Creative Blog Tour
Zobacz oryginał śr., 26/11/2014 - 19:28 Nie często biorę udział w blogowych łańcuszkach, ale zaproszenie do Creative Blog Tour z chęcią przyjęłam. Jest to zabawa, która ma na celu promowanie kreatywnych blogów. Wymieniamy 2-3 osoby, których strony wywarły na nas wrażenie i piszemy o nich kilka słów.
Mnie do zabawy zaprosiła Margarett, niezwykle pomysłowa i twórcza osoba. Mam wrażenie, że potrafiłaby przemienić każdy nieciekawy ciuch w piękną, oryginalną kreację. Zachęcam Was do przejrzenia zakładki Diy. Margarett jest w stanie z gorsetu zrobić kopertówkę, z męskich koszulek bardzo kobiece bluzeczki, a ze swetra czapkę. Szyje też ubrania według własnych projektów . Ja zachwycam się torebkami, które wychodzą spod jej igły. Opadła mi szczęka na widok tej czerwonej z frędzlami.
W tej zabawie należy też odpowiedzieć na kilka pytań:
- Nad czym obecnie pracuję?
Szyję czerwono-białą sukienkę według wykroju z Burdy. Wykańczam też cemelową, wełnianą bluzę, którą już niedługo będziecie mogli zobaczyć na blogu.
- Czym moja praca różni się od innych?
Może tym, że tworzę z pasją. Uwielbiam spędzać czas przy maszynie. Staram się, aby moje ubrania były oryginalne. Coraz mniej korzystam z gotowych wykrojów. Ciągle się uczę, doskonale.
- Dlaczego tworzę i piszę bloga?
Ciężko mi było zdecydować się czy prowadzić bloga, czy nie. W końcu założył go za mnie mój facet i jestem mu za to wdzięczna. Zawsze ciężko mi było usiąść przy czymś na dłużej. Bałam się, że szycie szybko mi się znudzi. Chciałam, aby blog mobilizował mnie do pracy. Tak też się stało. Od samego początku staram się szyć minimum jedną rzecz tygodniowo.
- Jak wygląda mój proces tworzenia?
Chaos. Mam pomysł, szukam tkaniny, pomysł się zmienia, tkanina nie pasuje. Najlepiej więc jest poczekać aż wizja nowej spódnicy, bluzki czy sukienki zagości w głowie na dłużej. Ja jednak jestem niecierpliwa i chce już i teraz. Załóżmy, że już wszystko jest ustalone i przygotowane, czas zasiąść do maszyny. Nitki są wszędzie, ścinki poniewierają się po całym pokoju. Najwięcej czasu spędzam na szukaniu nożyczek i miarki krawieckiej. Uwielbiam mieć ładnie wykończone ciuchy, więc zdarza mi się zdenerwować, gdy coś nie wychodzi. Idę wtedy do kuchni, piję cappuccino i wracam do szycia pełna energii. Gdy już wszystko jest skończone, sprzątam, siadam na łóżku i szczęśliwa podziwiam moje nowe dzieło. Choć zdarza się też, że ze swojej pracy zadowolona nie jestem. Długo się nie wściekam, bo w końcu człowiek uczy się na błędach.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.






