Lista blogów » Fotografia sposobem wyrazu
Lot do Lizbony miałyśmy z Warszawy. Do Warszawy mamy 5h autem, jednakże w takim stanie nie można prowadzić auta. Wcześniej wykupiłyśmy loty z Gdańska do Warszawy. Do Trójmiasta dostałyśmy się pociągiem. Aby dojechać na lotnisko, udałyśmy się na SKM, która podjeżdża pod sam port lotniczy w Gdańsku. I potem udałyśmy się na nasz lot do stolicy. Za pociągi i samolot zapłaciłyśmy małe pieniądze. Lot do Warszawy możecie upolować już od 9zł za osobę w jedną stronę. Loty do Warszawy obsługuje linia Ryanair. Na pokład możecie wnieść torebkę i bagaż podręczny, co jest super sprawą.
Co warto zobaczyć w Lizbonie? | fotorelacja + mini poradnik
Zobacz oryginał śr., 26/07/2017 - 20:14Jak wiecie uwielbiam podróżować. Wyjeżdżam, kiedy tylko czas i obowiązki mi na to pozwalają. Mój ostatni wyjazd miał miejsce w czerwcu. Był mi bardzo potrzebny. Wyjechałam dwa dni po zakończeniu sesji letniej na studiach. Wyjazd do końca stał pod znakiem zapytania, ponieważ moi domownicy zachorowali na epidemiologiczne zapalenie spojówek. Oczy są całe czerwone, małe jak szparki, słabo się widzi. U każdego objawy mogą być różne. Dzień przed wyjazdem dostałyśmy pozwolenie od lekarza na wyjazd. Ja na szczęście byłam zdrowa. I tak pojechałyśmy na kolejny udany wypad. Po krótkim wstępie zapraszam Was do obejrzenia fotorelacji i przeczytania mini poradnika o Lizbonie. Wspomnę, że w Lizbonie pogoda była dla nas idealna było ciepło, jednakże nie było mocnego słońca, co było ważne dla oczu mojej mamy. Bez przedłużania, przejdźmy do relacji:)
Lot do Lizbony miałyśmy z Warszawy. Do Warszawy mamy 5h autem, jednakże w takim stanie nie można prowadzić auta. Wcześniej wykupiłyśmy loty z Gdańska do Warszawy. Do Trójmiasta dostałyśmy się pociągiem. Aby dojechać na lotnisko, udałyśmy się na SKM, która podjeżdża pod sam port lotniczy w Gdańsku. I potem udałyśmy się na nasz lot do stolicy. Za pociągi i samolot zapłaciłyśmy małe pieniądze. Lot do Warszawy możecie upolować już od 9zł za osobę w jedną stronę. Loty do Warszawy obsługuje linia Ryanair. Na pokład możecie wnieść torebkę i bagaż podręczny, co jest super sprawą.Po 40 minutach lotu jesteśmy w Warszawie na lotnisku Chopina. Lot do Lizbony miałyśmy wieczorem, więc miałyśmy dla siebie kilka godzin w Warszawie. Wybrałyśmy się na 'spacer' po Złotych tarasach oraz udałyśmy się do kawiarni Warszawski Lukier i zjadłyśmy / wypiłyśmy przepyszne freakshaki. Po pobycie w centrum stolicy wróciłyśmy pociągiem na lotnisko. Udałyśmy się na lot samolotem linii Wizzair i już przed północą byłyśmy w Lizbonie. Do naszego hotelu dojechałyśmy taryfą. W Lizbonie nie można wybrzydzać co do taksówki i bierze się pierwszą, która podjedzie.
DZIEŃ I
Pierwszy dzień w Lizbonie przeznaczyłyśmy na spokojne zwiedzanie. W trosce o oczy najpierw wybrałyśmy się na zakupy, aby nie narażać oczu na mocne światło słoneczne. Z reguły na wyjazdach ostatni dzień pobytu przeznaczamy na shopping. Teraz było kompletnie na odwrót. Z naszego hotelu miałyśmy blisko na metro, autobusy czy tramwaje. W Lizbonie ciężko poruszać się na pieszo - na pewno nie na długie dystanse, więc musiałyśmy posiłkować się transportem miejskim. Dobowa karta na wszelkie środki transportu kosztuje 6,15 euro. Do centrum handlowego Colombo dojechałyśmy metrem, które podjeżdża pod samo centrum. Centrum jest bardzo ładne, to piękny budynek. Jest wiele sklepów takich jak mój ukochany Primark, Forever 21, Zara i inne znane nam sieciówki i nie tylko. Są 3 supermarkety, fast foody i wiele innych. Co kupiłam w Lizbonie, możecie zobaczyć tutaj.
Po powrocie z zakupów wyruszyłyśmy na zwiedzanie. Po drodze na metro wykonałyśmy zdjęcia stylizacji na bloga, które możecie zobaczyć w tym poście. Pojechałyśmy zobaczyć okolicę nad morzem. Morze samo w sobie średnie, jednak okolica obok niego już bardzo ładna. Podczas naszego spaceru na Placu handlowym (Praca do Comercio) odbywał się koncert. Koło placu i nie tylko można zobaczyć zabytkowe tramwaje turystyczne. Na placu wykonałyśmy zdjęcia kolejnej stylizacji, które możecie zobaczyć tutaj. Następnie byłyśmy pod windą Santa Justa, z której rozpościera się widok na miasto. Nie wjechałyśmy na górę, aby podziwiać panoramę, ponieważ było pochmurno i stwierdziłyśmy, że nie będzie nic widać. Potem udałyśmy się na plac Miejski (praca do Municipio). Znajdują się tam ratusz, pomnik, teatr narodowy.
DZIEŃ II
Dzień drugi czyli niedziela. Postanowiłyśmy wybrać się do Fatimy oddalonej od Lizbony o 1,5h drogi autobusem. Rano wyruszyłyśmy na autobus Rede expressos, który zawiózł nas do miasta objawień. Przejazd autobusem kosztuje 12,5 euro w jedną stronę od osoby. W autobusie jest wifi, jednakże słabo ono działa. W Fatimie było bardzo dużo pielgrzymów. Wiele osób zapalało duże świece z intencją, szło na kolanach wokół świątyni. Udałyśmy się do świątyni i w inne ważne miejsca, uczestniczyłyśmy we Mszy świętej i udałyśmy się na autobus powrotny.
Po powrocie ruszyłyśmy na dalsze zwiedzanie. Nasz wybór padł na dzielnicę Alfama. Najlepiej wybrać się tam pod wieczór. Dzielnica obfituje w masę wąskich, klimatycznych uliczek, przystrojonych girlandami. Wszędzie rozbrzmiewa muzyka fado. Naprawdę panuje tam świetna atmosfera. Na Alfamę najłatwiej dostać się tramwajem nr 28, jednak jeżdżą nim tłumy ludzi, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość, aby się do niego dostać.
Po obejrzeniu pięknej Alfamy skierowałyśmy się do Belem - podmiejskiej dzielnicy Lizbony rozciągającej się w okolicy dawnego portu Restelo. W tym porcie w 1497r. Vasco da Gama rozpoczął swój słynny rejs do Indii. W Belem zobaczyłyśmy klasztor Hieronimitów, pomnik Odkrywców. Widziałyśmy też most bardzo przypominający słynny most w San Francisco w USA. Za tym mostem w Portugalii stoi znany pomnik Jezusa Chrystusa.
Na koniec dnia spróbowałyśmy słynnych oryginalnych babeczek z ciasta francuskiego pasteis de belem. Skosztowałyśmy ich w cukierni Antiga Confeitaria de Belem. Babeczki jadłyśmy na ciepło i smakowały wybornie. 1 babeczka kosztowała bodajże 1,1 euro. W pozostałych częściach Lizbony sprzedawana są babeczki, których twórcy zainspirowali się oryginałem pasteis de belem. Te inspiracje zwą się pasteis de nata i są tylko odrobinę tańsze, o czym później Wam wspomnę.
DZIEŃ III
Ostatni dzień w Lizbonie. Rano wybrałyśmy się do nowoczesnej części Lizbony - Parku Narodów. Na początku podziwiałyśmy piękny dworzec Oriente, na którego tle wykonałyśmy ujęcia kolejnej stylizacji na bloga, którą możecie zobaczyć tutaj. Na przeciwko dworca znajduje się największe w Lizbonie centrum handlowe Vasco da Gama, które swoim kształtem przypomina łódź.
Park Narodów (Parque das Nacoes) ma wiele cudownych miejsc. Zobaczymy tam szklane wieżowce, stadion. Możemy przysiąść na uroczych ławeczkach w pasy. Przejść się przez uroczy park pełen zadbanej roślinności. Można wjechać na 140 m wieżę Vasco da Gama, której konstrukcja przypomina wygięty żagiel karaweli. Ciekawą atrakcję stanowi przejazd kolejką linową. Można nią jechać w kierunku wieży bądź w kierunku odwrotnym. Przejazd w jedną stronę dla osoby dorosłej kosztuje 3,95 euro. Szkoda, ze pogoda była średnia, bo widoki z pewnością byłyby znacznie lepsze, ale i tak było sympatycznie!
Po nowoczesnej dzielnicy pora na najstarszą część Lizbony Alfamę, gdzie zobaczyłyśmy kościół św. Antoniego. Potem udałyśmy się do części Chiado, gdzie zobaczyłyśmy kościół i klasztor Karmelitów. Byłyśmy w muzeum - bilet dla osoby dorosłej kosztuje 4 euro, a dla osoby uczącej się 3 euro. Po zwiedzaniu ruszyłyśmy na jedzenie i mały shopping, a potem wieczorem na lotnisko, na którym było okropnie zimno.
Mało co wspominałam Wam o jedzeniu. jeśli jadłyśmy na mieście to starałyśmy się wybierać lokalne przysmaki. Byłyśmy na targu i zjadłyśmy dobrego kurczaka i zakupiłyśmy podróbkę pasteis de belem, która kosztowała 1 euro za sztukę. Były równie dobre, co oryginał, jednak oryginał był podgrzewany i znacznie lepiej smakuje na ciepło niż na zimno. Oczywiście nie mogło zabraknąć wizyty w Starbucksie - mama skusiła się na brzoskwiniową herbatę, a ja na frappuccino z zieloną herbatą - oba napoje smakowały wybornie! W dzielnicy Chiado zjadłyśmy pyszne lody naturalne w lodziarni Amorino.
Śniadania, kolacje to u nas jedzenie zakupione w markecie. Najczęściej robiłyśmy zakupy w markecie Continento w centrum Colombo. Zawsze posługiwałyśmy się kasą samoobsługową - czasami fajnie jest się poczuć jak Pani kasjerka... Zakupy spożywcze robiłyśmy też w pobliskich malutkich sklepach koło naszego hotelu. A jeśli chodzi o nieznane sieciówki to polecam zajrzeć do lefties - fajne ubrania w niskich cenach.
__________________________________
Oto fotorelacja z naszego wyjazdu do Lizbony. Wyjazd uważam za udany. Pogoda była jak dla mnie i dla mojej mamy idealna, bo nie było za ciepło ani za słonecznie. Portugalia jest piękna i liczę, że kiedyś również ją odwiedzę. Mam nadzieję, że mój poradnik przypadł Wam do gustu i przyda się, jeżeli będziecie się kiedyś wybierać do Lizbony.
Jeśli chcecie mogę dla Was przygotować wpis o tym, jak przygotować tani wyjazd za granicę.
A Wy byliście kiedyś w Lizbonie? Jakie kierunki na moje kolejne wyjazdy polecacie?
Jeśli chcecie być na bieżąco, z tym co się u mnie dzieje - oglądać fotorelacja z podróży, zapowiedzi postów i wiele innych to obserwujcie mnie na snapchacie: natalowka i na instagramie: natalovvka
Już wkrótce znowu będzie się działo i narobię niemały spam - bądźcie czujni!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.
















