Dżinsowa ogrodniczka i szydełkowane kwiaty / Denim gardener & crocheted flowers
Zobacz oryginał sob., 08/07/2017 - 12:58
Trochę o stylizacji
Ta biała szydełkowana bluzeczka w kolorowe kwiaty miała już swoją sesję miesiąc temu, ale w innym zestawieniu, które niestety trafiło do salonu odrzuconych. Tylko jedno zdjęcie puściłam próbnie wtedy na insta i co mnie zdziwiło, podobało się chyba .... Taka sytuacja z odrzuceniem gotowej sesji trafiła mi się tamtego dnia dwukrotnie, i to były jak dotąd jedyne przypadki. Nie wiem jak to rozumieć, czy stałam się bardziej krytyczna, czy był to zły dzień na zdjęcia, czy gorsze zestawy wymyślam ;) Tak czy siak nie jestem alfą z omegą, na pewno w oczach krecika. Mamy więc teraz nową wersję bluzeczki z moimi białymi, przydużymi spodniami i zarzuconą na wierzch także za dużą, bo to już u mnie standard, dżinsową spódniczką ogrodniczką. Zamiast ją zwężać, pomyślałam, że fajnie zadziała jako niedopięta, luźna kamizelka i to się chyba udało :) Przy okazji zapięcie górnych guzików przysłoniło nieco miejsca prześwitywania stanika, którego cielistość budzi czasem wątpliwości. Do tego dobrałam dwie sznurkowe torebki, białą z plastikowym podpalanym uchwytem i biało-pomarańczową, narażając się bardzo Jacykowowi i Horodyńskiej. Prawda jest, że nie potrafiłam podjąć decyzji, która będzie lepsza, bo znów ten gronkowiec i wiem, że innej okazji blogowej dla nich może już w tym roku nie być. A kto wie, co mnie czeka w przyszłym roku, czy będę nadal blogować, a może zacznę coś trenować, albo gotować, albo się zdrowo odżywiać i znów odchudzać, albo kolegować, albo podróżować, to już chyba najlepiej :) Reasumując, podzielnej uwagi to nie mam, i jak się jednym zajmuję, to reszta leci na łeb, na szyję. Tymczasem przedstawiam Wam takie warstwy z tymi fajnymi lekkimi białymi sandałkami na niskiej szpilce, których w tym trawsku nikt oczywiście nie dojrzy. Nie ma też Lakiego, bo chłopak bardzo się przejmuje i bierze do siebie, gdy podnoszę głos. Wtedy wskakuje Tadosowi czy Lucy na kolana, albo gdzieś się ukrywa daleko. A przy tych wszystkich zdjęciach w ogrodzie i tonących w ziemi butach złorzeczę przeokrutnie i głośno, niestety. Dobrze, że udało się zrobić zdjęcia do 7 stylówek i że żadnej tym razem nie odrzucam. To powinno nam dać jakąś drobną chwilę oddechu, nam ale nie Wam, bo wciąż przyspieszam ;) Dobrze, że postanowiłam robić te Odgrzewane Kotlety, tam przynajmniej mam szansę zobaczyć co się działo ;)
bluzka/shirt - MIZUMI
buty/shoes - S.OLIVER
spodnie/trousers - CLINIC DRESS
zegarek/watch - NN
Bardzo uszczęśliwia i motywuje mnie każdy ślad Twojej tu obecności, dlatego serdecznie dziękuję za odwiedziny na moim blogu i za wszystkie komentarze. Zapraszam do oglądania i czytania, a jeśli Ci się spodoba, do obserwowania :}
Every trace of your presence here makes me happy and motivates me, so thank you so much for visiting my blog and for all the comments. I invite you to watch and read, and if you like it, to observe :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.
















