Lista blogów » Kasia Skalska

Czas dla dziecka: Moja pierwsza, domowa wyprawka dla dziecka, czyli co było mi niezbędne oraz czego drugi raz bym nie kupiła.

Zobacz oryginał
Kontynuując poprzedni wpis:

b1.png

1. Zestaw rossmannowki Babydream - spośród pełnej gamy ja wybrałam lotion, oliwkę, puder i krem ochronny na zimę. Z całego zestawu oliwkę używam najczęściej, lotionu nie użyłam jeszcze wcale (ponieważ kąpię Zojdę w emoliencie, po którym dodatkowe nawilżanie skóry nie jest potrzebne, patrz punkt: 24). Dlatego, jeśli czyjeś dziecko nie rodzi się w zimie, krem i lotion zostawiłabym na razie na półce w sklepie.
2. Zestaw Johnson's dostałam w prezencie, a JAK MÓWILI przed porodem, emolient jest cudowny na wszystko, więc szampony i żele są zbędne. Racja, a co jeśli dziecko ma okropną ciemieniuchę, którą smaruję oliwką lub tłustym kremem, po których dziecko ma okropną, klejącą czuprynę (a Zojda ma włosy prawie po pas) i emolient mi tego nie zmyje? Ja osobiście, kiedy właśnie walczę z ciemieniuchą, używam podczas kąpieli i szamponu i delikatnego żelu (bo Zojda pcha wszędzie łapy, a szczególnie do klejących się ust, kiedy pije z butelki, przez co hoduje nie wiadomo co na dłoniach i nie wyobrażam sobie umyć tego samą wodą). Lotion, jak wyżej, póki co zbędny. Cała reszta na piątkę z plusem.

b2.png

3. Balsam La Roche - Posay do skóry atopowej - co prawda nie mamy problemu z atopową skórą, jednak Zojda po porodzie miała tak suche dłonie i stopy, że skóra odchodziła z nich płatami. Po kilku dniach stosowania wyżej wymienionego balsamu, problem zniknął.
4. Dwie Ziajki: krem do pielęgnacji i maść przeciw odparzeniom - pierwszy krem ma fajną, delikatną konsystencję i udało mi się go kilka razy użyć (kilka, bo staram się mało obciążać delikatną skórę), co do odparzeń, to wcześniej stosowałam Sudocrem i Desitin. Jest jeszcze Bepanthen, ale w moje ręce jeszcze nie trafił.

b3.png

5. Płatki kosmetyczne w wersji dużej, dla niemowląt i zwykłej, prosto z mojej kosmetyczki - prawdę mówiąc używam ich tylko do przemywania twarzy Zojdy (a Zojda śpi z kocami i maskotkami na głowie, przez co wiecznie walczymy z potówkami przez pocieranie herbatą rumiankową - zapamiętać, bo działa fest!).
6. Octenisept - preparat do pielęgnacji pępka, polecany i niezbędny.
7. Patyczki kosmetyczne - kupiłam te dla dzieci, jednak jak widać na zdjęciu, częściej używam tych zwykłych.

b4.png

8. Chusteczki nawilżane - niestety poszłam na wygodę i nie używam zmoczonych wodą wacików, tylko przy przewijaniu bawię się chusteczkami. Poza tym, dalej uważam, że są dobre do wszystkiego, więc zawsze mam ich zapas. I dobre pudełko, w którym nie wysychają.
9. Pampersy - nie widzę różnicy między oryginalnymi Pampersami, pieluchami Dada czy innymi (a przetestowałam już chyba wszystkie), dlatego kupuję te, które aktualnie są na promocji. Bo dziecko sika jak fontanna, więc skoro nie przeszkadza, to po co przepłacać.
10. Woreczki na zużyte pampersy - cudowna, cudowna, pachnąca rzecz!

b5.png

11. Sól fizjologiczna - MÓWILI, że potrzeba do przemywania oczu i twarzy, to kupiłam. Zużyłam może dwie fiolki i przerzuciłam się na łagodzącą herbatę rumiankową. Soli drugi raz bym nie kupiła.
12. Mini gruszka do nosa - malutka, z miękką końcówką, przez co nie ma krzyku ani płaczu.
13. Zestaw do włosów - u nas niezbędny, bo Zojda ma włosy prawie po pas (i oczywiście nienawidzi już samego widoku tych narzędzi). Szczotka i grzebień nie tylko są dobre do czesania, jak również masowania głowy, czy wyczesywania ciemieniuchy.
14. Zestaw do paznokci - cążki i pilnik można sobie odpuścić (u nas nie były użyte jeszcze ani razu), ale te nożyczki z zaokrąglonymi końcami są cudowne i przynajmniej dla mnie, niezbędne.
15. Termometr - kiedy kupowałam, wybrałam prosty, wyginający się, gumowy, przyjazny dzieciom. Owszem, da się zmierzyć Zojdzie temperaturę, ale wolałabym coś szybszego i łatwiejszego. Teraz szukam jakiegoś lepszego, takiego na dotyk do czoła, czy bezdotykowego - ma ktoś takie cudo i mi poleci? No bo oczywiście dalej nie mam pojęcia, które są dobre.

b6.png

16. Pieluchy tetrowe i flanelowe - żeby nie skłamać, mam jednych i drugich po 10 sztuk. Tetrowe używam do wycierania, karmienia oraz używałam do podwójnego pieluchowania (Zojda urodziła się ze zwichniętym bioderkiem, przez co musiała przez 6 tygodni nosić na pampersie usztywniająca pieluchę). Flanelowe używam do przykrywania jej (na przykład, kiedy leży goła i czeka, aż Matka wody naleje do kąpieli, czy kiedy zasypia w wózku, albo na macie).

syp7.png
syp8.png

17. Pojemna komoda z szufladami - najlepiej jak najbliżej przewijaka, bo w niej (przynajmniej u nas) jest wszystko.

syp6.png

 18. Łóżeczko - u nas jest drewniane, inspiracji szukałam w internecie (przez co wiem, że łóżeczek tam jest jak mrówek), jednak ostatecznie zdałam się na mojego Tatusia, który robi mi wszystko, co drewniane. W komplecie mam trzy-poziomowe łóżeczko z szufladą pod spodem, komodę i przewijak zakładany na łóżeczko. Trójka, dla mnie, niezbędna.
19. Wyposażenie do łóżeczka - materac, podobno im twardszy, tym lepszy. MÓWILI, żeby pościel zastąpić kocykiem, jednak u nas jest super pościel: i kołdra i płaska poduszka dla dzieci. Ochraniacz na szczebelki - na początku, kiedy dziecko mało widzi i się rusza, jest to rzecz zbędna (u mnie wręcz przeszkadzała mi w obserwowaniu dziecka w nocy, dlatego z jednej strony całkowicie się go pozbyłam). Teraz kiedy Zojda dobrze widzi, nie chcę wiedzieć, co sobie myśli o wyborze Matki - tych psychodelicznych sowach :D

syp4.png

20. Przewijak - jak już wspomniałam, my mamy zakładany na łóżeczko, przez co nie muszę się schylać ani garbić. 
21. Kocyki - pytacie w komentarzach o marki, a ja znów odpowiadam, że nie przywiązuję do tego uwagi - większość kocyków dostałam w prezencie, kudłaty, dadowy ostatnio kupiłam w Biedronce na jakiejś wyprzedaży i jeden na allegro (ciąża i pierwszy miesiąc spędzony w domu uzależniły mnie od zakupów przez internet).

kol.png

22. Kołyska - byłam przeciwna, dopóki nie przyzwyczaiłam Zojdy, że lulam ją przed snem, a jej waga osiągnęła prawie 6 kilo. (Jeśli kogoś nie przekonałam, to weźcie w sklepie 6 torebek cukru na ręce i spróbujcie 30 minut kołysać i z tym chodzić.). Nowy mebel odciążył mój kręgosłup i pozwolił na powrót moich długich wieczorów przy filmie - leżąc na łóżku kołyszę ręką kołyskę, lepiej mieć nie mogę :D Dlatego, jeśli ktoś ma w planie takiego pieszczocha jak ja, oraz jeśli ma tylko miejsce na taki mebel, to od razu niech sobie w ten plan wbije również kołyseczkę.

b7.png

 23. Wanienka - u nas zawitała mała, zgrabna wanienka z Ikea (link), z której jestem bardzo zadowolona. Szczególnie, kiedy kąpiel odbywa się w salonie, a ja mam przenieść pełną wanienkę wody (no bo Królowa uwielbia brać długie kąpiele).
24. Cudowny i niezawody Oilatum Baby - emulsja do kąpieli, a w niej same cudowności dla skóry dziecka. Jak już wspomniałam wyżej, jedna nakrętka na wanienkę i nic więcej nie trzeba robić. LOVE!
25. Termometr do wody - kupiłam, ale nie używam. (Przepraszam! Używam w swojej wannie, żeby sprawdzić, w jakiej temperaturze się kąpię.) Wodę Zojdy i tak zawsze sprawdzam moim niezawodnym łokciem :-P

b8.png

26. Rogal do karmienia - poduszka wypełniona granulatem, przez co dopasowuje się do wszystkiego: można na niej spać, karmić dziecko, czy opierać go na nim. U nas sprawdził się tylko trzeci wariant - robiłam z niej tron dla Królowej, kiedy chciała leżeć wyżej i widzieć co się na komnatach dzieje. Ale Mamy sobie chwalą przy karmieniu i spaniu, więc można spróbować.

syp3.png
100_9456.JPG
IMG_1303.edit1.jpg

27, 28. Wózek i fotelik do samochodu - żeby nie powtarzać i wałkować sto razy tego samego tematu, przypomnę, że mój wybór to Bebetto Luca, cudownie się nim jeździ (a tłukę nim i tłukę po zakopiańskich śniegach), a całą resztę można poczytać w adekwatnym poście - link.

ctn.jpg

29. Butelki - długo zastanawiałam się między Avent a Tommee Tippee, jednak mój wybór ostatecznie padł na te drugie. I jestem z nich baaardzo zadowolona.

Na pewno o czymś zapomniałam, dlatego liczę znów na pomoc Mam w komentarzach. Myślę jednak, że to, co dziś w tym poście umieściłam było mi najbardziej potrzebne. 
Zojda rośnie jak na drożdżach, moja góralska sypialnia stała się na dobre taborem cygańskim. Teraz jesteśmy na etapie kolorowych karuzeli, wczoraj przyjechał nowy tron, leżaczek - bujaczek, i Królowa w pełni szczęścia - no cóż, jutro kończy już dwa miesiące! Nie wiem, kiedy to zleciało, ale leci szybko fest - byle do wiosny!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.