Lista blogów » Lumpexoholiczka

FALLING IN LOVE

Zobacz oryginał


IMG_2548.JPG

Nie raz już się przekonałam, że nowe miejsce naprawdę może zachwycić nas kiedy się w nim najzwyczajniej 'zgubimy'. 
Bez przewodnika, bez mapy. Tylko my i nasza intuicja. I miasto rzecz jasna z jego wszystkimi niespodziankami. Miasto, które samo nam pokaże swoją najlepszą stronę - miejsca, które zapamiętamy lepiej niż pomniki i daty.


Wieczorny spacer po Barcelonie zaczęliśmy w tamtejszym pięknym porcie. Powietrze było chłodne i wilgotne. Pachniało goframi. I kawą. Nie sposób było się nie skusić.
 Dalej była La Rambla przepełniona jarmarcznym kiczem, tanimi koszulkami z napisem "I love Barcelona", pocztówkami, niepotrzebnymi nikomu figurkami, poprzebieranymi Katalończykami śpieszącymi na halloweenowe imprezy. Wzdłuż deptaka knajpa na knajpie. A w nich ponoć nieświeżo i drogo (wzięłam sobie do serca radę mieszkającej tam kilka lat koleżanki i postanowiłam nie ryzykować).




IMG_2565.JPG
IMG_2659.JPG


0Panorama.jpg
IMG_2554.JPG

Happy Halloween :)

IMG_7131.JPG
IMG_7135.JPG
8Panorama.jpg

Ale nie taka La Rambla straszna jak ją malują. 


Tego wieczoru w pobliskiej galerii sztuki miała miejsce premia książki poświęconej historii tańca. 
Oniryczny niemal performance z tej okazji. Tancerki dające z siebie wszystko na środku ulicy wśród nieco obojętnych turystów. Tłum amatorów całego przedsięwzięcia bijący brawo na tarasie. Setki inspirujących zdjęć na białych ścianach galerii. Taniec narysowany na kartkach. Gorąca atmosfera. I białe wino.


IMG_2578.JPG
9Panorama.jpg
IMG_2576.JPG


I na tańczących na La Ramblii dziewczynach się nie skończyło. Tego wieczoru tańczyła chyba cała Barcelona. Kiedy skręciliśmy w przytulną Dzielnicę Gotycką też podążyliśmy za dźwiękami muzyki. W lewo. W prawo. Prosto. Aż naszym oczom ukazał się mały placyk. Jakby wciśnięty pomiędzy średniowieczne kamienice. Na nim scena. Pod nią świetnie bawiący się tłum. A jakże, tańczyliśmy także my.

IMG_2687.JPG
IMG_2680.JPG
IMG_2694.JPG


Na koniec najlepsze - kolacja. 
Najlepsza knajpa z włoskim jedzeniem? No tak tylko w Hiszpanii :) 
 Nieco snobistycznie, ale za to pysznie.
Piękny kameralny wystrój. Dobrze dobrane oświetlenie. Cicha muzyka w tle. Wszystko dopięte na ostatni guzik. I najważniejsze. Obłędne jedzenie.
Chętnie bym tam jeszcze wróciła do tego Brown...


IMG_7122.JPG
n.jpg
11Panorama.jpg
 Risotto z kalmarami, wydaje mi się że najlepsze jakie do tej pory próbowałam. Cena 11euro.




IMG_7103.JPG 
A dla mnie pizza z szynką parmeńska, ruccolą oraz parmezanem. Cena 10 euro.


IMG_7107.JPG

Ostatniego dnia zdążyliśmy jeszcze przed odlotem pójść na spacer po Dzielnicy Gotyckiej.

Mam nadzieję, że zdjęcia chociaż odrobinę oddadzą urok tej części miasta, bo jest naprawdę wyjątkowym miejscem. Pomimo pędu ludzi, panuje tam spokojny, senny, trochę płynący własnym rytmem klimat. Ciasne ulice mają w sobie jakiś romantyczny czar. Lokale z których  pachnie jedzeniem urządzone są każdy na swój sposób, ale wszystkie łączy jakaś nuta nonszalancji. Niewymuszonej gracji. Luzu, który sprawia, że siedząc w nich i popijając espresso czujecie się jak w domu. Zupełnie swobodnie.



IMG_7236.JPG
IMG_7250.JPG
IMG_2536.JPG
22Panorama.jpg
IMG_2737.JPG
IMG_7267.JPG
2Panorama.jpg

IMG_7216.JPG
Panorama.jpg
IMG_2740.JPG
IMG_7257.JPG

Rozglądając się za jakimś miejscem gdzie możemy zjeść obiad trafiliśmy to chińskiej knajpki. Czerwony szyld z napisem Dragon Oriente przykuł nasze spojrzenia. Pewnie drugi raz już bym jej nie znalazła. 
Zabawnie było wybierać danie z menu... Okazało się, że tego dnia go nie serwują. Podobnie było z drugim, trzecim i kolejnym :) Przesympatyczna pani, która nas obsługiwała w końcu zaczęła zakreślać w kółeczka pozycję, których nie ma. Zostałam więc skazana na wołowinę z bambusem i grzybami - była smaczna, ale nie rzuciła mnie na kolana. Cena 4.70 euro
Za to przystawka - samosa, czyli pierożki nadziewane kurczakiem curry była super. Cena 3.00 euro

IMG_6890.JPG
0Panorama.jpg
IMG_6896.JPG

Średnio zadowolona z obiadu na lotnisku zafundowałam sobie ostatni posiłek w Barcelonie. Nie mogłam przecież odlecieć z niezaspokojonym żołądkiem.
A moją 'ostatnią wieczerzą' była kawa z lodami i bitą śmietaną oraz ciastko francuskie.
 Dobre !!!
 IMG_7318.JPG

ZDJĘCIA : Ja i Maciej






Zaloguj się, żeby dodać komentarz.