Lista blogów » ViolettaZ
Dres + szyfon
Zobacz oryginał pon., 17/03/2014 - 16:58Dresów w typowej formie (spodnie + bluza) nie noszę, nawet w domowym zaciszu, ponieważ źle w nich wyglądam, przez co źle się w nich czuję, co innego dresowa sukienka. Po uszyciu pierwszej "dresówy" wiedziałam że na tej jednej się nie skończy :)
Sukienka którą Wam dzisiaj prezentuję miała prawo się nie udać, przede wszystkim dysponowałam bardzo niewielką ilością tkaniny, po drugie, pierwszy raz miałam się zmierzyć z szyfonem. Wybrałam wykrój 108 z Burdy 9/2013, który od dawna chciałam uszyć, jednak z użyciem żorżety oraz efektownej jedwabistej satyny na rękawy. Z wykrojami w Burdzie różnie bywa, to co fantastycznie leży na modelkach prezentowanych w gazecie, po uszyciu wygląda inaczej, często gorzej i musimy się sporo natrudzić by to uratować. Byłam ciekawa jak ten wykrój będzie na mnie leżał, nie wiedziałam też jaki wybrać rozmiar. W końcu podeszłam do tego projektu z dystansem, co będzie to będzie, tkaniny miałam niewiele i równie niewiele mnie ona kosztowała, więc ewentualna strata nie będzie druzgocąca za to nabyte doświadczenie bezcenne.
Oryginalną formę zmodyfikowałam odcinając poniżej tali i doszywając do góry zmarszczony klin (1 duży prostokąt), ponieważ sukienka okazała się workiem, w miejscu zszycia góry z dołem wszyłam gumkę. Miałam spory problem z rękawami. Pierwszy raz szyłam z szyfonu i obawiałam się że sobie nie poradzę, zwłaszcza że do dyspozycji mam najzwyklejszą stębnówkę. Problemy zaczęły się już przy krojeniu - bardzo starałam się by materiał się nie przesuwał, by wszystko równo odrysować a następnie wyciąć. Pomimo obciążenia formy na tkaninie ciężkimi książkami i tak wyszło krzywo o czym przekonałam się dopiero przy zszywaniu, dlatego też rękawy się marszczą zamiast pięknie opadać - trudno, zawsze mogę powiedzieć że to celowy efekt :) Wyczytałam, że przeszywając szyfon należy go podłożyć pergaminem, ponieważ transporter maszyny może zaciągać nitki, mój szyfon się jednak nie zaciągał, obeszło się bez podkładania pergaminem.
Czerwona linia to miejsce skrócenia formy i doszycia zmarszczonego klina.
Z sukienki w zasadzie jestem zadowolona, przede wszystkim sprawdziłam wykrój i zmierzyłam się z nową tkaniną, a poza tym całkiem dobrze się w niej czuję, no i nieźle się prezentuje, choć doświadczone krawcowe dojrzą tu sporo niedociągnięć.
sukienka - ViolettaZ; czółenka - DeeZee; naszyjnik - Top Secret; torebka - Mohito
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










