Colombo w żółtym prochowcu / Colombo in yellow duster coat
Zobacz oryginał czw., 11/05/2017 - 07:09
Od razu o stylizacji, bo dziś trochę nostalgicznie.
To jest post wielokrotnie nostalgiczny. Po pierwsze i najważniejsze, ponieważ mam na sobie czerwoną bluzkę, wyhaftowaną cudnie przez moją teściową. Niestety od kilku lat mamy nie ma już wśród nas. To bardzo smutne, bo była wspaniałym człowiekiem i bardzo ciepłą osobą. Przy okazji pięknie haftowała. Mam kilka lnianych obrusów wykonanych i sprezentowanych mi przez nią 30 lat temu. Jak to dziwnie brzmi ... Natomiast tę bluzeczkę i mam nadzieję wkrótce także dwie inne, zieloną i beżową, mogę pokazać dzięki życzliwości Gabrysi, siostry mojego męża. Gabrysia, gdy dowiedziała się, że w tym roku hafty są bardzo modne, zrobiła przegląd szafy i wyszperała te cuda. Ponieważ bardzo mnie wspiera w blogowaniu, postanowiła udostępnić mi je do prezentacji na blogu. Szczerze mówiąc, o ile w zeszłym roku w sh pojawiały się jeszcze haftowane rzeczy, to w tym jest z nimi bardzo kiepsko, albo ja się po prostu spóźniam :) Gabrysine bluzeczki mają także po 20-30 lat, więc spokojnie kwalifikują się do kategorii vintage. Mają też nieco dziwne kroje, bo krawcowa podobno miała do tego fantazję. Ta ma np. krótki rękawek, ale bardzo rozkloszowany. Dzięki temu bluzki idealnie wpisują się w aktualne trendy :) O haftach pisałam już co nieco TU.
Drugim istotnym składnikiem dzisiejszej stylizacji jest żółty trencz, czy bardziej prochowiec. Wpadł mi w ręce, kiedy na wszystkie świętości odżegnywałam się nogą od koloru żółtego tak modnego tej wiosny ;) Płaszcz jest prosty, zamaszysty, i krojem kojarzy mi się z tym, który nosił porucznik Colombo, pamiętacie? Przywołuje mi też skojarzenia z Niebieskim Prochowcem Cohena i Żółtą Łodzią Podwodną ;) Skoro już ten płaszcz się u mnie pojawił, ciężko zastanawiałam się jak go pokazać. Z żółtym kolorem nie przyjaźniłam się dotąd niestety wcale, a z obszernymi ubraniami dopiero się zapoznaję. Wtedy przypomniała mi się Victoria Beckham, która nie pierwszy raz jest moją inspiracją, tym razem w żółtej długiej kamizelce i niebieskich spodniach. Podobne spodnie już na szczęście miałam. Moją inspirację Victorią pokazuję na końcu posta. Ja postanowiłam jeszcze bardziej podkręcić kolorystycznie jej propozycję, zamieniając łagodzącą całość biel na intensywną czerwień, stąd zestawienie z nostalgiczną bluzeczką. Chociaż jajkowy, podobno mdły zestaw bieli z żółtym bardzo mnie kusi.
Tymczasem dziś mamy 3 mocne kolory, podobnie, a jednak inaczej jak u Krzysztofa Kieślowskiego, czyli żółty, czerwony i niebieski. Co za dziwny post, co rusz nostalgiczne skojarzenie, Ciekawa jestem Waszej opinii na tak energetyczny zestaw, który prezentuję dziś w 2 opcjach: na niebotycznych czerwonych szpilkach i w czerwonych balerinkach. Wiem, że wśród Was są zwolenniczki działania na różnych poziomach :) Do tego zestawu dodałam płaską plecioną torebkę w biało czerwone paski. Ponieważ nagle pojawiło się mocne słońce, niektóre zdjęcia są nieco prześwietlone. Wiem o tym, bo nawet oczka sobie mróżę :)
pochodzi z second-handów.
szpilki/heels - ATMOSPHERE
balerinki/ballerinas - GEORGE
bluzka/blouse - vintage
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.

















