Lista blogów » Różnotematycznie.

CZY ZDROWE ODŻYWIANIE MUSI BYĆ DROGIE?

Zobacz oryginał
Hej!

  Wielokrotnie spotkałam się z osobami, które z jednej strony chciałyby żyć zdrowiej lub schudnąć, a z drugiej - cały czas nie mogą przekonać się do zdrowszego odżywiania. Powodów jest dużo - lenistwo, brak czasu na gotowanie, względy finansowe, zbyt duża miłość do słodyczy, z którymi nie chcą się rozstać. Najczęściej jednak słyszałam argument, że "zdrowe produkty są drogie" lub "chyba musiał(a)bym zmienić pracę, żeby było mnie stać na te dietetyczne fanaberie - te wszystkie superfoods są takie drogie!". Mnie to nie przekonuje - dlaczego? A dlatego, że wiele lat temu, kiedy w Polsce nikt nie słyszał o spirulinie, jagodach goji, orzechach brazylijskich, nasionach chia itp, wskaźnik otyłości w naszym kraju był dużo niższy, niż obecnie. 

   W dodatku były to czasy, kiedy dużo mniej osób zastanawiało się nad dietami cud, niespecjalnie wiedziano, jak zabrać się za odchudzanie, a siłownia była zarezerwowana tylko dla tych największych pasjonatów. Nikt wtedy nie słyszał nawet o alergiach pokarmowych. Ludzie nie siedzieli jednak tyle przed komputerem (bo ich nie mieli), przed telewizorem, więcej chodzili pieszo, a dzieci grały w piłkę na podwórku i nie pisały sobie lewych zwolnień z wf. Życie toczyło się naturalnym torem, jadło się wszystko w rozsądnych ilościach, a tradycyjne potrawy były na porządku dziennym - i nikt nie zastanawiał się, czy może lepiej zjeść kurczaka bez panierki i duszonego na wodzie, bo mniej kalorii. Królował smalec, ale nie było fast foodów. Jedzono biały chleb, nikt nie narzekał na mleko, "cukier krzepił" i nie był specjalnie posądzany o powodowanie nadwagi. A jednak społeczeństwo było w o wiele lepszej formie, niż obecnie. Dlatego dziś udowodnię Wam, że zdrowe odżywianie wcale nie musi być drogie. 

asdf.png

  Do czego zmierzam? A do tego, że kiedyś - bez wydziwiania i po prostu naturalnie, odruchowo - ludzie dbali o siebie, jedli NORMALNIE i byli zdrowi (a na pewno zdrowsi, niż obecnie - pod względem chorób cywilizacyjnych). I to, co kiedyś było naturalne, dziś jest... jak to nazwać - wyczynem? Rezygnacja z fast foodów, słodyczy, leniwego trybu życia na rzecz tego, co kiedyś było na porządku dziennym troszkę może przerażać... No to zobaczmy - kilka przykładów na to, że to mniej zdrowe produkty mogą być droższe, niż ich zdrowe "odpowiedniki".


1. WODA I NAPOJE GAZOWANE
Pierwszy (jakże prosty, ale dobitny) przykład na to, że zdrowe odżywianie bywa często tańsze, niż niezdrowe. Na pewno znacie osoby, które nie znoszą czystej wody, za to chętnie sięgają (w zamian za nią) po puszkę czy butelkę Coli, Pepsi, Fanty itp. Półtoralitrowa butelka Coli kosztuje ok. 4,50 zł. Półtoralitrowa butelka wody mineralnej - średnio ok. 2 zł (czasami więcej, czasami mniej - zależy od firmy). Taką jedną butelką wody możemy pokryć dzienne zapotrzebowanie na wodę (doliczając jeszcze np. owoce, zupy itp - wyjdzie ze 2 l). Czy słodki napój ugasi pragnienie? Przeciwnie - sprawi, że jeszcze bardziej będzie nam się chciało pić. Kupimy kolejną i kolejną butelkę, a przy okazji dostarczymy sobie ogromnych dawek cukru. 

2. FAST FOODY SĄ DROGIE
No dobrze, może nie szarpią kieszeni tak bardzo, jak mógłby wskazywać nagłówek, ale napisałam to celowo - żebyście zwrócili uwagę. Z drugiej strony, na wydanie 15 czy 20 zł na wizytę w Maku (często kilka razy dziennie) też nie każdego stać. No i standardowe porównanie: za 5 zł wydane na niewielką porcję frytek można byłoby kupić 5 kg ziemniaków (Wam też tak zawsze mówili rodzice? :D). Frytki w domu można upiec, ewentualnie przed smażeniem zblanszować, aby nie wchłonęły tyle tłuszczu, a na koniec je z niego odsączyć - i zobaczcie, od razu będą mniej kaloryczne, niż kupione w fast foodzie. Pomijam fakt, że frytki z McDonald's składają się aż z 17 składników - pomyślcie, ile to chemii... 

3. SŁODZONE PŁATKI ŚNIADANIOWE
Czekoladowe kuleczki, miodowe krążki, słodzone musli... Nikogo nie zaskoczy już chyba fakt, że mimo ogromnej, reklamowej propagandy nie są one zdrowe. Sprawdziłam ceny w jednym z największych dyskontów i np. miodowe kółeczka kosztują prawie 7 zł za 500 g. Pierwsze lepsze, słodzone musli - 11,30 zł za 750 g. Natomiast pół kilograma o wiele zdrowszych, naturalnych płatków owsianych to wydatek niecałych 3 zł. Nie muszę mówić chyba, w co lepiej inwestować - a może lepiej napisać - na czym zaoszczędzić? :) 

4. LEPSZY JOGURT NATURALNY!
Podobnie rzecz ma się z jogurtami. Jogurt naturalny, o wiele zdrowszy, niedosładzany, bez zagęstników, bez syropu glukozowo-fruktozowego, bez aromatów zawsze jest tańszy, niż owocowy jogurt z dodatkiem tego, co wyżej wymieniłam. Sami wybierzcie! A przecież można dodać świeże owoce do naturalnego jogurtu i mamy równie smaczną przekąskę :) 

Co jeszcze świadczy o tym, że zdrowe odżywianie nie musi być drogie?

1. Odstawienie cukru, który określany jest jako "biała śmierć", jest równoznaczne z oszczędnością pieniędzy. A wyjdzie tylko na plus!
2. Słodycze kupowane w sklepach również nie przyczyniają się do poprawy zdrowia, a wręcz przeciwnie - są kaloryczno-cukrowo-chemiczną bombą. Rezygnacja z nich na rzecz owoców to kolejne złotówki w kieszeni.
3. Jedzenie nieprzetworzone bardzo często jest tańsze, niż gotowe dania lub inne produkty przetworzone. Zawsze jest to też dużo zdrowsza opcja! 
4. Warzywa i owoce sezonowe, dostępne w sklepach o określonych porach roku, zawsze są lepszym wyborem, niż sprowadzane zza granicy. Poza tym są dużo tańsze :) dlatego jesienią kupujcie jabłka, buraki, kapustę, dynię - w sezonie są najtańsze!
5. Przygotowywanie posiłków w domu na cały dzień - tzw. "dieta pudełkowa" - pozwoli decydować samemu, co ma się w owym pudełku znaleźć. Jedzenie na mieście jest droższe, a nie zawsze wiemy, co jest do takiego posiłku dodawane.
6. Stragany i ryneczki mogą być o wiele lepszą opcją, niż supermarket. Produkty tam zawsze będą świeże (w marketach mogą leżeć nawet po kilka dni - zatem bye bye, witaminy!), a ceny na takich osiedlowych straganach są zazwyczaj niższe (w końcu zaraz obok czyha konkurencyjny sprzedawca).

Jeszcze kilka wskazówek!

  Rzeczywiście, jedzenie z etykietką "bio", "eko", "fit" , a nawet "bez glutenu" jest dużo droższe, niż konwencjonalne produkty spożywcze. Nie musisz jednak ulegać marketingowi i kusić się tymi napisami. W sklepach dostępne są produkty, które nie pochodzą z ekologicznej uprawy, ale to nie ujmuje im wartości odżywczych czy prozdrowotnych. Jeśli nie masz nietolerancji glutenu, ale i tak wolisz go ograniczyć, nie musisz kupować certyfikowanych produktów bezglutenowych - wybierz po prostu takie alternatywy, które naturalnie nie posiadają tego składnika. Kasze, ryż, ziemniaki - to mogą być Twoje źródła węglowodanów w diecie - niekoniecznie pieczywo :) 

  W sklepach patrz zawsze także na niższe półki. Jedzenie krajowych producentów lub marki dyskontowe danego sklepu zazwyczaj są tańsze, niż najbardziej znane na świecie firmy. Produkty takich popularnych producentów zazwyczaj są usytuowane na półkach wyżej, niż tańsze. Pamiętajcie, że nie zawsze płacimy za jakość - często przepłacamy za ładne opakowanie i rozpoznawalną markę. 

Jak widzicie - teorię, że "zdrowe odżywianie jest za drogie" można włożyć między bajki. Dziwnym trafem spośród osób, które kupują w fast foodach, mało kto zwraca uwagę na to, że wydają na nie sporo kasy. Natomiast jeśli mieliby kupić np. pełnoziarniste pieczywo zamiast białego, natychmiast zwrócą uwagę na to, że jest np. drożdze o złotówkę. Cóż - ta złotówka to akurat dobra inwestycja w zdrowie, ale to temat na osoby post :) 

Patrzyliście na zdrowe odżywianie od tej strony?

Buziaki,
Kats. 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.