Lista blogów » wersquu
Cloudy Cloud :(
Zobacz oryginał ndz., 24/04/2016 - 12:27Macie rodzeństwo ?
Mój brat urodził się 13 lutego 2005 roku, kiedy byłam małą, pięcioletnią dziewczynką. Szczerze mówiąc, to jego narodziny nie były dla mnie wesołą chwilą. Jak większość maluchów - byłam zwyczajnie zazdrosna. Pamiętam, że do głowy cisnęło mi się wiele pytań i obaw zarazem - czy mama będzie mnie nadal kochać ? czy całą uwagę poświęci teraz temu małemu bobkowi ? Jako już chodzący, ale wciąż dzieciaczek, mój brat rozwalał mi zamki z piasku, krzyczał, ciągle płakał i po prostu na okrągło mi się psocił. Jak to rozpieszczana pięciolatka, uwielbiałam być w kręgu zainteresowania i popisywać się na przeróżne sposoby. Bolało mnie, że teraz kamera i wszystkie oczy spoglądały na małe "coś" w wózeczku. Jednym zdaniem - miałam dość bycia starszą siostrą, bo tak naprawdę nie chciałam nią zostać. Nikt nie pytał mnie o zdanie ! ;) Z czasem, kiedy "mały bobek" podrósł, mogłam się z nim bawić. Nie był już taki "głupi" i nareszcie coś rozumiał. Wtedy zaczęło podobać mi się, że mam kompana do zabaw. Umiał już mówić, a mnie nazywał "niania". Czułam się wtedy ważna. Czułam, że jestem jego osobistą opiekunką i mogę nim kierować. To zawsze ja wymyślałam zabawy, a on rzadko protestował. Niestety, kiedy skończył lat sześć, zaczął mieć swoje zdanie i trzeba było dążyć do kompromisu - zazwyczaj kończyło się na biciu. Sęk w tym, że nie było to mordercze bicie, tylko mała walka o sprawowanie rządów, która polegała tylko i wyłącznie na pokazaniu - "kto tu rządzi". Tak leciał rok za rokiem i mój braciszek robił się coraz starszy i mądrzejszy. Teraz ma 11 lat i wkracza w trudny wiek. Ciesze się, że mogę o sobie mówić - starsza siostra. Nareszcie stał się (w miarę) rozumnym ludkiem, który ma swoje sprawy i problemy. Trzymamy razem przysłowiową "sztamę". On broni mnie - ja bronie jego. Doradzam mu w przeróżnych sprawach, a on nawet czasem pomoże mi wybrać jakiś ładny ciuszek! Słuchamy razem muzyki i spędzamy czas. Nie mówię, że jest kolorowo, bo bardzo często mamy też spięcia. Tylko różnica jest taka, że kiedyś w walkach wygrywałam ja, a teraz niestety on. Z małego i nieznośnego bobka rośnie mi na mężczyznę. Kiedyś na słowa innych - "Jak będziesz starsza to docenisz, że masz rodzeństwo", odpowiadałam - "Nigdy w życiu". Teraz to zrozumiałam. Nie wyobrażam sobie mieszkania sama z rodzicami. Nie wyobrażam sobie dnia bez kłótni i bicia z bratem. Nigdy się nie nudzę i mam z kim szczerze porozmawiać. Żadna jedynaczka nie wmówi mi, że dobrze jej samej, bo to nieprawda. Kiedy obydwoje dorośniemy, nasze dzieci będą się bawić, podczas gdy my będziemy pić kawę i zagryzać ciastko przy wspólnej rozmowie - i to jest naprawdę piękne. Do kogo pójdzie jedynaczka ? Do koleżanki ? Być może, ale nic i nikt nie zastąpi rodzonej siostry, czy brata.
Zapraszam was teraz na kolejny outfit:
Mój fotograf zainwestował w nowiutki obiektyw, więc blog będzie cieszył się lepszą jakością zdjęć :)
W dzisiejszej sesji gościnnie wystąpił Osti - przepiękny labrador mojego ukochanego fotografa. Outfit, w którym główną rolę odgrywa oczywiście sweter miał pokazać zmienność wiosennej już pogody.
Sweter|H&M| Jeansy|Vinted| Buty|Czasnabuty.pl|
Co myślicie o tej sesji ?
Zapraszam na pozostałe posty:
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




