vintage.
Płaszczyk nadal gdzieś mam i pewnie wkrótce wyciągnę go z szafy (obecna pogoda to jakaś kpina - w styczniu było cieplej!), a póki mogę, to obnaszam po mieście kamizelki.
Na zmianę - raz jedną, a raz drugą.
Pewnie nie dziwi Was to, że moją kamizelkę noszę z kapeluszem - po pierwsze kapelusz to mój nieodłączny towarzysz (większość ubrań kupuję i kompletuję tak, bym mogła połączyć je z którymś z moich kapeluszy), a po drugie kapelusz przecież pasuje tu wybornie, bo przydaje stylizacji elegancji i jakiejś takiej rasowości ;)
Ale i bez kapelusza futrzana kamizelka może wyglądać fajnie - wystarczy dobrać do niej ciężkie buty (glany albo workery), czapkę beanie i torebkę w podobie shoppera.
Wtedy otrzymamy zestaw młodzieżowy i trochę zadziorny.
Ciekawie (i skromnie, co bywa atutem) będzie też wyglądać nasz futrzak, jeśli zarzucimy go na ramoneskę.
Jak widać - możliwości jest wiele.
Kamizelka ze sztucznego futerka to ciuch bardzo uniwersalny.
Bardziej, niż nam się wydaje.
Oprócz kamizelki w dzisiejszym wpisie debiutują też buty - tych botków z frędzlami nie miałam Wam jeszcze okazji pokazać!
Przyjechały do mnie całkiem niedawno.
Wypatrzyłam je w Deezee za oszałamiającą kwotę... 39,90!
Futrzana kamizelka
Zobacz oryginał ndz., 06/11/2016 - 11:28Trochę pospieszyłam się z moim sądem z ubiegłotygodniowego posta, w którym to twierdziłam, że znalezienie w sieciówce futrzanej kamizelki w niskiej cenie i jednocześnie niezłej jakościowo jest wyczynem na miarę zdobycia któregoś z najwyższych szczytów Ziemi. Pisałam tam, że kamizelka Gosi Baczyńskiej dla Rossmanna wydaje mi się na tym tle wyjątkiem potwierdzającym regułę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w czasie przeglądu jesiennej kolekcji Bershki natknęłam się na kamizelkę z dzisiejszego wpisu. Jeszcze tańszą niż kamizelka Baczyńskiej (89,90 zł), a równie ładną!
Nie wahałam się ani chwili, zabrałam kamizelkę ze sobą do domu, bo naprawdę - kilka lat zajęło mi znalezienie fajnej kamizelki ze sztucznego futerka.
Nigdy nie wiadomo, kiedy po raz kolejny utrafię w sklepach model, który mi się spodoba.
Teraz kamizelka Baczyńskiej będzie miała towarzystwo.
Od przybytku głowa nie boli ;)
A przynajmniej nie od takiego ;)
To zabawne, bo prawdziwy boom na futrzaki pamiętam już z zimy 2014.
Wtedy niesamowicie modne były i wszelkie futerka i puchate swetry.
Już w tamtym czasie zamarzyła mi się taka kamizelka!
Pomimo dużego wyboru takich cudeniek nie udało mi się wówczas wypatrzyć niczego, co wpadłoby mi w oko - musiałam się zadowolić moim futrzanym płaszczykiem vintage.
Płaszczyk nadal gdzieś mam i pewnie wkrótce wyciągnę go z szafy (obecna pogoda to jakaś kpina - w styczniu było cieplej!), a póki mogę, to obnaszam po mieście kamizelki.
Na zmianę - raz jedną, a raz drugą.
Pewnie nie dziwi Was to, że moją kamizelkę noszę z kapeluszem - po pierwsze kapelusz to mój nieodłączny towarzysz (większość ubrań kupuję i kompletuję tak, bym mogła połączyć je z którymś z moich kapeluszy), a po drugie kapelusz przecież pasuje tu wybornie, bo przydaje stylizacji elegancji i jakiejś takiej rasowości ;)
Ale i bez kapelusza futrzana kamizelka może wyglądać fajnie - wystarczy dobrać do niej ciężkie buty (glany albo workery), czapkę beanie i torebkę w podobie shoppera.
Wtedy otrzymamy zestaw młodzieżowy i trochę zadziorny.
Ciekawie (i skromnie, co bywa atutem) będzie też wyglądać nasz futrzak, jeśli zarzucimy go na ramoneskę.
Jak widać - możliwości jest wiele.
Kamizelka ze sztucznego futerka to ciuch bardzo uniwersalny.
Bardziej, niż nam się wydaje.
Oprócz kamizelki w dzisiejszym wpisie debiutują też buty - tych botków z frędzlami nie miałam Wam jeszcze okazji pokazać!
Przyjechały do mnie całkiem niedawno.
Wypatrzyłam je w Deezee za oszałamiającą kwotę... 39,90!
Każdy komu je pokazywałam pukał się w głowę - że to niemożliwe, żeby takie tanie buty w ogóle wyglądały jakkolwiek i żeby dało się w nich chodzić.
A ja uparcie twierdziłam, że w studenckich czasach droższych butów nie kupowałam, a nikt kto tamtą mnie znał zarzucić mi nie mógł, jakoby moje ówczesne obuwie wyglądało "tanio".
W dodatku wszystkie moje wówczas kupione pary umarły butową śmiercią naturalną - z zużycia, nie z lichości ;) Niektóre nadają się do chodzenia i dziś i gdyby nie to, że zrobiłam się bardziej wybredna i tego, co niemodne albo trochę podniszczone już nie założę (w sumie to jest dość spora rozrzutność i przed niektórymi ludźmi lepiej się do takich przyzwyczajeń nie przyznawać, bo można urazić kogoś gorzej sytuowanego - sprawdzone empirycznie, serio!), to nadal mogłabym w nich śmigać ;) Ale ja ogólnie słabo niszczę buty i ubrania...
Postawiłam na swoim, buty zamówiłam. I raczej nie mogę im niczego zarzucić. Za tak niewielki pieniądze są naprawdę porządne. Zgrabne, bardzo wygodne, no i z uwagi na frędzle pasujące do niemal wszystkich moich boho torebek. Bardzo podoba mi się też ich szeroka cholewka - ja uwielbiam do szaleństwa botki z szerokimi cholewkami (świetnie wysmuklają optycznie łydkę!). Szkoda, że od trzech przynajmniej lat upolowanie szerokocholewkowych botków na obcasie graniczy z cudem.
Jedyną rzeczą, która mi się w nich nie podoba jest wybarwienie obcasów - są jakieś takie łaciate, jak w plamy. To dziwne, bo to drewno. Próbowałam je już pastować (różnymi rodzajami past), niewiele to dało.
Szkoda, bo jestem szczegółowcem i takie detale bardzo mnie denerwują.
Szkoda, bo jestem szczegółowcem i takie detale bardzo mnie denerwują.
Ale halo - za takie grosze nie wolno wymagać zbyt dużo ;)
Kapelusz - Gosia Baczyńska dla sieci drogerii Rossmann
Szalik - SinSay
Koszula - Vero Moda
Kamizelka ze sztucznego futerka - Bershka
Kamizelka ze sztucznego futerka - Bershka
Pasek - troczek od starej spódnicy mojej mamy
Tregginsy - H&M
Skórzane rękawiczki - no name
Worek z frędzlami - no name (Allegro)
Powiem Wam, że zrobienie tych zdjęć nastręczyło nam nieco problemów ;)
Robiliśmy je po mojej pracy, po moim całonocnym dyżurze.
Nie spałam od ponad doby i byłam zmęczona jak diabli, ale czego nie robi się dla bloga ;P
Jak widać na załączonym materiale obrazkowym - mam chyba dobre kosmetyki, bo nikt nie powiedziałby, że wyglądam tu na zmęczoną ;P
Co prawda nie uśmiecham się, ale przyczyna tego braku uśmiechu tkwi gdzie indziej...
W dniu robienia zdjęć byłam w trakcie złuszczania po peelingu kwasami: skóra schodziła ze mnie jak z jaszczurki (tej jesieni dermatolog z kosmetyczką wybrali dla mnie kwas pirogronowy - powiem Wam, że już chyba mniej upierdliwe były dla mnie strupy, które miałam na twarzy po kwasie glikolowym, niż to złuszczanie po pirogronie, nie żartuję! jeśli rozważacie peeling pirogronowy w wysokich stężeniach, to upewnijcie się, że przez tydzień po jego wykonaniu nie będziecie musiały robić jakiegoś perfekcyjnego makijażu...), a pod oczami tworzyła mi się prawdziwa skorupa!
Malowałam się trzy razy, bo przy dwóch pierwszych próbach zrobiłam sobie na twarzy potworną maskę. Udało mi się umalować jako tako dopiero za trzecim razem, ale przy każdym uśmiechu podkład odpadał mi ze szczytów kości policzkowych jak tynk ze ściany, a skóra w tej okolicy marszczyła się jak u babuleńki.
Bojąc się, że będę musiała potem prosić Leszka o jakiś niemożliwie przesadzony retusz uważałam więc, żeby czasem nie uśmiechnąć się za bardzo ;P Niepotrzebne, bo kiedy po sesji przeglądałam zdjęcia to okazało się, że nic a nic tej mojej pokwasowej masakry na nich nie widać - i mówimy tu o zdjęciach bez obróbki.
Także - bez sensu robiłam takie posępne miny, no ale skąd mogłam wiedzieć jak będzie ;P
Na żywo to naprawdę nie wyglądało fajnie ;P
Uciekam!
Dajcie znać, jak Wam się podoba mój pomysł na futrzaną kamizelkę!
ODWIEDŹCIE MNIE NA:
Buziaki dla Was od Mar!
P.S. A za pasek przy kamizelce robi tu... choker z tego posta ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.

















