Lista blogów » Kasia Skalska

Czas dla dziecka: Historia mojej ciąży & jak moja intymna sypialnia stała się pokojem dla dziecka.

Zobacz oryginał
Oto nastał ten moment, kiedy wkraczam w 9 miesiąc ciąży i w każdej chwili mogę zniknąć stąd na dłuższą chwilę, dlatego postanowiłam opowiedzieć Wam o tym, jak odkryłam, że brakuje w naszym domu Zochy oraz o tym, jak moja intymna, pielęgnowana sypialnia, w ciągu pół roku stała się pokojem dziecięcym, pewnie na kolejne pół roku. No i o tym, jak mi to w ogóle nie przeszkadza ;-)

16.png

Pierwszy objaw ciąży?
Moja ciąża była w stu procentach planowana, dlatego pierwszy test zrobiłam zanim miał pojawić się okres (co z perspektywy czasu uznaję za chore, ale jak zobaczycie, będę bardzo narwana w kilku ciążowych kwestiach, więc robienie testu o wiele za wcześnie jest tylko namiastką). Na teście druga kreska wyszła tak blada, że tylko ja ją widziałam (ale widziałam!), dlatego w trybie natychmiastowym udałam się do lekarza. Mistrzu (tak będę go tu nazywać), kiedy usłyszał, że nawet termin okresu nie minął, popatrzył na mnie jak na wariata, jednak na USG pokazał mi pęcherzyk ciążowy. Był to 5 tydzień ciąży, a co za tym idzie, sam początek, a pęcherzyki w tym okresie w 50 procentach same obumierają - wiecie co czułam, kiedy wyszłam ze zdjęciem pęcherzyka i świadomością, że mam się zgłosić za 2 tygodnie, kiedy to będę, albo nie będę w ciąży? Kiedy miałam to zdjęcie w ręce i chciałam już od razu całemu światu powiedzieć, a nie mogłam? Przez moje narwanie były to najdłuższe 2 tygodnie mojego życia.

syp1.png

Czy miałam mdłości?
Pierwsze trzy miesiące były dla mnie okrutne - jako osoba, która w życiu nie miała mdłości, nagle doznałam ich w najgorszej i najmocniejszej wersji. Najpierw był ślinotok - i tu proszę sobie nie wyobrażać mnie z wodospadem cieknącym z kącika ust ;-) Po prostu czułam, że cały czas muszę przełykać ślinę. Byłam też cały czas głodna, a samo otwarcie lodówki (ba! pomyślenie o otwarciu lodówki) kończyło się sprintem do toalety, z którą zaprzyjaźniłam się na te pierwsze miesiące, jak z żadnym innym sprzętem w domu. Nietolerancja na smak i zapach pasty do zębów była równie mocna, ale oszczędzę Wam opisu codziennego mycia zębów, bo moglibyście pożałować, że to przeczytaliście. Brzuch rósł, reszta ciała chudła, przez co w 2 miesiące schudłam 6 kilogramów. Punktem ostatecznym mdłości I trymestru było moje wesele, gdzie byłam chuda, ale mogłam już wszystko jeść ;-)

Dobra rada Skalskiej:
Internet jest zbawieniem w wielu kwestiach, ale również czasami bywa przekleństwem. Kiedy tylko coś mi się działo, wujek google podsyłał mi tak przeróżne odpowiedzi, że raz wydawało mi się, że umieram, a wujek mówił, że to normalne, a raz czułam się dobrze, a wujek podsyłał mi takie anomalie, że miałam wrażenie, że jestem ich wszystkich posiadaczką. Doszło do tego, że idąc do Mistrza z wynikami badań, które zawsze odnotowywał w mojej książeczce ciążowej jako "norma", ja na siłę chciałam wmówić mu, że na bank mi coś jest. Popadłam w taką paranoję, że w 5 miesiącu ciąży, w wyszukiwarce zostało zablokowane mi wyszukiwanie czegokolwiek ze słowem "ciąża", zablokowane prawie siłą... ;-) Ale dzięki temu, po rozmowach z Młodymi Mamami i otrzymaniu mądrych książek (o których poniżej), nagle ozdrowiałam! Gdybym mogła cofnąć czas, na pewno sama oszczędziłabym sobie frustracji i stresu, nie czytając ślepo tego, co podsyła mi internet.

syp5.png

Ulubione uroki II trymestru?
W drugim trymestrze mogłam wszystko, choć to wszystko było trochę na wariackich papierach - potrafiłam mieć przypływ energii rano, po czym w południe padałam, jak dziecko i spałam pół dnia, żeby wieczorem znów wrócić do życia. Jadłam wszystko, więc tyłam tyłam i, ku mojemu przerażeniu, tyłam. Tak, jedzenie wszystkiego i zwalanie tego na ciążę, było moim ulubionym urokiem tego czasu ;-)

Czy miałam jakieś zachcianki?
Tak szczerze, to nie. W pierwszym trymestrze jadłam bardzo dużo owoców, bo tylko one nie miały intensywnego zapachu (czytaj: nie śmierdziały mi, jak cała reszta). Być może to kwestia tego, że z natury jestem wszystkożerna i nie ma chyba dania, którego nie lubię. Po prostu lubię dużo i dobrze zjeść ;-)

Ile przytyłam w ciąży?
Patrząc na to, że wkraczam w 9 miesiąc, gdzie podobno już niewiele się tyje, dodając i odejmując wahania wagi z samego początku ciąży, do tej pory przytyłam zacne 10 kilogramów.

syp4.png
syp6.png

Czy chodziłam do szkoły rodzenia?
Nie. A czy to był dobry, czy zły wybór, opowiem Wam, jak urodzę. Oczywiście, że boję się porodu, ale nie tak bardzo, jak opisują to inne kobiety. Nie boję się krwi, nie boję się bólu (tak, wiem, mogę się zdziwić), a decydując się na dziecko, decydowałam się gratis na całą otoczkę. Uważam, że poród jest czymś naturalnym i trzeba to przeżyć. Bardzo pomogła mi książka "W oczekiwaniu na dziecko", która jako pierwsza z gatunku trafiła w moje ręce, w której można znaleźć odpowiedź na każde nurtujące pytanie. "Język niemowląt" natomiast, to konkretnie napisana książka, bez żadnego owijania w bawełnę, i promowania "jakie to wszystko jest cudowne" - jest cudowne, ale trzeba się tego nauczyć. Cieszę się niezmiernie, że wiele moich koleżanek również zdecydowało się na swoje pociechy w 2014 roku, przez co napatrzyłam się już trochę na te maleństwa, tym bardziej, że z porodem zostałam już tylko ja ;-)

Jedyne, czego się boję to to, że tak naprawdę nie wiem, kiedy to się zacznie. Jako, że wszystko mam zawsze zaplanowane, poukładane i rozpisane, tu sytuacja jest jedną wielką niewiadomą ;-)

syp9.png
syp7.png
syp8.png

Czy bardzo zmieniła się moja garderoba w ciąży?
I tu ukłon niski i podziękowania dla Młodych Mam, których radzę się w niektórych sprawach na facebooku, które piszą mi szczerze, a ja ich słowa biorę sobie głęboko do serca. Gdyby nie to, zapewne w 3 miesiącu ciąży, kiedy nie miałam jeszcze brzucha, miałabym już trzy szafy ubrań, które teraz okazałyby się zbędne. Przez całą ciążę moja garderoba powiększyła się jedynie o 2 pary spodni ciążowych. Prócz tych spodni, nie kupiłam nic ciążowego do ubrania.

Za to moje dziecko jest wyposażone w nadmiar ubrań, co najmniej do 3 roku życia, co zaowocowało nową szafą, która znalazła się w trybie natychmiastowym, w porównaniu z moją, o którą walczyłam rok ;-)

syp2.png
syp10.png
wy7.png
wy6.png
k5.png

Więcej o ubrankach możecie przypomnieć sobie tu: "Wyprzedażowe ubranka, lato 2014.", a o całej reszcie w zakładce "DZIECKO" w kategoriach, po prawej stronie bloga. O wózku pisałam już tu: "Bebetto Luca 3w1...", a wszystko, co drewniane, zrobił mi jak zwykle Tatuś.

syp3.png

 Aktualizując post, który napisałam przed weekendem, przed wizytą u Mistrza, okazało się, że Zosi bardzo śpieszy się na świat i zostałam Skalską spakowaną do szpitala, leżącą i odpoczywającą w stu procentach, co by jeszcze co najmniej z tydzień na tych "wczasach" poleżeć. Życzcie mi powodzenia i do zaś! ;-)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.