Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Torebkę kupiłam w ukraińskim SH, prawda, że idealnie wpisuje się w trendy na ten sezon? Chociaż jakie by one nie były, ja frędzle uwielbiam i już. Płaszcz kupiła mi znajoma na giełdzie, spodnie to te outletowe ciążówki, buty z sequinshoes (również z frędzlami, ha).
P.S. Przyznaję, że wszystkie zdjęcia były robione w jeden dzień (co chyba widać po fryzurze i makijażu), ale nie oszukuję, tak byłam ubrana, tylko co zrobić jak mąż w pracy, w domu remont, lustra zdjęte, a w mieście windy raczej nie ma co by sobie samojebkę walnąć ;)
Capsule wardrobe tydzień 1.
Zobacz oryginał pon., 06/04/2015 - 10:05Oto przyszedł czas na podsumowanie pierwszego tygodnia, a ściślej, aż 8 dni. Od razu na wstępie przyznaję się, że nie będzie 8 zestawów, tylko 6. Ale mam usprawiedliwienie całkiem słuszne, w czwartek wystając pod SH (gdzie miał być nowy towar, a w rzeczywistości była jedynie marna dowieszka - szkoda mojego czasu i zdrowia) lekko się podziębiłam i cały piątek spędziłam w łóżku, a sobotniej "stylizacji do garów" oglądać raczej nie chcecie ;). Cały dzień spędziłam w kuchni, co muszę przyznać zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu, po troszku też na własne życzenie, bo zamiast brać się do roboty od samego rana ja beztrosko przeglądałam sobie inne blogi, a i w międzyczasie miliony przerw a to na partyjkę 3-5-8, a to na tamto i tak mi sobota zleciała.
Czwartkowe lumpobranie było beznadziejne, niepotrzebnie wstawałam tak wcześnie, niepotrzebnie wystawiałam nos z domu. Panie sprzedawczynie w dwóch sklepach tak się zarzekały, że nowy towar będzie jak najbardziej, całkowita wymiana i warto, oj warto zajrzeć. Szkoda, że minęły się z prawdą co najmniej o 1000 km. W pierwszym dorzucone były chyba tylko ubranka niemowlęce, bo nic szczególnego oprócz tego co widziałam w poprzednim tygodniu nie wpadło mi w oko (za to brzuszek jest obkupiony w śpiochy), w drugim rzeczy, które dzień wcześniej mogłam kupić za złotóweczkę, tym razem były po 35 zł/kg (przynajmniej cenę obniżyli w stosunku do tej, która jest w dni dostawy). Jedynie w trzecim, uczciwie było napisane, że jest tylko dowieszka i cena była również niższa, jednakże na duży plus tego SH, dowieszka była zauważalna gołym okiem, bo i buty nowe i torebki nowe.
Dobrze, koniec tej pisaniny. Będą zdjęcia.
Zestaw nr 1, niedziela, wyjazd do Swarzędza po kafelki do kuchni.
Sukienka niezmiernie mi się podoba, kupiłam ją z myślą, że jeszcze troszkę mi posłuży, niestety brzuszek przesuwa mi gumkę do góry i świecę pupą. Także wypadnie ze zbioru na rzecz jakiegoś rozpinanego swetra, bo pogoda zamiast bardziej w stronę wiosny, to złośliwie bardziej w stronę zimy... Wszystko oprócz kozaków SH, buty Deichmann %.
P.S. Wybaczcie mi tą nieciekawą minę, na prawdę w lustrze prezentuję się o wiele lepiej :P A przed aparatem coś we mnie wstępuje, hehe.
Zestaw nr 2, poniedziałek, poniedziałkowe lumpobranie.
Torebkę kupiłam w ukraińskim SH, prawda, że idealnie wpisuje się w trendy na ten sezon? Chociaż jakie by one nie były, ja frędzle uwielbiam i już. Płaszcz kupiła mi znajoma na giełdzie, spodnie to te outletowe ciążówki, buty z sequinshoes (również z frędzlami, ha).
Zestaw nr 3, wtorek, zapewne wyszłam do Biedronki.
Sweter, air maxy - SH. Kurtkę również znajoma mi z giełdy przywiozła znacznie taniej niż oferowano ją w sklepach. Ja się w tych kwiatkach zakochałam bez pamięci w zeszłym roku, a kurtki były dosłownie wszędobylskie. W tym sezonie widuję je już raczej sporadycznie i się zastanawiam (mnie ona ciągle się podoba) co te wszystkie baby zrobiły z tymi kurtkami? Wyrzuciły? Pochowały w najciemniejszych zakamarkach szafy? Czekają aż kwiatowy wzór znów stanie się numerem 1? Nagle przestały im się podobać? Ot i całe babskie rozumowanie w podejściu do zakupów, zero racjonalizmu.
Dzień 4, środa, wycieczka do ZUS-u i po kiełbasę dobrą na bigos ;)
W zasadzie to wszystkie elementy już gdzieś na blogu się przewinęły, oprócz kolejnej skórzanej kurtki. Oczywiście jest ona perełką z lumpa (z odzieżą skandynawską ponownie), ze skóry jagnięcej, za całe 35 zł. A bluzka z pandą to chyba nie moja bajka, ale do końca stanu błogosławionego niech w szafie pozostanie, bo mimo rozmiaru 36!, jest całkiem spora.
Zestaw 5, czwartek, czwartkowe lumpobranie.
Nie wiem czy jest tu coś więcej do dodania. Bardzo pastelowo, tak jak lubię, szkoda, że za oknem szalał deszcz i śnieg w ten dzień.
Dzień 6, niedziela, świątecznie.
Tu dodam tylko, że swetro-tunika ze zdjęć jest pierwszą rzeczą COS jaką trafiłam w lumpeksie. I od razu z metką, za 6 zł. Rozmiar M, jestem ciekawa jak będę w niej wyglądać po ciąży.
P.S. Przyznaję, że wszystkie zdjęcia były robione w jeden dzień (co chyba widać po fryzurze i makijażu), ale nie oszukuję, tak byłam ubrana, tylko co zrobić jak mąż w pracy, w domu remont, lustra zdjęte, a w mieście windy raczej nie ma co by sobie samojebkę walnąć ;)
Mam nadzieję, że Święta mijają Wam spokojnie i w rodzinnym gronie. A dzisiaj życzę mokrego Śmingusa-Dyngusa :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



