deficyt
Zobacz oryginał pon., 07/10/2013 - 08:19Z dnia na dzień liczba rzeczy, w które jestem w stanie się wcisnąć, maleje prawie wykładniczo.
W normalnych okolicznościach nie narzekam specjalnie na braki w szafie. Przez ostatnie miesiące (lata?) tak starałam się kompletować garderobę, by w chwilach zupełnej pustki w głowie odnośnie ubioru, sięgnąć po kilka klasycznych elementów i stworzyć, może niewyszukany, ale wizualnie do przyjęcia, zestaw.
Coraz mniej w mojej szafie modowych nowinek, ekstrawaganckich ciuchów, czy hitów jednego sezonu.
Ale teraz, gdy obwód brzucha sięga 120 cm, jest znacznie trudniej. Do dyspozycji pozostało mi mniej niż 10% moich ubrań, a z dnia na dzień przestaję się mieścić w kolejne sztuki garderoby, więc tworzenie kolejnych zestawów poprzedzone jest coraz żmudniejszym przeszukiwaniem półek i wieszaków.
Do rozwiązania pozostało jeszcze ok 50 dni, a coś nosić trzeba. Wyciągam więc coraz to większe i zapomniane egzemplarze z mojej szafy, próbując wyglądać jak człowiek.
Zdjęcia wbrew pozorom nie robione telefonem, a porządnym sprzętem. Jednak w momencie, gdy ciemności zapadają już około 19, robienie zdjęć późnym popołudniem powoduje, że nawet moja lustrzanka ma problem ze złapaniem ostrości.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



