Finge skirt and skinny scarf. DIY.
Zobacz oryginał ndz., 27/09/2015 - 09:00
Na taką spódnicę ochotę miałam już od jakiegoś czasu.
Frędzle są trendem, który przypadł mi bardzo do gustu, zresztą zapewne zauważyliście, że przewijały się w stylizacjach właściwie od wiosny. Wtedy też bardzo podobną widziałam na zdjęciu jakiejś zagranicznej blogerki czy też czasopisma, zabijcie mnie, nie pamiętam dokładnie. Za to zapamiętałam ciuch.
Jako, że u nas o dostaniu takowego można pomarzyć, a i milionów monet wydawać nie zamierzałam, postanowiłam ją po prostu zrobić.
W końcu to nic trudnego, kupić długą, skórzaną, czy zamszową spódnicę i pociąć od kolan na cienkie paseczki.
Tyle, że najpierw trzeba tą bazę mieć, a jak na złość we wszystkich znajomych second-handach nie mogłam znaleźć nic odpowiedniego. Albo same krótkie modele, albo o wiele za duże, lub też w cenie z kosmosu. Zeszło mi na tym dobre trzy miesiące.
Uratowała mnie moja kochana Mama, która również miała przykaz szukać gdzie tylko się da. I znalazła, podczas wycieczki do Szwecji, w ichniejszym lumpeksie! Troszkę więc świata spódnica zwiedziła, przeleciała sobie nawet samolotem, aż w końcu trafiła w moje łapki.
Cięłam dwa wieczory. Od rysunków technicznych odwykłam i choć narysowanie prostej linii od linijki nie jest wielką filozofią, spróbujcie zrobić to niebieskim długopisem na czarnej skórze... A potem jeszcze ZOBACZYĆ i według tego równo ciachać nożyczkami...
Tylko mój upór sprawił, że nie rzuciłam jej w kąt klnąc pod nosem. No dobrze, jeszcze chęć posiadania czegoś innego, oryginalnego (o ile oryginalnym można nazwać ciuch z frędzlami, które teraz noszą wszyscy).
Jednak jest, mam, nie zawaham się użyć, czego świadkiem jesteście właśnie teraz :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



