Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Cygaretki i długa kamizelka

Zobacz oryginał

O tym, że lubię kamizelki mieliście i miałyście okazję przekonać się już niejednokrotnie - od ponad roku co jakiś czas przemycam je w swoich pokazywanych Wam na blogu zestawach.
Nigdy jednak nie pokazałam Wam mojego najnowszego kamizelkowego nabytku - kamizelki, którą jeśli nazwiemy kamizelką maksi, to żadnego nadużycia nie popełnimy ;)


d%25C5%2582uga%2Bkamizelka%2Bi%2Bcygaret

Taką długą kamizelkę wymarzyłam sobie na długo przed tym, zanim udało mi się ją upolować.

W początkach ubiegłorocznej wiosny, kiedy to zaczęłam dostrzegać takie w lookbookach przeróżnych sieciówek i na rozmaitych portalach modowych.

Razem z "fazą" na długą kamizelkę wkręciła mi się też ta na długą marynarkę, jednak po przeszacowaniu ilości marynarek, które mam w szafie (a których i tak nie noszę) myśl o kupnie marynarki zdołałam od siebie odpędzić (nie bez pomocy losu - kiedyś już Wam opisywałam, jak to udawało mi się znaleźć wyłącznie marynarki wykonane z materiału przeznaczonego jedynie do prania chemicznego, opatrzone zakazem prasowania, a poza tym zdecydowanie na mnie za długie i za szerokie).

Tej o kamizelce - nie.

Aczkolwiek byłam już naprawdę bliską pogodzenia się z tym, że nigdzie nie upoluję takiej, jakiej szukam.
I w rozsądnej cenie - co, nie powiem, było tu bardzo ważne.

11.jpg

Chociaż bardzo lubię kupować i nosić nowe ubrania, to jestem w stanie zrezygnować z jakiegoś zakupu, jeśli przez dłuższy czas nie znajdę tego, czego szukam - najczęściej robię tak wtedy, kiedy mam na głowie inne, ważniejsze od kupna jakiegoś ciucha wydatki, albo gdy "zachoruję" na coś innego, bardziej już mi się podobającego.

Jako że idealnej długiej kamizelki nie udało mi się nigdzie kupić przez kilka dobrych miesięcy, to też w pewnym momencie przestałam o niej myśleć - aż gdzieś w okolicy początków września zawitałam do Pewnego Popularnego Hipermarketu (celem kupna ziemniaków polskich, kilogramów ich trzech - bo w naprawdę zacnej promocji były! grzech nie skorzystać!). A że Pewien Popularny Hipermarket (oficjalnie pod nazwą "Tesco" znany) ma dość mocno rozbudowany dział odzieżowy, to nie byłabym sobą, gdybym go przy okazji zakupów nie odwiedziła.

Sprzedawane w Tesco ubrania marki F&F lubię, bo wyglądają i noszą się bardzo przyzwoicie, a poza tym ceny mają raczej niskie.
Raczej, bo nie jest to jakaś taniocha - mniej więcej ten sam pułap cenowy, co H&M.
Więc choć rzadko bardzo - pomimo tego, że mam tam niesamowicie blisko - Tesco odwiedzam, to przy każdej okazji mojego w nim pobytu po jego części "ciuchowej" bacznie się rozglądam.

I zawsze coś ciekawego w trakcie tego rozglądania się znajduję.

Tego wrześniowego popołudnia znalazłam tę właśnie kamizelkę.
Nie tylko tak długą, jak długiej kamizelki szukałam, ale i tanią bardzo - bo ledwie 39 złotych kosztującą.

Radości nie było końca!

Z tego jej ogromu zupełnie zapomniałam o ziemniakach, które porzuciłam gdzieś pomiędzy wieszakami z ubraniami (za co z tego miejsca serdecznie pragnę przeprosić pracownice działu, które zapewne potem musiały je osobiście przetachać na ten z warzywami, wstyd mi do dzisiaj!) - o ich braku zorientowałam się dopiero w autobusie -.-

3.jpg

Od pierwszych chwil wiedziałam, z czym będę nosić moją kamizelkę - z cygaretkami!

To była oczywista oczywistość.

A jeśli nie z nimi, to z jakimikolwiek innymi eleganckimi spodniami.

2.jpg

Kiedy przyniosłam do domu kamizelkę, to żadnych cygaretek na "stanie" nie miałam - ale miałam okazję ku temu, żeby je sobie sprawić": zbliżającą się wielkimi krokami obronę.

Jak wiecie - elegancji nie lubię, ale nawet ja zdaję sobie sprawę z tego, że są takie sytuacje w życiu, kiedy to głupa rżnąć nie można i stawić się gdzieś w rurkach albo bryczesach nie wypada.

No nie ma bata - lepiej tego nie robić.
Z rozmaitych przyczyn.

Wiedząc więc, że obrona pracy dyplomowej zdecydowanie do takich sytuacji należy postanowiłam jakoś na niej wyglądać.

No i kupiłam cygaretki - o, te: z tego posta.

woonerf%2B%25C5%2581%25C3%25B3d%25C5%25B

Eleganckie spodnie z kantem to ciuch, który przyda się nie tylko na wielce formalne wyjścia, a i w codziennych "stylizacjach" będzie wyglądał dobrze.

Świetnie sprawdzi się w każdym zestawie stylizowanym nieco na męski look.

Bardzo się cieszę, że je kupiłam, bo od tego czasu nosiłam je wielokrotnie.
I ciągle noszę.

10.jpg

Kupić cygaretki z naprawdę cygaretkową, krótką nogawką jeśli jest się niewysokim kurduplem to nie lada wyzwanie - rzecz niemalże niemożliwa do wykonania.

Tamte "obronowe" upolowałam w H&M'ie, po paru godzinach spędzonych na mierzeniu kolejnych modeli.

Wiele przymierzanych przeze mnie par leżało źle - miały zbyt obcisłe nogawki, za szeroki pas lub wyglądały zwyczajnie przydługo.
Ale jakimś cudem udało się - znalazłam takie, które prezentowały się dobrze.

Pamiętając tę moc trudności, z jakimi przyszło mi się wówczas borykać postanowiłam nie przepuścić okazji, która nadarzyła mi się niedawno, kiedy to wyruszyłam na tegoroczne wyprzedażowe łowy - gdy na resztkach wyprzedaży w Stradivariusie znalazłam cygaretki leżące prawie tak dobrze, jak tamte, to bez chwili namysłu zaniosłam je do kasy.

A że kosztowały 35 złotych, to naprawdę - nie było się nad czym namyślać.

5.jpg

Chociaż - powinnam była przewidzieć, że lepiej będzie wziąć jakąś mniej wygniecioną parę.

Zgarnęłam egzemplarz tak pognieciony, że kiedy w domu wzięłam się za sumienne odprasowywanie go, to wyprasowałam mu wszystkie kanty.

A ja dwóch rzeczy robić totalnie prasować nie potrafię - koszul i spodni z kantem.

Koszule zawsze gniotę tak, że wyglądają gorzej, niż przed prasowaniem, a kanty rozprostowuję do tego stopnia, że potem to już tylko wprawna ręka mojej mamy jest w stanie je na nowo zaprasować :D

Kiedy robiliśmy zdjęcia, to w żaden sposób nikogo o pomoc w przywróceniu spodniom kantów poprosić nie mogłam - musicie więc zadowolić się fotami cygaretek kantów pozbawionych ;P

Przepraszam, próbowałam!

be%25C5%25BCowy%2Bsweter%2Bz%2Bgolfem%2B
Pamiętacie, jak w zimowym poście donosiłam Wam, że tamten sweter nie jest jedynym jasnym ciuchem, który tej zimy sobie sprawiłam?

Otóż ten z dzisiejszego wpisu jest właśnie tym drugim.

d%25C5%2582uga%2Bkamizelka%2Bbe%25C5%25B
Od czasu, gdy go kupiłam zdążył mi się już przestać podobać, bo to chyba najbardziej zaciągający się i mechacący sweter, jaki miałam.

Wiecie, ja sobie zdaję sprawę z tego, że sweter z akrylem to jest swetrowe dno, a nie zakup na lata, ale mimo wszystko wiele akrylowych swetrów w swojej szafie posiadam i jednak większości z nich udało się przetrwać nawet (nie żartuję) kilkanaście lat.

Ten nie wytrzymał dwóch miesięcy.

Nie tyle obecność akrylu w nim za tę jego słabą wytrzymałość winię, co rodzaj luźnego dość splotu, jaki przy jego produkcji został użyty.

Spodziewałam się, że posłuży mi w dobrym stanie nieco dłużej, ale już, trudno - kosztował niecałe piętnaście złotych, nie ma co nad nim płakać.

listonoszka%2BSinsay.jpg
Torebka - znowu ta, którą niedawno też Wam pokazywałam.

Bo obok goszczącej w moim ostatnim poście listonoszki jest jedną z tych torebek, z którymi rozstać się od dłuższego czasu nie mogę.

7.jpg

Długa kamizelka - F&F
Sweter - C&A
Cygaretki - Stradivarius
Listonoszka - SinSay
Oksfordki - Even&Odd (Zalando)

8.jpg

Jeśli którejś z Was podobają się buty z tego posta, to informuję, że nadal są na Zalando - obecnie w bardzo niskiej cenie.

Nie mam żadnych profitów z tego, że Wam je podlinkuję, a może ktoś szuka podobnych butów.

O, tu są: klik.

Niestety - w paru raptem rozmiarach.
Jakby co - warto wziąć o rozmiar mniejsze, niż się nosi.
Ja wybrałam te w rozmiarze 38 i musiałam zakupić im wkładki.

Buty są naprawdę porządne, dobrze skrojone i wyglądają jak skórzane - choć skórzane w żadnym razie nie są. 

6.jpg

Wiem, że większość z Was świętuje dziś Walentynki - ja nie przygotowałam dla Was żadnej walentynkowej stylizacji, ale za to pożyczę Wam z okazji tego uroczego święta wszystkiego dobrego.

I mocy miłości - nie tylko 14 lutego, ale i przez cały rok :)

Ściskam bardzo - Wasza Mar!

P.S. Pewnie zaskoczyłam Was tym, że zdjęcia nie są - jak to zwykle u mnie - wykonane w którymś z łódzkich parków, a w miejskiej przestrzeni ;)

Jakoś do tego zestawu plener przyrodniczy średnio mi pasował.

Tym razem za miejsce do zdjęć posłużyły nam dwa łódzkie woonerfy - przy ulicach 6 Sierpnia i Romualda Traugutta. 

Już kiedyś robiliśmy zdjęcia z wykorzystaniem jako tła dla nich zabudowy jednego z woonerfów, tam też trochę Wam o idei woonerfu opowiadałam, ale jeśli ktoś nie pamięta tego posta albo dopiero teraz do mnie zajrzał, to zostawiam Wam link do ciekawej strony na ten temat - klik!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.