Dzień braciszka i siostrzyczki!
Zobacz oryginał pon., 28/03/2016 - 06:35Hejka! Od dawien dawna, a w zasadzie od czasu kiedy byłam w liceum raz na jakiś czas ja i mój brat, robiliśmy sobie dzień braciszka i siostrzyczki, cały dzień tylko my razem, brat i siostra! Na program dnia składało się z reguły pójście na wspólne śniadanie do jakiejś fajnej knajpki, później małe zakupy, kino i uwieńczenia dnia stanowił pyszny obiad bądź kolacja. Robiliśmy tak zawsze, ale oczywiście na początku gdy byliśmy młodsi po prostu gotowaliśmy sobie razem jakieś pyszności w domu i oglądaliśmy filmy bądź graliśmy na konsoli – oczywiście rodziców nie było wtedy w domu, z rodzicami się nie liczyło:) Teraz ja mam 24 lata, mój brat 18 i dalej tak robimy! Raz na miesiąc czasami raz na dwa tygodnie poświęcamy sobie jeden cały dzień:) jak byłam w Polsce i mieszkałam w Katowicach, mój bart przyjeżdżał do mnie na weekend i wtedy to był nasz czas:)
Tak więc wyobraźcie sobie jak bardzo szczęśliwa byłam, kiedy po ponad pół roku pobytu w Australii dowiedziałam się, że mój bart przylatuje mnie odwiedzić! Całe 2 tygodnie razem! 14 dni braciszka i siostrzyczki! Wierzcie mi można być szczęśliwym będąc daleko od rodziny, ale z rodziną jest się najszczęśliwszym na świecie!
Na pierwszy trip wybraliśmy się w Blue Mountains, wrzucałam już kilka postów z mojej poprzedniej wyprawy, ale tym razem pogoda nam lepiej dopisała, było bardziej przejrzyście i do tego skorzystaliśmy ze wszystkich atrakcji Scenic World’u – co wiązało się ze świetnymi przeżyciami!
Kiedy odebrałam mojego brata z lotniska, po prostu nie mogłam uwierzyć, że tutaj jest:) co jest najpiękniejsze w takich chwilach, kompletnie nie miało znaczenia to, że nie widzieliśmy się ponad pół roku, to było jakbyśmy się widzieli kilka dni temu:)
Mój brat jest najlepszym bratem na Świecie! I jest jedyną osobą, przy której potrafię płakać ze śmiechu co chwilę, my i nasze bezsensowne żarciki, których nie ogarnia nikt oprócz nas, bo albo biorą się z tak odległych czasów naszego dzieciństwa, albo po prostu mamy to samo poczucie smaku w niektórych kwestiach:) Zresztą odkąd pamiętam mama jak zabierała nas razem do lekarza, to zawsze musiała siedzieć pośrodku nas i nas uspokajać, bo my tylko na siebie spojrzeliśmy i już wpadaliśmy w głupawkę:P (czemu podałam przykład lekarza? bo siedzenie w kolejce do dentysty bądź zwykłego pediatry w prywatnej przychodni zaaawsze kojarzy się z ciszą i powagą – i to było dla nas nie do przejścia — btw. do tej pory jest nie do przejścia:) )
Poza tym, jesteśmy zawsze względem siebie szczerzy, w sumie cała moja rodzina jest szczera do bólu:)Mój bart nigdy nie powiedział mi, że wyglądam w czymś dobrze, jak wyglądałam w tym źle, albo nie pochwalił czegoś co uważał za głupie i bezsensowne, w drugą stronę działa to tak samo:) Czasami boję się jego opinii, ale przynajmniej jest zawsze szczera i obiektywna:) 
Mój bart jest tez niezłym fotografem co możecie zobaczyć na zdjęciach:)
Wydaje mi się, że moje życie bez rodzeństwa w postaci mojego brata byłoby znacznie mniej atrakcyjne w ciekawe przeżycia:)
Aaaa i żeby nie było, że się nie kłócimy, zdarzy się przechodziliśmy różne etapy razem:D np kiedy ja wchodziłam w okres dojrzewania a on był jeszcze dzieciaczkiem i razem z tatą ciągle mi dokuczali:) hmm… odwrotnie nie było, bo ja już jestem dorosła kiedy on naaadal dojrzewa;p hahah (wybacz młody musiałam Ci dogryźć:****) ale prawda jest taka, że ja jako starsza siostra przetarłam szlaki w każdej kwestii konfliktów z rodzicami, więc mój bart miał raczej łatwiej;p także to zawsze ze mną „były problemy” bo ja coś wymyślałam:) ale cóż taka rola starszej siostry i nie zamieniłabym jej na żadną inną:)
A teraz trochę bajecznych fotek, tym razem ze mną w roli głównej:)
Wybaczcie trochę spamuje widokiem tych gór:) ale dla mnie są przepiękne i działają relaksująco:)
Nie martwcie się będą jeszcze posty z Melbourne, Australian Open i Tasmanii i wszystkich tripów jakie odbyłam z moim bratem:) a przede mną kolejne wakacje, także będzie się działo:)
Wszystkie najładniejsze zdjęcia, zrobiliśmy przejeżdżając na drugą stronę powyższą kolejką:) Następnie wsiedliśmy w drugą, która zaprała nas na sam dół do lasu:)
Wyglądało to mniej więcej tak:) po prostu pod bardzo ostrym kątem zjeżdżaliśmy w dół, podziwiając widoki:)
Z dołu wyglądało to mniej więcej tak:)
Oczywiście mój bart widział życiu znacznie więcej niż ja, to on jest typem podróżnika, dlatego wszyscy byli w szoku kiedy podjęłam decyzje o wyjeździe:) to bardziej w stylu mojego barta, ja uchodziłam za typ domownika:) dla niego widok tych wszystkich pięknych drzewek nie był jakiś nadzwyczajny, ale dla mnie <3 Patrzcie na te drzewa, które wyglądają jak gigantyczne paprotki! <3 Uwielbiam wszystkie australijskie badylki! <3
A tutaj po prostu dżungla!
Powyżej zdjęcia z ostatniej już kolejki:) Ta zbierała nas z powrotem na górę:) Jechaliśmy pionowo do góry, widok był oszałamiający, zwłaszcza, że w jednym momencie kolejka przejeżdża prze jaskinię w której jest totalnie ciemno:) Ciężko to opisać, nawet nie wiem czy poprawnie nazwałam to jaskinią, ale najprawdopodobniej:)
Okey to byłoby chyba na tyle:) Mam nadzieję, że zrobiło Wam się troszkę cieplej na serduszku, przy okazji tych Świąt:) Miejcie wspaniały tydzień:) a ja uciekam, przygotowywać dla Was kolejny post:) buziaki!
Kategoria: Food
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



