Lista blogów » persona non grata

Ciao Italia, addio Italia.

Zobacz oryginał

Wiem, że kilka osób czekało na ten post więc się zebrałam, zapuściłam w morze przywiezionych zdjęć i wybrałam dosłownie krople, ale mam nadzieję, że te krople spłyną na Was słońcem i klimatem podróży bo dziś za oknem znów deszcz, a temperatura taka, że mam ochotę założyć skarpety z golfem, brr!

W podróż wybraliśmy się samochodem więc wedle możliwości i własnych planów mogliśmy zwiedzić kilka miejsc, a docelowym punktem naszej trasy był sam obcas Włoch, czyli Apulia nad Adriatykiem. Nasza zarezerwowana wcześniej 'rezydencja' mieściła się w typowo turystycznej i niezwykle spokojnej i malowniczej okolicy pomiędzy dwiema miejscowościami- Peschici i Vieste. Ale po kolei...

Przejeżdżając przez Austrię można podziwiać (wszystko z perspektywy autostrad) niezwykłe górskie widoki, przekrój od odsłoniętych skał, łyse szczyty (podobne do Bieszczad) po ośnieżone wysokie zbocza. Tu i we Włoszech przejeżdża się także przez mnóstwo tuneli pod tymi właśnie górskimi rejonami, niektóre mierzą nawet kilka kilometrów.

P1240462.JPG


P1240477.JPG


A tu uroki gps'ów i Austrii w której znajduje się mało stacji z gazem, zamiast stacji- koniec drogi i stadnina koni! :)
P1240492.JPG


P1240497.JPG


Pierwszym miastem we Włoszech, które obraliśmy sobie za cel była Wenecja. Dotarliśmy tam około 1 w nocy, ale to nic, życie tam toczy się trochę innym trybem i taka godzina jest akurat w sam raz żeby posiedzieć w restauracji przy winie i pizzy i powłóczyć się po mieście ze znajomymi i pojeździć wodnym taxi :) Miejsce warte zobaczenia, ale jak dla mnie zapach kanałów daje się niestety we znaki. No i weneckie maski, piękne.

IMGP4885.JPG


IMGP4902.JPG


IMGP4926.JPG


IMGP4948.JPG


A tutaj już nasze codzienne miejsca wypoczynku:) Plaże w tamtym rejonie są małymi zatoczkami oddzielonymi od siebie niezwykłymi, skalistymi klifami, pełnymi oczek wodnych w których utknęły różne morskie żyjątka i wyschniętej soli. Na zdjęciach Łukasz- poszukiwacz krabów i jeżowców oraz plażowy pies, który jeździł motorówką (prawie jak ten co jeździł koleją ;p). Mimo, że od plaży dzieliło nas 5minut drogi to do dyspozycji mieliśmy też basen (panowie, szlachta;p).

P1240572.JPG


P1240696.JPG


P1240712.JPG


P1240722.JPG

P1240580.JPG


P1240602.jpg


P1240604.JPG


P1240741.JPG

Pierwszą rzeczą, która marzyła mi się po przyjeździe była oczywiście, nic innego, jak pizza! :D
Osobiście nie jestem miłośniczką owoców morza, ale takie świeże okazy, kupowane prawie prosto z kutra skusiły nawet mnie, polecam spróbować. :)

P1240642.JPG


P1240766.JPG


A tu już Peschici, malownicze miasteczko z białymi domkami, wąziutkimi uliczkami, klimatem wiecznej siesty, dosłownie wbite w skalisty klif nad samym morzem. Port, plaża, i prawie nikt nie mówi po angielsku i wszyscy zdziwieni na widok polaków, uroczo! :) No i lokalne wyroby, jeśli będziecie mili okazje polecam niesamowicie likier pistacjowy, dosłownie każdy z naszej czwórki zabrał go ze sobą, na pamiątkę oczywiście :)

P1240627.JPG


P1240653.JPG


P1240654.jpg


P1240667.JPG


P1240675.JPG


P1240676.jpg


P1240688.jpg


P1240779.JPG


Wybraliśmy się także na wycieczkę statkiem na trasie wybrzeży Peschici- Vieste- Mattinata, szlakiem skalnych grot. Kolejna sprawa, którą polecam, warta wydania tych 25euro, wpływanie do jaskiń w których ledwo mieści się statek niezapomniane. Lazurowa woda, magiczne skały.

P1240772.JPG


P1240807.JPG


P1240817.jpg


P1240836.JPG


P1240837.JPG


P1240862.JPG


P1240877.JPG


P1240882.JPG


P1240999.JPG


No i Rzym, jaki Rzym każdy widzi i wszystkie drogi prowadzą do Rzymu więc się nie rozpisuję bo przewodniki powiedziały już wszystko. Jak przystało na porządnych turystów zaliczyliśmy wszytskie punkty obowiązkowe jak np Koloseum, Forum Romanum, Panteon, Fontannna Di Trevi, Watykan itd. Wrzucam tylko kilka symbolicznych migawek i jedną z niewielu słit foci na których jestem (urok bycia fotografem).

P1250028.JPG


P1250075.JPG


P1250078.JPG


P1250169.JPG


P1250217.jpg


P1250233.jpg


P1250257.JPG


P1250334.JPG


Mimo, że Polska przywitała Nas pięknym wschodem słońca, powrót do rzeczywistości nie był przez to łatwiejszy... 


P1250356.jpg


I tak to pięknie było, ale się skończyło. Polecam tamte rejony, zamykam wspomnienia na zawsze pod powiekami. Mam nadzieję,że ta mini relacja (chociaż chyba najdłuższy post w dziejach bloga jak na razie;p) pozwoliła Wam przenieść się na chwile w beztroskie, słoneczne miejsca, a wybierającym się do Włoch nie zepsuła niespodzianek :)
I pamiętajcie, nie kupujcie Prady z bruku! LV tym bardziej! :)

peschici11+-+Kopia.jpg


P.S.
Ogłaszam, że blog nie zmienia charakteru na podróżniczy, ale mam nadzieję, że post się podoba i może od czasu do czasu taki wpadać? :)

P.S. 1
Z ogłoszeń duszpasterskich!
Kochani! Od lipca Google podobno rezygnuje z funkcji obserwowania blogów więc jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam na Bloglovin i oczywiście Facebook !
Uściski!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.