Lista blogów » VOGUEVA
FIOLETOWA SUKIENKA FURELLE
Zobacz oryginał śr., 14/05/2014 - 12:02Przyznam, że sukienki nie są moją mocną stroną i mimo, że mam ich w swojej szafie sporo, to rzadko sięgam po nie na co dzień. Jednak myślę, że z tą fioletową sukienką będzie inaczej. Fiolet to jeden z moich ulubionych kolorów. Uważam, że jest wprost stworzony dla brunetek. Być może to dlatego zdecydowałam się na niego przy okazji wyboru mojej nowej pudełkowej sukienki?
Swoją drogą od dawna szukałam uniwersalnej sukienki, która pasowałaby mi na wiele okazji. A ponieważ znam ekspertkę w tej kwestii (jest nią Iza, właścicielka Furelle), od razu poprosiłam ją o pomoc. Doradziła mi ten krój, ponieważ jest jednocześnie elegancki, jak i niezobowiązujący, przez co kreacja nadaje się zarówno do pracy, jeśli zdecydujemy się założyć do niej szpilki, lub na weekend, gdy połączymy ją z trampkami, jeansową ramoneską i kolorową chustą. Początkowo jednak nie byłam specjalnie przekonana do takiego fasonu, bo wydawał mi się zwyczajnie nijaki. Ani to dopasowane, ani luźne, ani rozkloszowane – no jak to? Myślałam tak o niej dopóki jej nie założyłam. Nagle, z rzeczy, która niczym specjalnym nie wyróżniała się dla mnie na wieszaku, stała się idealną oprawą dla mojej figury, podkreślając subtelnie nogi, jednocześnie unikając wulgarnego efektu, który ja często widzę w wielu sukienkach (wiem, jestem nieco dziwna…). Mogę Wam zdradzić, że odkąd mam w swojej szafie tę sukienkę, zdarzyło mi się założyć ją aż czterokrotnie, a dla mnie to ogromny sukces w pojedynku ja vs. Sukienki!
Swoją drogą od dawna szukałam uniwersalnej sukienki, która pasowałaby mi na wiele okazji. A ponieważ znam ekspertkę w tej kwestii (jest nią Iza, właścicielka Furelle), od razu poprosiłam ją o pomoc. Doradziła mi ten krój, ponieważ jest jednocześnie elegancki, jak i niezobowiązujący, przez co kreacja nadaje się zarówno do pracy, jeśli zdecydujemy się założyć do niej szpilki, lub na weekend, gdy połączymy ją z trampkami, jeansową ramoneską i kolorową chustą. Początkowo jednak nie byłam specjalnie przekonana do takiego fasonu, bo wydawał mi się zwyczajnie nijaki. Ani to dopasowane, ani luźne, ani rozkloszowane – no jak to? Myślałam tak o niej dopóki jej nie założyłam. Nagle, z rzeczy, która niczym specjalnym nie wyróżniała się dla mnie na wieszaku, stała się idealną oprawą dla mojej figury, podkreślając subtelnie nogi, jednocześnie unikając wulgarnego efektu, który ja często widzę w wielu sukienkach (wiem, jestem nieco dziwna…). Mogę Wam zdradzić, że odkąd mam w swojej szafie tę sukienkę, zdarzyło mi się założyć ją aż czterokrotnie, a dla mnie to ogromny sukces w pojedynku ja vs. Sukienki!
| Sukienka Furelle | Sandały Aldo | Torebka Burberry | Naszyjnik Lilou | Bransoletka Zalando.pl | Zegarek Omega |
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.











