Dekadencki salon cz. I
Zobacz oryginał ndz., 11/11/2012 - 12:21
Dekadencki Salon Emnildy, to taka robocza nazwa, która jednak idealnie oddaje klimat wieczoru i nocy spędzonej wspólnie z przyjaciółkami. Klimat dekadencji był odczuwalny jak najbardziej: suto zastawiony stół, kabaretowa, czy też lokalowa muzyka, oraz palące się znicze, które przez cały wieczór przypominały o kruchości (i czasem bezcelowości) życia. Salon z kolei to pomieszczenie, w którym spędziłyśmy najwięcej czasu. Następnym razem nawiążemy jednak do tradycji XIX-wiecznych salonów kulturalnych i każda z nas przygotuje coś od siebie. Podejrzewam, że hrabina B. katastroficzny wiersz Kasprowicza, hrabina K. pokaże swoje drzewo genealogiczne, hrabina A., jako początkująca aktorka, fragment jakiejś sztuki... etc.
......
Tego wieczoru jednak w planach miałyśmy coś zupełnie innego, czyli dobrą zabawę i sesję zdjęciową, której efekty z radością Wam prezentuję. Nie będę już więcej mówić, niech fotografie oddadzą atmosferę naszego spotkania.
Moja przyjaciółka, hrabina B., znakomicie tańczy do Cell block tango z musicalu Chicago!
Jak to określił Włóczykij: Rubaszne putto :)
(zdjęcia: Włóczykij)
Moje inspiracje:
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



