Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Cause I am a sister to the old wild goose...

Zobacz oryginał

Bo to było tak - weszłam sobie któregoś marcowego popołudnia (dziś już nawet nie pamiętam po co) do jednego z łódzkich H&M'ów, łaziłam pomiędzy tymi regałami i wieszakami bez ładu, składu i celu, łaziłam, łaziłam dalej...


Aż nagle (na jakichś resztkach "sejli") zobaczyłam JĄ - patrzyła na mnie (z ukosa, nieufnie) i zdawała się mówić:


"No to bierzesz mnie, czy nie bierzesz?Bo wszyscy się tak na mnie tylko patrzą i patrzą, a brać nie ma komu...Już nawet na wyprzedaży wylądowałam, a nadal kupców nie ma!"


Tak, Moi Drodzy - mowa o tej uroczej Gęsi ;)


1.jpg

Nie wiem, czy gdyby przed tym dniem ktoś mi powiedział, że kiedykolwiek sprawię sobie sweter z gęsią, to bym mu uwierzyła ;)
Szczerze wątpię ;)

8.jpg

W każdym razie - jak tylko Ją zobaczyłam, to jednego byłam pewna: jeśli nie zabiorę Jej do domu, to nie zasnę ;P
I będę sobie wyrzucać, że pozwoliłam Jej zostać - samej, biedactwu! - w tym wielkim sklepie.

Tym, że sweter na której ktoś ją wyszył jest L-ką a nie XS-ką w ogóle się nie przejmowałam.

Kto by tam zwracał uwagę na pierdoły ;)

No i tak sobie teraz koegzystujemy - ja i Gęś.
Ona gęga, ja marudzę.

5.jpg

6.jpg

Gęsi uchodzą za wyjątkowo wredne ptaki - jak coś im się nie spodoba, to szczypią ile wlezie.
No i hałasują.

Ja też (jak ktoś mi zajdzie za skórę) potrafię "uszczypnąć" ;)
A mówię dużo i głośno - w pewnym więc sensie znalazłam bratnią duszę ;)

11.jpg

Dopiero od paru dni jest dość ciepło - nie zdążyłam więc ponosić mojej ptasiej zdobyczy tak, jak planowałam, gdy ją kupowałam: z czarnymi/granatowymi szortami, zakolanówkami i trampkami na platformie.

Ale opracowałam na nią inny patent - ten, który możecie oglądać w dzisiejszym poście.

2.jpg

3.jpg

4.jpg

Pod sweter zakładam koszulę (w kolorze zbliżonym do części upierzenia Gęsi), wyciągam jej na wierzch kołnierzyk, na "dół" wdziewam moje ukochane tregginsy, a na stopy sztyblety.
Dobieram do tego Torbę Borbę (tak, kto nie jest ze mną od ubiegłorocznego września, tego pragnę poinformować, że tak ten wielki worek nazwała projektantka od której go kupiłam - MOMO FASHION), bo mała torebka wydaje mi się wyglądać dziwnie przy tym wielgaśnym swetrze.

1.jpg

Melonik nie zawsze noszę.

Gęś przyciąga tu uwagę na tyle, że nie za każdym razem chcę rzucać się w oczy jeszcze bardziej.

Ale tamtej soboty - gdy wybraliśmy się z Moim Osobistym Fotografem na spacer po łódzkim Parku Staromiejskim (dobra, w Łodzi nikt tak na niego nie mówi - każdy nazywa go "Parkiem Śledzia"... a dlaczego, to już sobie sami doczytacie - w google wpiszcie ;)) - uznałam, że bez melonika wyglądam jak bez ręki.
Tak... nie po swojemu ;P
Stąd i on tu ;)

14.jpg

Swoją drogą - tę koszulę miałam Wam już pokazać rok temu.
W wersji mniej zakrytej.

12.jpg

Koszula jest jednym ze starszych ciuchów w mojej szafie.
Mam ją chyba... jakieś dziesięć lat.
Wyszperałam ją w jednym ze zgierskich lumpeksów jeszcze w czasach, gdy biegałam w glanach i z wojskowym plecakiem.

Jest dość krótka, taka do żeber.
Wiązana u dołu.

Ze świetnej jakościowo bawełny, która na pierwszy rzut oka wygląda jak len.

W zeszłe lato nosiłam ją do dżinsów z wysokim stanem i bardzo chciałam Wam to połączenie pokazać.
Niestety - zawsze, kiedy planowałam wybrać się w tym zestawie na zdjęcia, to albo pogoda się psuła i szło w nim zamarznąć... albo coś nam wypadało.
I kiedy mieliśmy czas na łażenie z aparatem po mieście, to akurat byłam ubrana w coś zupełnie innego.

13.jpg

Także - może w tym roku uda mi się go uwiecznić ;)

Trzymajcie kciuki ;P

9.jpg

Melonik - H&M
Żakardowy sweter - H&M
Koszula - no name (second-hand)
Tregginsy - H&M
Torba - MOMO FASHION
Sztyblety - ZARA

10.jpg

Jak zapewne wiecie (bo wierzę, że wszyscy i wszystkie z Was śledzą mojego fanpejdża - z zapartym tchem :>) miniony weekend spędziłam w Częstochowie.
Tak, jak poprzednia moja wizyta w tym mieście nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, tak po tej jestem już zdecydowana - jeśli miałabym się gdziekolwiek przeprowadzać z tego mojego łódzkiego, to tylko tam!

Zakochałam się w tym mieście!

Ono jest jakieś takie... bardziej gościnne od Łodzi.

15.jpg
Lecę do pracy!
Miłego dnia dla Was!

Pozdrawiam,

Mar.

(Gęś też pozdrawia - gęga z szafy)

16.jpg

P.S. A gdyby ktoś był ciekaw, skąd wzięłam taki a nie inny pomysł na tytuł posta, to tu jest nagranie, którego fragment nieco... sparafrazowałam ;)


Tak, zupełnie nie moje klimaty ;)
Ale warto było je znać - przynajmniej raz wrzuciłam tu coś o bardziej oryginalnym tytule...

P.S. (2) Moda i Takie TamBambi BOHOViosna - dzięki wielkie za to, że trochę się przyczyniłyście do tego mojego w Częstochowie zakochania ;)

Oczywiście, że to dla Was głównie chciałabym tam zamieszkać ;P

Kolejny weekend spędzony w świetnym towarzystwie!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.